kilka słów…

Od ostatniej notki przeczytałam 8 książek. Sporo, biorąc pod uwagę wcześniejszy i aktualny brak czasu i skupienia. Niemniej jednak – patrzyłam sobie ostatnio na moje zakładki „przeczytane w 2012” itp… powaliło mnie … ile ja czytałam .. a teraz?? Cóż, zmienia się wiele, dzieje się wiele, chęci są, ale doba za krótka, a i spać kiedyś trzeba. Na szczęście wpadam w rytm… Z pisaniem tutaj gorzej, bo naprawdę mi się nie chce. Próbowałam coś na brudno, ale mi nie idzie. Zdecydowanie wolę czytać, więc narazie pozostanę przy tym, a potem… potem machnę może 10 recek w jeden dzień :D

Dopowiem tylko, że w promocjach nabyłam „Odkrycie nieba” Mulischa, 2 x Eugenidesa ze Znaku za 50% jak również „Dziewczyny atomowe” za 50%,  bo mi się jakiś kupon na zakupy trafił. Aaaa… i jeszcze „Ukryte stronice” Erin Einhorn. Trafiły mi się też za pół ceny 2x opowiadania Etgara Kereta – wariactwo kompletne na moich półkach. Zaskórniaki znikają ale co tam. Cieszę się, bo mam co czytać przez następnych 20 lat :D  

A co przeczytałam? Wreszcie skończyłam „Poniedziałkowe dzieci” Patti Smith (genialna, o trudnej, pełnej poświęceń miłości i rockowym świecie Nowego Jorku lat 60-70), przeczytałam „Rzeź Nankinu” Iris Chang (polecaną przez Jabłuszko, dzięki) – szok – książka niesamowicie wciąga, choć ogrom brutalności jest tak wstrząsający, że aż serce bić przestaje – dosłownie.. rzeż dokonana przez Japończyków na Chińczykach w mieście Nankin to chyba nawet (zaryzykuję) gorsze niż holokaust. A przynajmniej tak jest w tej książce przestawiona… w życiu nie przypuszczałam, jak człowiek może być tak okrutny dla drugiego człowieka). Przeczytałam też „Świętego Psychola” Johana Theorina i powiem, że to chyba najlepszy kryminał / thriller psychologiczny tego pisarza. Bardzo polecam, bo atmosfera jest niesamowita. Wpadły mi też ze dwa kryminały po drodze „Księżniczka Burundi” Erikssona – całkiem niezłe choć ogrom postaci policjantów niestety wprowadził w mojej głowie spory chaos, ale wciąga, przyznaję i któraś duetu Sjowall / Wahloo, schematyczna ale jak zawsze niezła. Aaaaaa i co jeszcze warto wspomnieć – z reportaży „Może morze wróci” Bartka Sabeli – niesamowita magiczna podróż przez tereny postradzieckiej Azji Środkowej w celu przedstawienia historii Morza Aralskiego, które „dzięki” ludziom zostało doszczętnie wysuszone i zniszczone – to historia o tym jak niszczycielska potrafi być ludzka arogancja i ignorancja, ale to też fantastyczny opis krajów okalających wyschnięte Morze Aralskie, ludzi, natury… Coś niesamowitego, warto ! naprawdę.

I pozdrawiam zaglądających :)

