a takie nowe..

Takie zaległe nabytki moje styczniowe i wcześniejsze, które się nie zmieściły na poprzednich fotkach. Oczywiście .. szaleństwo, jak zawsze, ale co tam. Trafiam na perełki albo na rabaty, to co se mam żałować :)

DSCF0003

Trochę nie ogarniam ostatnio rzeczywistości, ale to nie pierwszy raz…. ;)

Poza tym, widzę, że szaleństwo jeśli chodzi o głosowanie na Blog Roku. Małe info: nie startuję (niby z czym??), nie reklamuję  nikogo, więc nie przysyłajcie mi próśb o propagowanie smsów,  nie śledzę tego, mam to za przeproszeniem  w głębokim poważaniu – wszelkie przejawy tzw. lansu mnie śmieszą. Jak ktoś chce, proszę bardzo – niech się bawi, ja tam wolę poczytać.. ale może się nie znam? ;-o

Reklamy

137 uwag do wpisu “a takie nowe..

  1. Perełki i rabaty bywają zabójcze dla stanu konta, coś o tym wiem :D
    A z Twojego stosu mam u siebie „W ofierze Molochwi”, bardzo jestem jej ciekawa. „Miłość z kamienia” też bym chętnie przeczytała.

  2. Na wyprzedaży w weltbildzie kupiłam już 12 książek. Ech :D
    Co do konkursu to ja mam zawsze wyjatki, no wyjatkiem tym jest Padma :)

  3. „Miłość z kamienia” bardzo chcialabym. Dziś Jagielska była w Pytaniu na śniadanie, a kiedyś w TVN też rano (oglądam raczej dwójkę, ale były chyba reklamy i trafiło mi się).

  4. Ja właśnie też dziś zrobiłam zakupy w Weltbild, ale dużo skromniejsze:).

    Co do konkursów takich jak blog roku, to mnie one trochę śmieszą. Wiadomo, że „gwiazda”, która ocenia blogi, nie jest w stanie (a może zresztą jej się nie chce) dokładnie przejrzeć setki zgłoszonych blogów, więc wynik konkursu jest, moim zdaniem, niemiarodajny. A już Agata Passent działa mi po prostu na nerwy:).

  5. Elenoir. Passent niestety mnie mocno irytuje, tak mocno że sobie nawet nie wyobrażasz.. więc już samo to.. wydaje mi się dosć słabe jesli chodzi o dobry wybór jakiegos bloga. Zresztą nie wiem zupełnie czym się powinien charakteryzować taki blog ROKU?…hmm

  6. Jagielską dzisiaj w Empiku podczytywałam sobie i kupić zamierzam, bo mi się wcale wcale wydała. Widzę, że Marai u Ciebie… Kongratulejszyn: będziesz miała dobrą lekturę, tylko skupić się trzeba maksymalnie. Jego „Dziennik” sobie kiedyś spraw: spocisz się przy lekturze :) Fajne masz te książki.
    Wyprzedaż w Weltbildzie nikogo obojętnym chyba nie pozostawiła :))) Już mi w drodze piąta paka od nich i wciąż śledzę, co nowego się pojawia – a grzechem byłoby nie brać.
    Sama odebrałamj z Empiku „W syberyjskich lasach” Sylvaina Tessona, wczoraj dwie Wilka („Dom nad Oniego” i „Wilczy notes”) i kilka innych, które Empik ostatnio wyprzedaje. Ceny wprawdzie nie takie jak w Weltbildzie, ale można zaoszczędzić i tak znaczne kwoty. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio kupiłam książkę po normalnej księgarnianej cenie. Wciąż tropię i śledzę: ileż to wysiłku kosztuje! Ale jaka satysfakcja później! :)))

  7. Jabłuszko, te co wybrałas w Empiku rewelacja. A z Weltbildu, to tylko dwie,, Barnes i Budrewicz. Jakos nie mogę tam nic więcej dla siebie wybrać. Marai z Dedalusa za 10 zl chyba, jego Dziennika tam nie widziałam, ale kilka innych owszem.

  8. „Dziennika” w Dedalusie na pewno nie uświadczysz, bo z ceny raczej nie zejdzie szybko: sama od lat chcę go mieć na własność i kicha zupełna. Ale trochę taniej zawsze jest gdzie kupić, tylko to „taniej” to i tak drogo. Ja w Weltbildzie trochę serii skompletowałam, bo miałam pojedyncze części i tak się czaiłam z dokupieniem, ale zawsze coś pilniejszego było. A tak poza tym, też całego asortymentu nie wykupuję, bo poszczególne tytuły tylko mnie interesują. Barnesa mam z Weltbildu, Ulicką, Nesbo „Pancerne serce” (ale już nie ma), Kirsta „Fabrykę oficerów” (też już nie ma; szczęściem, zdążyłam, a zawsze mieć swojego chciałam), „Tunel” Magdaleny Parys, „Taksim” Stasiuka (tu dziwna historia: kupiłam w twardej oprawie po 9,90, wchodzę za kilka dni, a tam już regularna cena – ani śladu tej oferty. Pomylili się, czy co?). Nowego Dehnela w Empiku mam zamówionego, ale to dopiero w lutym odbiór.

