plum

Jestem normalna? Nie, nie jestem normalna, ale za to jaka szczęśliwa :) Cudne nabytki, nieważne, że portfel mi opustoszał. Małe radości są mi niezbędne do życia, jak tlen.

DSCF0016

Gienieczko pisze o swoich podróżach do Kanady, na Syberię, o tym jak przepłynął kanoe największą syberyjską rzekę Lenę, do książki dołączony jest film o przejściu gór MacKenzie w Kanadzie. „Vaggi Varii. W tundrze Saamów” to książka o Laponii – jedna wielka podróż za koło podbiegunowe. Do książki dołączono płytę z odgłosami tundry i śpiewem Saamów (cudna). „Cała ja” to z kolei pewnego rodzaju biografia Gerlinde Kaltenbrunner – austriackiej himalaistki, która jako druga w historii kobieta zdobyła wszystkie 14 ośmiotysięczników, a jako pierwsza bez użycia tlenu z butli. Reszta książek jak widać, możecie se wyguglać, choć większość to znane rzeczy. Nowy Cortazar,   książka Millera o pracy fotoreportera wojennego, który jak większość, leczył się również w Klinice Stresu Bojowego. Poza tym są jeszcze dwa reportaże Swietłany Aleksiejewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” i najnowsza „Ostatni świadkowie”. O pozostałych pisałam wcześniej.

No i tak. Odwala mi jak zwykle na punkcie zakupów książkowych… niecierpliwa jestem i zachłanna … ;)

Reklamy

13 uwag do wpisu “plum

  1. Sama przyniosłam dzisiaj do domu „Gogola w czasach Google’a” Radziwinowicza, więc przyłączę się do Twoich okrzyków szczęścia, chociaż spłukana też jestem doszczętnie, a 9 książek do odbioru jeszcze na mnie czeka w zaprzyjaźnionej księgarni :) No i z uznaniem pokiwam głową nad tym Twoim stosem, bo, zaprawdę, same smakołyki w nim zgromadziłaś! Jedna wielka inspiracja :)

  2. Ach za tym Gogolem to się tez rozgladałam, bo mnie jakos ostatnio Rosja fascynuje..no ale poki co pustki w portfelu wiec..
    A na stosie smakolyki az sama jestem zaskoczona jakie dobre ksiazki i akurat takie w bardzo moich klimatach :)

  3. He, he, he… Jasne, zaskoczona! Jakby u Ciebie kiedykolwiek pojawiło się w tych stosach coś przypadkowego :) Podoba mi się Twój brak skromności w podsumowywaniu własnych wyborów :) Serio.
    A zwróciłaś może uwagę na książkę Wojciecha Lewandowskiego „Przez pustynie na ośnieżone szczyty…”? Pewnie tak, ale na wszelki wypadek Ci mówię, bo sama ją też mam zamówioną.

  4. Tiaaa, dzięki za uświadomienie mi postępującej ślepoty :))) Prawda jest taka, że patrzyłam i nie widziałam :) No, ale miałam dzisiaj naprawdę ciężki dzień.

  5. A w ogóle to ten Gienieczko tak mi wzrok przykuwa od samego początku, bo jak tylko przeczytałam, co o nim napisałaś, to mi się od razu taki sonar włączył, żeby szukać i kupować. Strasznie lubię te rejony świata, które „Północą” można określić: są o wiele od południowych krain ciekawsze, moim zdaniem, i jak mi jakaś książka wyprawami na Północ pachnie, to od razu ta niecierpliwość i zachłanność, o których wspominasz, mnie dopadają.

  6. Aleksiejewicz boli, gdy się czyta. naprawdę boli. przy lekturze „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” szczerze żałowałam, że nie mam butelki wódki pod ręką, albo czegoś podobnie ogłuszającego rozum – w tej książce są opowieści tak porażające, że trudno znieść.

  7. Kochana przeudny stos. Muzowe książki są też u mnie w biblioteczce. Jak rozmnożyć czas by to wszystko przeczytać tylko pytanie. Pozdrawiam

  8. Małe radości – niezbędne oczywiście. Bez nich wylądowałabym, wiadomo gdzie.
    Pozdrawiam, ciesz oko.

  9. Jesteś chyba jedyną osobą, której stosiki są mi tak bliskie :) Życzę przyjemnej lektury!
    PS. Muzykę autorów „Vaggi Varri” słyszałam ostatnio na żywo – oryginalna!

  10. Jabłuszko – mnie ta PÓŁNOC ciągnie niezmiernie, dlatego wszystko co się pojawia o tych rejonach… musi być moje :))

    portaceleste – wiem, domyślam się, nie czytałam nic jeszcze, jedynie przejrzałam co nieco i wyrywkowo nawet daje po emocjach mocno, szczególnie ta ostatnia książka najnowsza pisana z perspektywy dzieci….uch

    beatrix
    no – ja też :) Ściskam :)

    poczytajka
    :))) to miło że mamy podobne zainteresowania. Na żywo słyszałaś??? o jej ale zazdroszczę…:)

    malineczka74
    właśnie… może w Święta uda się więcej wygospodarować tego cennego czasu. Pozdrawiam :)

  11. Tak, na żywo. Zaskoczyli mnie liczbą i typem instrumentów – większości nazw nawet nie pamiętam. Była koncha, szczęka jelenia, trombity i… klimat :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s