Reklamy

24 uwagi do wpisu “kilka słów…

  1. Z polecankami to ja zawsze do usług ;)

    A propos „Nankinu”: przyznaję (i niech tam ktoś, komu się to zamarzy w tym momencie, śle ku mnie nieprzychylne myśli – na zdrowie!), że dlatego właśnie nie darzę sympatią
    Japończyków i Japonii – bo jak się tak człowiek naczyta o ich barbarzyństwie (także wobec jeńców II wojny światowej), nieporównywalnym chyba z niczym okrucieństwie, trudno w sobie wzbudzić dobre uczucia. Zawsze mi się wydawało, że za wysublimowaną, pełną wdzięku, gracji, delikatności, kruchości kulturą japońską, ukrywa się zgoła odmienna mentalność: jakaś nieokiełznana dzikość, krwiożerczość, zaciekłość. Nie wiem, w jaki sposób te dwa bieguny określają życie Japończyków. Nie fascynuje mnie to zupełnie, raczej jest mi przestrogą. Nawet ich wygląd jest mylący (a wiem, co piszę, bo się napatrzę niemal codziennie na studentów ichnich): na oko – ciapciaki, niedojdy, co się o własne stopy potykają, z wiecznie, zda się, wystraszonym wyrazem oczu, zagubieni, arcyspokojni,
    nieśmiali, przepraszający prawie za wdychanie powietrza. A potem czyta się jedną książkę, drugą, trzecią i ma się nieodparte wrażenie, że to tylko udawanie, maska, „przyczajony tygrys, ukryty smok”. Ksenofobem trudno mnie nazwać, ale szczerze przyznaję, że Japończyków jakoś nie lubię :( Dumna z tego również nie jestem, ale tak mam.

    Nowy Theorin jeszcze przede mną; sama odebrałam go kilka dni temu. Z książką Sabeli to samo. Aż się oblizuję na myśl o czytaniu :) Z ciekawych i mądrych przeczytałam ostatnio „Rosyjski romans” Meira Shaleva. Bzdurny tytuł (ale to tłumaczenie nie z oryginału, tylko z angielskiego), sama opowieść jednak bardzo, bardzo. Tylko trzeba lubić takie klimaty: trochę baśniowości, trochę realizmu magicznego, szczypta odwołań do kultury, historii, a pod tym wszystkim rasowa eksploracja duszy ludzkiej – malutkiej i wielkiej zarazem.

    P.S. Z nieukrywaną ciekawością oczekuję tych dziesięciu recek :))))))) Kiedy się doczekam, tytuł wirtuoza blogosfery masz ode mnie jak w banku :D

  2. Zaglądam zawsze, od lat, jeszcze z czasów ownloga:) Mimo że się nie odzywam w komentarzach. U mnie na tapecie „Marina” Zafona – szybkie czytadło niestety, czego się po tym autorze nie spodziewałam. W kolejce mnóstwo innych książek, na które nie mam za bardzo czasu, ale nie zginą.
    Nie znikaj.

  3. Jabłuszko!

    Co Ty nam tutaj za rasizm serwujesz!? Jakie to złudne wszystko… Oni skrywają w sobie coś drapieżnego. Jakby to było zależne od nacji i koloru skóry. Wydaje mi się, że Twoja wypowiedź doskonale komponuje się w swej naturze z wypowiedziami niejakiego Kurtza. Pamiętasz? Ten literacki (ale jakże pasujący do realiów) Kurtz był białym człowiekiem. Z cywilizowanej Europy. Powiedziałbym najbielszy z białych. Czytałaś książkę „Duch króla Leopolda”?

    Nie śle ku Tobie nieprzychylnych myśli, nie chce wchodzić na argumenty porównawcze, bo te moje przywołania mają podkreślić zupełnie co(ś) innego. Ja wiem, to jest banalne, ale tak to już jest – bo przecież zło nie ma chyba koloru? Może się mylę…

    W ramach koleżeństwa moglibyście mi pożyczyć ten reportaż nt. tej masakry. Widzę, że bardzo Was poruszyła ta książka dziewczyny.

    Mercia,
    a ja proponuje dobić do 30 recek zaległych i będziesz publikować jak tuzy blogerskiej braci – jedną dziennie ;) A potem nominujemy Cię z Jabłuszkową (jeśli się na mnie nie obrazi za ten rasizm) do wyróżnienia „lowe-bloge” ;)

    PS. W tym roku mamy wysyp książek znakomitych prozaików. Na horyzoncie uwagi pojawił się Wiesław Myśliwski z nową książką :) Słuchałyście już audycji Nogasia z „Trójki”? (na stronie). Zapowiada się wybornie.