  9. Jabłuszko, Seso
    No mnie Weltbild nie skusił aż tak. Bedąc w stacjonarnej księgarni niestety nie miałam zbyt dużego wyboru. A co więcej, duzo regałów było zasłoniętych pudłami z pierdami typu garnek albo czujnik ruchu w kształcie żaby. Tak więc wkurzyłam się tylko i wyszłam, jesli już to faktycznie lepszym rozwiązaniem jest kupowanie przez internet

  10. Viconia – tak dla stanu konta jest to niestety zabójcze ale i tak lepsze to niż kupowanie po normalnych cenach z okładki… :)))

    montgomerry – rzadko ogladam telewizję, ale widziałam niedawno wywiad z jej mężem i faktycznie naszła mnie ogromna ochota na przeczytanie tej książki.

  11. Jabłuszko, na promocje czy to w Empiku czy gdzies indziej warto czekać, polować, bo naprawdę ceny okładkowe powalają. Np ksiązkę Jagielskiej i Larsson kupiłam w Matrasie z 25 % rabatem tak więc zawsze te 7-8 zł taniej na sztuce tym bardziej że u mnie w jednej stacjonarnej ksiegarni jest w styczniu rabat 25% na całą ofertę. Więc można nieco zaoszczędzic. . Wymaga to czasu, wysiłku, cierpliwosci ale warto :)

  12. O, nie wiedziałam , że akurat na Jagielską w promocji Matrasu można się załapać. To się wybiorę. Zmyliło mnie to, że u mnie Matras ma te 25 % rabatu z reguły na książki, które zupełnie mnie nie interesują i kiedy do nich nie wejdę, to mi ciśnienie skacze, że porządnych tytułów na stołach z rabatami już nie położą. No, ale jeśli teraz cała oferta podlega, to co innego.

    Swoja drogą, jak tak sobie poczytałam trochę w Empiku tej Jagielskiej, to o mężu pani jakoś niezbyt przychylnie mi się pomyślało. A cenię go jako reportera bardzo. Czytałam kilka jego książek, czytałam wywiady z Hanną Krall, w których namaszczała go przychylnymi słowy, ale widocznie zawód doskonały reporter przekłada się w tym przypadku na niezbyt doskonałą rolę męża. Zastrzegam, że mogę się mylić: na podstawie kilkunastu przeczytanych kartek nie przesądzę o człowieku.

  13. Jabłuszko, co do Matrasu, nie wiem czy akurat utrafisz, bo z tego co mi wiadomo, to chyba nie wszystkie księgarnie mają ten rabat. Np u mnie w miescie są trzy Matrasy, ale tylko jedna oferuje stacjonarnie 25% na całosc oferty – nie bardzo wiem z czego to wynika.

    CO do Jagielskiego – był ostatnio z nim wywiad na tvp kultura własnie a propos ksiązki jego żony. wydał mi się dosć skromnym i cichym człowiekiem, i z tego co mowił, to po częsci jakby nie zdawal sobie sprawy z tego co czyni, opowiadając zonie o wszystkim tym co widział, przeżywał… o tym strachu, o okropnosciach wojny, Chciał sie dzielić z nią na bieżąco ale nie podejrzewał że tak sie to na na niej odbije. Być może to teraz takie tłumaczenie? Nie wiem. No, w każdym razie dla żony, ktora te wszystkie jego wyjazdy mocno przezywała, napisanie książki miało być pewnym rodzajem terapii, zaleconej przez psychoterapeutę, I z tego co mówili też recenzenci w tvp kultura, to nie dosć że to książka mocno emocjonalna (bo wiadomo, wyrzucenie z siebie tego wsyzstkiego) ale też napisana pięknym literackim językiem. Ponoć to nie jest zresztą pierwsza książka pani Jagielskiej (poprzednich nie znam). No w każdym razie wracając do męża – cenię go też jako reportera i wydaje mi się że on teraz w tym wsyztskim nie potrafi się chyba za bardzo odnalezć, zresztą też przecież ze względu na żonę przestał jeździć już jakis czas temu. To on był pierwszym czytelnikiem tej książki, jak mówil, więc myslę, że sporo do niego dotarło (co zresztą sam przyznał).

  14. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak mnie irytuje namolne namawianie na głosowanie w tym debilnym konkursie na bloga roku. Mam to w głębokim poważaniu i nie zamierzam w tym brać udziału. :) Parcie na szkło niektórych osób przyprawia mnie o odruch wymiotny…
    Pozdrawiam.
    Widzę, że też kupiłaś „Poczucie kresu” za dyszkę :) w Weltbildzie, prawda? :)) ja też ją kupiłam. :))

  15. U mnie też Matras daje -25% na wszystkie książki, więc zrobiłam zapasy na dłużej. Kupiłam na przykład „Stulecie detektywów” Thorwalda, które drogie jest okropnie, więc zniżka była znaczna. Z Twojego stosu czytam właśnie „W ofierze molochowi”, a żałuję, że przegapiłam tego Budrewicza, chociaż Weltbild mam pod pracą i zaglądam ze dwa razy w tygodniu. Może jeszcze go wyłapię:) A co do konkursu, to się tym razem zgłosiłam w ogóle nie patrząc, kto jest jurorem:) I ja się też nie znam, wiadomo, że blogi o książkach nie wygrywają nigdy, ale w sumie start dwa lata temu wspominam miło i poznałam trzy świetne osoby, z którymi teraz mam bliski kontakt, więc warto było:) Więc Mary nie marudź i zgłoś się za rok, nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć:>

  16. Matylda :) no szczególnie na FB – do zrzygania…
    Barnes’a w weltbildzie . chciałam jeszcze tą ostatnią Cytrynowy stolik czy jakos tak, ale była w normalnej cenie.. :( Pozdrawiam

