a tak

dzisiaj tylko muzycznie. Te dźwięki tarmoszą mi duszę (że tak powiem) a w połączeniu z obrazem Islandii…. (ech nie mam słów).

Reklamy

13 uwag do wpisu “a tak

  1. Byłoby mi bardzo dobrze na Islandii. Lubię takie surowe piękno i bezludne krajobrazy. Idealna muzyka.

    Polubienie

  2. :)) ja też, a tu akurat idealnie wpasowano muzykę w obraz albo odwrotnie. wiem tylko, że muzycy Mono zachwyceni byli Islandią, wlasnie jej surowoscią i pięknem, pod wpływem jakiegos koncertu tamże, własnie nagrali ten utwór :)

    Polubienie

  3. Miałam to samo wrażenie, że muzyka i obraz idealnie współgrają ze sobą. Niektóre formacje skalne przypominają mi te z Australii :) A krajobraz, momentami, bardzo podobny do syberyjskiego. I ta przeprawa przez rzekę w skrzyneczce na linach! Ciężko tam się zapewne żyje, trudno, ale takie widoki, cisza i brak ludzi wokół (mój ideał warunków do życia!) stokrotnie trudy wynagradzają. Muzykom się nie dziwię: nieoceniona inspiracja.

    Polubienie

  4. Marzy mi się odpoczynek w takim miejscu. Niekoniecznie musi być to Islandia bo i w Polsce znajdą się pustkowia :) ale Islandią bym nie pogardziła….
    ps. wreszcie sobie kupiłam Tochmana „Bóg zapłać” (wczesniej czytałam tylko „Jakbys kamien jadła”) – polowałam na to długo i się w końcu udało za 12 zł dorwać :) i powiem szczerze, zaczęłam i ta prawda jaką walą jego reportaże po głowie jest tak mocna, że czuje się jak otępiała. Dlatego odreagowuję nieco muzyką…

    Polubienie

  5. Rozumiem.
    Tochman, faktycznie, bez pardonu do czytelnika strzela. Ale ma rację: dobry reportaż to nie ckliwa opowiastka. Uświadamianie musi boleć – tylko jak zaboli, to coś w człowieku zostaje. Czytałam jego „Dzisiaj narysujemy śmierć”: temat niby znany, swego czasu wielokrotnie wymiędlony przez media, a jednak lektura mnie w głowę obuchem grzmotnęła porządnie. Za złe mu nie mam tego sponiewierania, chociaż wiedza, bywa, jest przekleństwem.

    Niezły z Ciebie postrach Allegro! Jak czasem przeczytam, co za ile upolowałaś, to mnie wstyd ogarnia, że nigdy mi cierpliwości nie wystarcza, żeby w nerwach czekać na koniec licytacji :)

    Polubienie

  6. :)))))))) noo czatuję jak zwierz na ofiarę ;)) ale warto, chociaż czasu mi brakuje na takie sledzenie.. wiecej mam chyba szczescia :)

    Co do Tochmana – wypowiem się więcej jak przeczytam.. ale już widzę że to będzie BARDZO emocjonujące. Tego o Rwandzie nie czytałam jeszcze ale przyjdzie i na to czas…

    Polubienie

  7. A ja, ponownie frazą llosowską zauroczona, postanowiłam pozostać w klimatach i czytam „Historię Alejandra Mayty”. Tematyka całkiem inna niż w „Święcie kozła” i po stanie książki widzę (bo z biblioteki ona), że ewentualnych czytelników chyba nie zainteresowała, bo przeczytali kilka stron i porzucili (jak się książkę złoży to widać po odgięciu kartek, jak daleko lektura zaszła). Mnie wciągnęło. Tym razem Llosa rozlicza się z wiernością młodzieńczym ideałom, czy w ogóle, wiernością sobie, poszukiwaniem swojego miejsca w życiu. Z każda kolejną książką tylko się utwierdzam w swojej sympatii do tego pisarza.

    Polubienie

  8. A wiesz, że o tym tytule myślałam jako o następnym w kolejce! :))) Na pewno przeczytam, bo mam prawdziwy nastrój na czytanie Llosy, a poza tym – zaintrygował mnie opis.

    Polubienie

  9. Zwracam Ci uwagę na wyprzedaże w Empiku. Są świetne książki, można sporo zaoszczędzić. Już sobie zamówiłam osiem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s