    Padma, nie… nie kręci mnie to.. w ogóle, ale wiem że Ty akurat milo to wspominasz, wiec mam nadzieje że daleko zajdziesz w tym plebiscycie :)
    A Matrasa chyba muszę jeszcze odwiedzic :D

  17. Pewnie Mera, nie daj się prosić, startuj w konkursie rocku :)))) 1 esemes w tą czy 30 esemesów w tamtą…

    Rozpustne… pfuuuu rozrzutne jesteście dziewczyny! Niemoralnie rozrzutne…

    Jabłuszko, możesz napisać notkę odnośnie Tessona, bom nie wiem czy kupować :) Mery czytajodlewej wydzierżawi Ci trochę miejsca pod tekst ;)

  18. Krzysiek, wlasnie chciałam dodać, że Tessona kupiłam 5 minut temu w w/w ksiegarni z w/w rabatem :)) Ech, kusiciele wstrętni.

    ps a do bloga roku sam se startuj ;p

  19. Kupiłaś?!?!?!
    Hehe, no to było pewne, większość czytelników to socjo-apatyczne jednostki, dać im chatkę, trochę ciepła i kilka książek – ma się człowieka z głowy.

    Mera, kompulsywna jesteś! ;D

  20. Krzysztof – prędzej czy później bym to zrobiła…a że cierpliwosci czasem mi brak… :) zresztą jak tylko się ta ksiązka pojawiła w zapowiedziach to już wiedziałam że i tak ją kupię .

  21. A tak w ogóle, może się zrobić ciasno nad tym Bajkałem, hehe :))))) I nici z odcięcia się od świata!

  22. Mera, dobrze, bardzo dobrze, weź ją może na sam wierzch tych 20 lektur, powinna pomóc przełamać niemoc czytelniczą :)

  23. No to możesz zacząć tłumaczyć już film dla społeczności blogersko-czytelniczej, odwdzięczymy Ci się… smsami – wiesz za co! ;)

  24. O matko, że też te wszystkie Matrasy nie mogą jakiejś wspólnej strategii ustalić! No nic, pójdę u siebie, zobaczę, bo tę Jagielską to bardzo bym chciała mieć.

    Wywiadu z Jagielskim na tvp kulturze nie widziałam, bo w ostatnim czasie w ogóle do telewizora nie podchodzę: chyba, że w piątki na powtórkę „Władcy Pierścieni”. Jakoś mnie nie ciągnie, za to czytam na potęgę i od książek odgonić się nie mogę.
    Wiem, że pan Jagielski jest spokojny i skromny: kiedyś, kiedy emitowane były jeszcze „Telewizyjne Wiadomości Literackie” Beresia, oglądałam z nim wywiad i właśnie jako taki cichy mi się jawił. Dobrze, że napisałaś o tym kontekście historii z przeżyciami żony, bo widzę teraz, że się w swoich odczuciach zbyt daleko posunęłam. Sądzę, że taka książka powinna była powstać już dawno, bo wszyscy mamy pojęcie o tym, jak przeżycia zawodu reportera odbijają się na tych, którzy go wykonują, ale dowiedzieć, w jaki sposób rykoszetują one na partnerów, rodziny reporterów – o, to ważna wiedza. Przy okazji wizyty w Empiku przeglądnęłam też książkę wspomnień wdowy po Macieju Kozłowskim: nie był może moim ulubionym aktorem, ale i nic do niego nie miałam, więc się zaciekawiłam i podczytałam tu i ówdzie. Źle w konfrontacji nie wypadła – jak gdzieś mi wpadnie w ręce, przeczytam na pewno, chociaż to zupełnie inny kaliber historii niż u pani Jagielskiej.

  25. Nooo, Padma wspomniał o Thorwaldzie i mnie też kusi, mam tylko Chirurgów, a Znak wyprzedaje teraz za – 50% :D Och! Ciężkie czasy.

  26. Krzysiu, Tessona kupuj, dobry jest i mądry. No i te krajobrazy, no i to odcięcie się, i ta chatka, i ta cisza, i to sam na sam ze sobą. Mnie już taka rekomendacja wystarczyłaby, gdybym nie miała :))))

  27. No to żeby dopełnić, tak, Thorwalda polecam – na długie, zimne wieczory. Nie ma to jak domek na odludziu i zbrodnie…

    Jabłuszko, tak czytam, aleś popełniła związek wyrazowy – doskonała rola męża :D
    Co jeszcze kupujemy???? ;)

  28. No tak, Krzysiu, wiem, wiem: rola męża może być tylko niedoskonała – jak każda rola, w którą życie wpycha faceta, zresztą ;)

  29. Mary, twarz pewnie znasz, nazwiska tylko jej przyporządkować nie potrafisz ;) Pan grywał z reguły różne szwarccharaktery.
    Autorki” Urodziłam się nad Bajkałem” też nie znam, ale z opisu książki wynika, ze może być interesująco.

  30. Jabłuszko,
    cieszy mnie nasze zrozumienie… prawie jak mąż z żona… doskonałość to domena kobiet, domena o zabarwieniu dantejskim ;)

  31. Merka!
    Bójże Ty się Boga! Mary i błogosławieństwo – toż to w najczystszej postaci oksymoron! :P

  32. Krzysiu, „Sodomę i Gomorę” McCarthy’ego sobie zamówiłam. I książkę „Cywilizacja. Zachód i cała reszta” Nialla Fergusona – zainteresowała mnie. W ogóle, w lutym z Empiku parę książek przyjdzie mi odebrać: „Strach. Ostatnie dni Roberta Mugabe” Petera Godwina (trochę już o tym czytałam przy okazji lektury kilku innych książek o Afryce), „Jonathana Strange i pana Norrella” Susanny Clarke, „Safari mrocznej gwiazdy” Theroux i parę innych, których już nie pamiętam w tej chwili. A co Ty kupujesz, mnie nie pytaj ;)

  33. Krzysiek, nie naburmuszaj się tak: wiem o co Ci chodzi z tym związkiem wyrazowym, ale… ja jednak przy nim pozostanę.

  34. Jabłuszko,
    rad jestem cały, jak już nie chcesz się podzielić tą ilością celulozy, to chociaż zastanów się nad upublicznieniem krótkich opinii??? :)
    Czytasz fantastykę?

  35. Czytam. Fantastyka – moja miłość :) Jezu, fantastyki miałabym nie czytać?! O co Ty mnie pytasz! :)))
    Upublicznić, mówisz…. Poczekaj kilka lat, to się doczekasz. Serio: mam tyle nieprzeczytanych książek, że lektura na lata zapewniona. Czytam sukcesywnie, nie spieszy mi się, a dzięki mojej metodzie czytelniczej daję każdemu do zrozumienia, że prędzej sam się zapozna niż u mnie doczeka ;):)

  36. Nie, no po raz kolejny ciesze się, potwierdzają się moje słowa o doskonałości… ;) Ja tam nie jestem w stanie ogarnąć tak szerokich horyzontów gatunkowych. Tak czytam i Ty to już chyba Jabłuszko musisz mieć chatę wybudowaną… bo gdzie by pochować te ilości celulozy… ;)

    Dobrej nocy życzę wszystkim, i przegranym, i wygranym, i nieuczestniczącym w Blogu Rocku też :)

  37. Właśnie przeczytałam o książce, której także chciałabym się przyjrzeć, więc jutro do Empiku ruszam na oględziny. Chodzi mi o tytuł „Kim są Polacy” – u Jarka na blogu „Krytycznym okiem” można się z recenzją zaznajomić.

  38. Jabłuszko, Ty mi już nie wspominaj o ksiązkach z którymi warto się zapoznać bo bedę zamiast 20 naraz zmuszona czytać 50. A lektury mam na wieki już, życia mi braknie ;)

  39. Dobrej, Krzysiu :)

    A chatę chciałabym mieć, naprawdę… Pod lasem, z dala od ludzi… Najlepiej nad Bajkałem :)

  40. Mary, wybacz, że Cię tak złośliwie do katorgi zmuszam, o rozdwajanie jaźni czytelniczej zatrącającej nawet ;) Ciekawe tytuły tylko sobie wynotowuję, blog Twój jak osobisty kapowniczek traktując, żeby samej nie zapomnieć, a rozmówców do szaleństwa przywieść ;):)

  41. ;DDD najgorsze jest to, że do tego Tessona domówiłam se tą ksiązkę co dałam linka wyżej, tą biograficzną z Bajkałem w tle :;) jedzmy wszyscy nad Bajkał !!!;)
    ps. tytułami rzucaj – ja zawsze chętnie. W matrasie zamowilam se też na luty nowego Ake Edwardsona i nowego Theroux, uch…

  42. Bajkału nigdy za wiele, chętnie o nim poczytam jak najwięcej. Tę biograficzną też zamówiłam, zaciekawiona. Edwardsona widziałam, że nowy będzie: mam tylko dwa pierwsze tytuły serii, ale dozbieram resztę, bo lubię. Tak myślałam, że się nie oprzesz, bo już u Ciebie czytałam pochlebne notki. Nowa Jennings też wychodzi („Spuśćmy psy”): lubię ten staroświecki klimacik, czytałam wszystkie dotychczas wydane.

  43. Jennings też lubie, czasem oglądam serial na alekino pod tytułem Detektyw Murdoch. Nawet nie wiedziałam że juz cos nowego wychodzi..:) a klimat jest faktycznie fajny

  44. Mary, Znak wyprzedaje Jagielskiego „Wypalanie traw” i „Wieże z kamienia” z 50% zniżką. Zamówiłam również, chociaż już czytałam, Lanckorońską „Wspomnienia wojenne” i „W ogrodzie pamięci” Olczak-Ronikier: wszystko -40 albo 50%. W ogóle świetne tytuły wyprzedają, ale większość już mam, więc chociaż Tobie powiem – może coś sobie znajdziesz.

  45. Jabłuszko, tych 2 ostatnich tytulow to w ogole nie znam, ale Jagielskim mnie skusiłas. Wczesniej juz widziałam to, ale wahałam się – tylko że w sumie masz racje, okazja jest fajna, wiec chyba lepiej skorzystac..:))) dzienks za przypomnienie. A te dwa tytuly o których mówisz obczaje

  46. Jabłuszko,
    jeszcze kilka takich komentarzy i Mary pójdzie z torbami, gdzie będziemy pisać? :P

  47. Ja te książki bardzo cenię, ale każdemu nie poleciłabym: trzeba być zainteresowanym taką tematyką. Mnie interesuje, ale innych nie musi i ja za to pod pręgierzem nie postawię :) Lanckorońska była więźniarką Ravensbruck i jej postawa w obozie (a mogła korzystać, ze względu na pochodzenie i koligacje rodzinne ze specyficznych praw, o których inne więźniarki mogły jedynie marzyć – odmówiła i poprosiła władze obozowe o traktowanie jej na równi z innymi) to dla mnie wzór godności i dumy. Historia Olczak-Ronikier z kolei to dzieje kultury polskiej, której jej rodzina była znaczącym współtwórcą. Sama widzisz – trzeba być zainteresowanym :)

  48. Krzysiu, w tak malowniczych okolicznościach przyrody taki romantyk jak Ty na pewno coś wymyśli ;)

  49. Roman… cooooo???????? :D Ja dziękuję, faktycznie, teraz to mi odpowiedziałaś dosadniej, czytasz fantastykę… i to dużooo :)))))

  50. Jabłuszko dzięki :) interesujące, pomyslę nad tym, bo ceny faktycznie są zachęcające, a mnie (czuję) nachodzi ogromna wena na czytanie!! Intuicja mi podpowiada, że w najblizszym czasie będę chłonąć książki :) a już dawno w ten sposób nie odczuwałam. I nawet nie mogę powiedzieć czy mnie ta tematyka interesuje (w/w tytułów) bo chyba niewiele w tym temacie wiem i czytałam.. ale może powinnam sie zapoznać, tym bardziej że to jednak o odwaznych i ciekawych osobowosciach – kobietach

  51. Zawsze się poznam na prawdziwym romantyku, szczególnie takim, który nieudolnie próbuje twardego realistę odgrywać ;) Fantastyki do tego nie mieszaj: złóż skargę na kobiecą intuicję ;)

  52. Mary, podoba mi się to jak o tych „osobowościach-kobietach” napisałaś ;):) Dzięki Tobie już wiem, że mam w ogóle jakąś osobowość ;):)

  53. Jabłuszko – hłe hłe :d widzisz, szkoda ze jednak nie zgłosiłam się do bloga roku ;))) jako kobieta – osobowosc ;d

    ps. w Znaku zamowilam se jeszcze Llosę – Listy do młodego pisarza za pol ceny :))

  54. Jabłuszko!
    Więc opanuj swoją intuicję kobiecą! ;D Okropna jesteś, wiesz? :)))) Jak tak można mnie rozkładać na czynniki pierwsze? Już tak dobrze znasz te urządzenie zwane mężczyzną? Ty masz intuicję, ja mam wątpliwości…

  55. Mary, wiedziałam, że przyjdzie taki dzień, kiedy pożałujesz – i teraz mam satysfakcję ;) Krzysiek, niewątpliwie, zaraz też Ci swoje dołoży w ulubionym dlań ostatnio temacie ;)

  56. Krzysiu, jako samozwańcze urządzenie mężczyzną zwane, musisz mieć świadomość, że, choćby w szczątkowej formie, pierwiastek duchowy mógł Ci się jednak przyplątać :) A ja, nieodrodna córa płci swojej, prawdziwą satysfakcję odczuwam, kiedy faceta przychodzi mi na forum publicznym z tajemnicy odzierać i wszem jego czynniki demonstrować ;)

  57. Mary, ja już – jak coś ciekawego znajdę – to tylko Ci do rozważenia podsunę, bom się na bieżące zakupy doszczętnie spłukała i tylko zazdrościć od tej pory zamierzam :) Dobrze, że Ci wena do czytania wraca :)))

  58. :) okey. ja też pewnie będę niebawem tylko zazdroscić, bo z deka przegięłam w tym miesiącu, ale czego się nie robi dla pasji ;)))

    Krzysiek – ja nie chcę tu oglądać żadnych Twoich czynników!! To kulturalny blog ;) a nie jakies perwersje… ;)

  59. Kilka stron celulozy i kilka słów o większej liczbie sylab nie czyni ducha. A odzieranie, to chyba najprzyjemniejsza cześć kontaktu kobiety z mężczyzną, to poczucie, że można się czegoś więcej doszukać. Zgroza! :)

  60. A, zapomniałabym: nowa Szejnert ma wyjść… Co jak co, ale ją na pewno kupię, bo panią cenię i lubię, i mam wszystkie jej książki, i w ogóle nie wyobrażam sobie, że tej mogłabym nie mieć :)

  61. Mary,
    trochę mnie znasz, zwinnie potrafię się za stylem i formą schować ;) Nawet nie wiem, czy jest coś do schowania :)

    Jak chcesz cenzurować, to daj znać. Mnie cenzura nie lubi :)

  62. Krzysiu, racja, racja – zgroza! Wkraczamy, jak podkreśliła Mary, na grząskie grunta, a skoro to ma być blog kulturą nasiąkły, to się dodatkowo nie podtapiajmy jeszcze ;);)

  63. Bez obaw, dla Was żadna strata, a tym bardziej żadna perwersja. Ot, wasza zwykła skromność zwana kulturą :)

  64. :)))))))))))))) hehehe, rozbawiliscie mnie obydwoje

    ps Szejnert lubię najbardziej Czarny Ogród i Wyspę Klucz. Swietne. A co do nowej nie widziałam jeszcze, muszę zajrzec w zapowiedzi :)

  65. „Wasza”, czyli czyja? Moja i Mary, nasza – kobiet, czy nasza – pełnych wdzięku aszantek, które facetowi za nos wodzić się nie damy? ;)

  66. Mary, na stronie Znaku widziałam w zapowiedziach. Wymienione przez Ciebie tytuły też mam za świetne: w ogóle urzeczona jestem sposobem, w jaki pani Szejnert o ludziach i ich miejscach w świecie pisze.

  67. P.S. Przepraszam, że tak piszę po kolei w kolumnie, ale nie wyświetlają mi się te guziczki z odpowiedziami :D i nie mogę żadnemu z Was pod jego wypowiedzią pisać.

  68. O, to dobrze: faktycznie, tak lepiej.

    „Śród żywych duchów” mam od dawna: kupiłam zaraz po wznowieniu :)

  69. I otóż to Jabłuszko, nie śmiem zaprzeczyć przez grzeczność, która możesz nazwać „duchem” :). I to właśnie cała iskrząca się kobiecość, podaje w raju Jabłko (żeby nie powiedzieć Jabłuszko!) Adamowi i mówi „zjedz, rozkoszne i wyborne, nie opieraj się” ;) Zgroza do potęgi!

  70. Guziczki są dobre do płaskich rozmów, a nie takich szaleństw myślowych (i zakupowych) uprawianych tu przez Was!

  71. Krzysiu, czyżbyś miał mnie za węża?! ;) No i wydało się: przychodzi taki na kulturalny blog i szydzi z rozmówców. Miłą pociechą jest mi fakt, że bezkarnie takiemu nic nie uchodzi ;)

  72. Ach, zakupy, zakupy… ;) Mary, Krzysiek w końcu kobiety w nas dojrzał! ;)

  73. Jabłuszko, nawiązań, odwiązań, prób jest mnóstwo w moich słowach, internetu by nie wystarczyło, aby przekazać te moje rzekomo bezkształtne myśli ;) I obyś była pociechą dla Tego swojego urządzenia, o nic więcej się nie staraj :)

  74. Taaak, kobieta w zakupach szybko dojrzewa (i można ją dojrzeć) :) Ot, proszę spojrzeć na odłam komentarzy :)))))

  75. Swoją drogą, ten wieczór jest dla mnie wspaniały – dostrzeżono oto moją osobowość i moją kobiecość! Jakże tu szampana się nie napić i sukcesu w pamiętniczku nie odnotować! ;)

  76. Krzysiu, pociechą to mu kotek być może! Kobieta taka jak ja – tylko dumą i chlubą! ;):)))

  77. No wyjątkowo powiem, że Twoja intuicja kobieca potrafi i kobietę objąć, jest to powód do szampana (a nawet pięciu!), choć mężczyzn to może deprymować (jak każda nietrzeźwa i zbyt trzeźwa kobieta) :))))))))

  78. Mary, nie gniewaj się, że Ci kulturalny blog o czytaniu w czat zamieniamy :)))

  79. Krzysiu, o tym szampanie to ja tylko symbolicznie, bo tak się składa, że abstynentką totalną jestem, jeśli o alkohole idzie, a w zwyczaju mam jedynie upijanie się do nieprzytomności słowem czytanym, w tym poezją także :))))

  80. „pociechą to mu kotek być może! Kobieta taka jak ja – tylko dumą i chlubą!”
    Ach tak, już wiem skąd te romantyczne konotacje :))))

  81. I bardzo dobrze, że moich słów nie odczytujesz symbolicznie! To tylko świadczy o tym, że ten romantyk rzucony w moją stronę, to czysta kurtuazja – za co dziękuję :)))))

  82. Chyba nie lubisz romantyków, bo widzę, że za wszelką cenę chcesz się odżegnywać od takiego wizerunku ;)

  83. Nie traktuj tego jako kapitulacje, uszanujmy przestrzeń naszej Gospodyni :)
    Kurtuazją rozpoczęliśmy i kurtuazją zakończmy :) Wszakże, za dużo wywlec nie można…
    nie przystoi to ani romantykowi ani draniowi :)))

    Dobrej nocy, dziewczyny… i przede wszystkim czytajcie! (to bardziej ekscytujące chyba niż zakupy ;)

  84. Seso, ano widzisz jak mi się towarzystwo rozpasało?? !
    Normalnie opanować nie idzie. Rozłażą mi się po blogu, skubią i debatują jak łosie na polance :d
    Romanctycy, realisci, kobiety osobowosci, aszantki czy co tam jeszcze, ech – nie ogarniam ;)

  85. Łosie na polance? A podobno, jak tu ktoś próbował w świadomość innym wbijać, to kulturalny blog jest, a nie bukowisko! :))))
    Przekomarzanie się na blogu o książkach, pomiędzy stosami omawianymi z literackim zacięciem i intelektualnym snobizmem uważam za szczyt wyrafinowania – jak na dzisiejsze czasy ;)

  86. Jabłuszko, oj no żartowałam z tą kulturą tutaj ;) przecież … ;))

    a co do wyrafinowania owszem. rzadko spotyka się blogaski gdzie dyskusja jednego – dwóch wieczorów osiąga 110 komentarzy ;) Normalnie się boję co będzie jak wyskoczę z jakąs notką a la recenzyjną ;D

    Miło tak z Wami się poprzekomarzać, lub podglądnąć Wasze przekomarzania :)

  87. Mary, nie kpię z kultury tego bloga: bezapelacyjnie mu ją przyznaję i potwierdzam :)

    Notka recenzyjna zapewnia taką ilość komentarzy bardzo łatwo: skrytykuj jakąś uwielbianą powiastkę, sama zobaczysz, jak Ci czarodziejskim sposobem statystyki wszelkie skoczą ;) Może nawet sam Jaśnie Wielmożny Autor zaszczyci Twe skromne progi :) Jest o co zawalczyć ;)

    Ja też lubię te nasze przekomarzanki :)))

  88. Jabłuszko, aaaa nooo tu masz rację. Wiele razy się zdarzalo u innych że Autor Wielce Szanowny debatował na temat swojej genialnej (a jakże) powiesci. Trzeba by spróbować ;-)) moze dobiłoby do jakichs 300 komenciów .

    W ogóle to ja Cię nie mogę czytać/słuchać, bo z dwóch książek w Znaku zrobiło mi się 6 (do 2x Jagielskiego i Llosy dołożyłam tą Lanckorońską, bo mnie zaciekawiła, Szejnert „Śród… ” i biografię Kapuscińskiego) Ech :p jak nic Krzysiek miał rację pójdę z torbami!

  89. Matulu, ale Ty masz słabą silną wolę jednak! :)))) Żeby tylko, jak rozczaruje lektura, nie było, że Ci ją w ręce pchałam, głośno dogadując: „bierz, bierz, Mary, Tobie i tak się nie spodoba, ale bądź człowiekiem i daj wydawnictwu zarobić” ;)

    Serio: odpowiedzialności nie biorę, bo takie klimaty nie każdy lubi i doceni. Zaraz sobie odświeżę, o którą biografię Kapuścińskiego chodzi, bo jeśli o tę, co myślę, że chodzi, to nie mam dla Ciebie dobrych wieści… Momencik.

  90. tak, chodzi o tę. Ale wiesz.. nawet jesli nie masz dla mnie dobrych wiesci – ok. Ja po porstu nie czytałam żadnej… więc sama się przekonam.

    Co do Lanckorońskiej – nie będę zwalać na Ciebie :)) jak mi się nie spodoba. Jakos ufam Ci, że jednak warto. A czy lubię takie klimaty? Najprosciej będzie jak Ci odpowiem po lekturze , co nastapi pewnie za milion lat biorąc pod uwage mój zapas ksiązek :D

  91. No, ja za milion lat nadal będę czytała swoje zaległości, to dobrze będzie mieć świadomość, że sama nie jestem i w każdej chwili – jak mi tylko prądu nie odetną za niezapłacenie rachunku z mojej miliardowej emerytury – mogę do Ciebie kliknąć, czy już Ci prawnuczek skończył czytać ;)

    Z tym Kapuścińskim to jest tak: zła książka to w żadnym razie nie jest, tyle tylko – co mnie niesamowicie wkurzyło kilka lat temu, kiedy ją przeczytałam – ma mylący tytuł i niewiele mówiący, jak się okazało po lekturze, opis na okładce. Chodzi o to, że tytuł sugeruje biografię. Wprawdzie można w opisie doczytać, że książka, autorstwa dwojga literaturoznawców, skupia się także na analizie twórczości reportera i jej powiązaniu z jego życiem. Ale… w moim odczuciu, życia tego jest w książce tej jak na lekarstwo: w każdym razie nie tyle, ile powinno być w opracowaniu „biografią” zwanym. Autorzy skupili uwagę przede wszystkim na omawianiu twórczości Kapuścińskiego, i to jeszcze omawianiu z bardzo literaturoznawczego punktu. Życia Kapuścińskiego tam tyle tylko, jeśli okazuje się wspomnienie o nim do tej analizy konieczne – to liźnięcia są, zarysy. Dzieła reportera poznasz, dzięki książce Ziątka i Nowackiej dość dobrze (nie wszystkie), o życiu K. dowiesz się tyle o ile. Trochę zwodnicza ta książka jest. Niedosyt wielki zostawia i, mam poczucie, jednak rozczarowuje. Na dodatek, język autorów jest mocno specjalistyczny: to typowy żargon badaczy literatury, ich styl, tok snucia wywodu. Mnie książka i czegoś nauczyła, i coś mi też pokazała, ale i silnie zdenerwowała, bo nie tego oczekiwałam, zasugerowana tytułem. W sumie, czas stracony nie był, ale cierpliwość mocno nadwyręża i czasami, podczas lektury, aż mi się chciało autorom wygarnąć, żeby się streszczali i konkrety podawali, bo się mocno zapędzali w tych swoich literackich rozważaniach.

  92. P.S. Wiesz, że nowe pismo, „Wiadomości Literackie”, się objawiło na rynku?

  93. Dzięki za info. Hmm.. ano cóż. Bywa i tak… Szkoda w sumie, ale sama musze się przekonać. Lubie eksperymentować, więc tym bardziej jesli to za pół ceny to można się skusić. fakt, że nie lubie zbyt specjalistycznych, literaturoznawczych wywodów.. ale zobaczymy. Generalnie nie ma się co spinać z góry, najwyżej jak mi nie podejdzie, sprezentuję komus ;DDD

  94. Widzę, że masz do swojej pasji bardzo praktyczne podejście ;) Ja miałam z biblioteki, wiec problemu nie było. Coś Ci na pewno z tej książki zostanie, ale autorzy czy wydawnictwo, nie wiem, mogliby jednak staranniej tytuł dobierać. Mnie wywód literaturoznawczy nie przeszkadzał: z racji wykształcenia i upodobań czytam i czytałam takich książek mnóstwo. Ale jako zwyczajny czytelnik czuję się nieco zawiedziona zawartością.

    Niedawno byłam na blogu Zacofanego w lekturze. Idź, proszę, przeczytaj o jakiej książce napisał. No i mam następną na swojej liście do koniecznego zdobycia.

  95. O czasopiśmie na kilku blogach już notki widziałam. Linka nie mam, zaraz się trochę rozejrzę, gdzie to było. Ukazało się jeszcze coś, co „Chimerą” nazwane: podobno ma być następczynią „Bluszcza”. I Bryndal też redaguje.

  96. o tej Chimerze to chyba słyszałam :)ale z racji tego że Bluszcz nigdy nie przypadł mi do gustu(podobnie jak pan Bryndal) to nie wiem czy sięgnę, a co do Wiadomosci Literackich, spoko, ja sobie poszukam, nie truj się :) dzienks za info.

    Zacofany napisał o Lemie „Eden” o to Ci chodzi? Ja z Lemem to narazie nie jestem zbytnio za pan brat, chociaż podczytuję od jakiegos casu powlutku bardzo Dzienniki Gwiazdowe i .. nierzadko umieram ze smiechu :) Sczerze mówiąc, jakos mnie nigdy nie ciągnęlo do Lema bo ja ogólnie z fantastyką jestem troche na odleglosć, ale …. widziałam film „Solaris” który mnie zachwycił. Książki nie czytałam, więc porównania nie mam jak film wypada w stosunku do ksiązki. Z takiej fantastyki zaczytywałam sie kiedys w P..K. Dicku zresztą do tej pory ogromnie go lubię.

  97. Tutaj masz link do bloga, a tam autorka podlinkowała tytuły: lectorium.blogspot.com/2013/01/poniedzielnik-52-dobre-odkrycia.html

  98. Tak, o „Eden” mi chodzi. Śmieszna sprawa dla mnie, bo Lema trochę też czytałam, a do tego „Edenu” byłam mocno uprzedzona: ktoś mi go kiedyś opowiedział i jakimś sposobem wynikło mi z tej opowieści, że ta książka jest kompletną bzdurą – co mi trochę dziwne było, bo Lema cenię. No, ale postanowiłam nie czytać, nie szukać, a tu wchodzę do ZWL, czytam i oczom nie wierzę: toż to książka akurat dla mnie! Aż się pośmiałam i z politowaniem nad sobą głową kręcę :) Na swoje usprawiedliwienie mam tyle tylko, że ten znajomy, który mi „Eden” kiedyś opowiedział, wiedźmina Sapkowskiego też mi onegdaj odradzał :D Nie posłuchałam wtedy, powinnam była i wcześniej.

  99. „Bluszcz” mnie jakoś nie zaciekawiał na tyle, żebym kupowała i od deski do deski czytała, to i ta „Chimera” chyba też nie dla mnie będzie… Się zobaczy ten pierwszy numer i się zdecyduje. „Wiadomości”, masz rację, chyba jakieś ciekawsze.

  100. :))) ano bywa i tak, ze nieraz ksiązka wydaje się kompletnie nie dla Ciebie, a po jakims czasie okazuje się że jednak warto sięgnąc! :) Pewnie znajdziesz gdzies w bibliotece podejrzewam.
    Dobrej nocy – uciekam bom padnięta po chu***wym poniedziałku :)

  101. Jabłuszko, tak sobie jednak przemyslałam to co pisałaś o tej książce o Kapuścinskim, poczytałam recenzje i faktycznie doszłam do wniosku że nie ma sensu jej kupować. Wywaliłam ją z zamówienia. Jak będę chciała zerknąć to najwyżej sobie w biblio poszukam :) Nie ma co się rzucać na coś co jednak nie do końca mi pasuje stylem pisania. :)

  102. Mądre posunięcie. W zamian gorąco – jeżeli chcesz się trochę z Kapuścińskim poznać – polecam jego „Podróże z Herodotem” na pierwszy ogień (lub któreś z „Lapidariów” – 1-6): „Podróże” mają być na wiosnę wznowione (chyba znów przez Znak, ale głowy nie dam za to, bo powiadomienie o fakcie czytałam dobry miesiąc temu), ale możesz spokojnie sięgnąć i po pierwsze wydanie. Dla komfortu czytania polecam egzemplarz w twardej oprawie. Mistrzostwo świata.

  103. Jabłuszko – mam Podróże z Herodotem, zresztą chyba wszystkie książki Kapuścińskiego mam w starych wydaniach jeszcze . Lapidaria któreś czytałam. Podróży jeszcze nie. Po Kapuścińskiego jakoś dawno temu sięgałam więc już niewiele pamiętam,
    Za to dzisiaj odebrałam zamówienie z Matrasu i już w autobusie zaczęłam czytać „Urodzona nad Bajkałem” – no cudna książka, absolutnie warto..:)

  104. Toś mi radość sprawiła taką wiadomością, bo moja jeszcze w drodze, a tak to się już wie, że było warto zamawiać :)
    Właśnie na stronie Weltbildu sprawdzam nowe promocje. Widziałam dwa tytuły reportaży Czarnego („Cygan to Cygan” i „Bolało jeszcze bardziej” Ostałowskiej), sama zamówiłam Suworowa „Oczyszczenie” i „Dom” Starowieyskiej-Morstinowej. NIestety, Korczaka „Pamiętnika i innych pism z getta” już dla mnie zabrakło :D

  105. No wg mnie warto, fajny sposób pisania, z perspektywy dziewczynki 6letniej bodajże ale BARDZO ciekawie, magicznie… Ogromnie mi się spodobała, chociaż przeczytałam zaledwie 20 stron :)

    Ty mnie już kurna nie kuś, co? :D Ostałowską chciałabym, bardziej ten ostatni tytuł… muszę obczaić:)))

  106. Niniejszym obiecuję, że w sprawie ewentualnego kuszenia żadnym tytułem już tu nie zgrzeszę :)

  107. Jabłuszko: Tak tylko dla informacji zamówiłam sobie w Weltbildzie Ostałowską „Bolało…” i Patti Smith „Poniedziałkowe dzieci” (co chciałam od początku wydania ale ponad 45 zł kosztuje normalnie) a tu było po 21.50 :) yupii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s