  4. Krzysiu,

    wypowiadam się nt. Japończyków, bo o tej konkretnie nacji wypowiedzieć się chciałam. Jak zamierzyłam, tak zrobiłam. O innych narodach ani słowa, bo ani mnie one ziębią, ani grzeją, prawdę mówiąc. Jedni nie lubią Niemców, inni Rosjan, jeszcze inni wyznawców Mahometa wszelkiej nacji, a kolejni swoich własnych rodaków potopiliby z przyjemnością w łyżeczce wody. Ja nie lubię Japonii i jej mieszkańców i dałam temu wyraz, napisałam także, dlaczego mam takie a nie inne uczucia względem tego kraju. Kolor skóry nie ma tu nic do rzeczy! Jest mi ta kwestia całkowicie obojętna, podobnie ma się rzecz z wyznaniem, przynależnością rasową, światopoglądem etc. Takie względem Japończyków mam odczucia a nie inne. Myślę nawet, że nie ma tu mowy o budowaniu nastroju na stereotypach. Czytam dużo książek historycznych i parahistorycznych, także tych opisujących niezwykłe okrucieństwo Japończyków wobec jeńców pojmanych w czasie II wojny światowej. Jakiś czas temu przeczytałam „Rzeź Nankinu”. Zgoda: zło koloru nie ma, ale absolutnie nie zgodzę się, że to, jakie prezentowali swoimi postawami Japończycy wobec Chińczyków z Nankinu czy wobec jeńców wojennych w obozach daje się jakoś wpisać w ogólne rozważania o naturze zła czy zdolności człowieka do zła tego czynienia. Moim zdaniem, to sprawa precedensowa. Mogłabym jedynie, kusząc się o jakiekolwiek porównania, odwołać się tej kwestii do poczynań handlarzy i właścicieli niewolników czy dantejskich scen rozgrywających się onegdaj w Rwandzie. Pewne korelacje zachodzą, ale nawet i tutaj znaku równości raczej nie postawiłabym.

    Trudno, mogę w Twoich czy innych oczach uchodzić za rasistkę. Właściwie mogę podpadać pod każde tego rodzaju określenie. To tylko nazwa. Ja wiem, że nie kategoryzuję ludzi wedle koloru ich skóry czy obszaru, jaki zamieszkują. Nie deprecjonuję cudzych bogów, nie macham ręką z lekceważeniem, kiedy mi ktoś swoją wizję świata i życia na nim roztacza. Po prostu nie lubię Japonii: nie w cieniu własnych uprzedzeń, ale w świetle faktów historycznych.

    Co do Kurtza: zupełnie się z jego światopoglądem nie utożsamiam. Nie zaprzeczę natomiast temu, że jest to jeden z najlepiej skonstruowanych bohaterów literackich. Jak przystało na postać wykreowaną przez prawdziwie utalentowanego Pisarza.

  5. Lubię jak się odzywasz :). Nie wiem czy to z wiekiem przychodzi, czy zużycie materiału, ale ja też zdecydowanie mniej czytam, choć kupuję jak nigdy w życiu ;). Dzisiaj chociażby kupiłam dwie książki, choć ich nie planowałam, nie do końca… ;). Już szukam nowego regału, wszędzie stosy…

  6. Jabłuszko,

    musiałem tylko skrajną opinię zrównoważyć, trochę zrelatywizować. Bo to nie istotne czy się jest Japończykiem, czy Polakiem, Niemcem, białym, czarnym. Każda grupa narodowościowa, etniczna, społeczna ma swoje ciemne karty historii i najgorsze co można zrobić, to zacząć porównywać te ciemne karty historii. Sprawy precedensowe? Zbyt naukowo próbujesz podejść do tego, czego nauką objąć nie można (a przynajmniej nie powinno się). Nie chce moralizować, ale nie sposób „korelować” (tutaj jako metafora naukowego obejmowania pewnych „ciemnych zakątków” natury) ze sobą 10 milionów ofiar w Kongo, 5 milionów holocaustu czy miliona w Rwandzie. Ja nie chce Tobie nic narzucać, ciesze się, że są książki, które są w stanie wzbudzić trochę emocji i które skłaniają do dyskusji.

    Kurtz mi się przypomniał, bo to łatwo się mówi o „cudzych” ciemnych kartach historii, zapominając o swoich. Uprzedzeń Ci nie imputuję, nie jesteś dla mnie anonimową czytelniczką. W świetle faktów historycznych? Pozostawiam Cię z wątpliwościami Herberta, który mówił, że historia jest tylko opowieścią zwycięzców.

  7. Krzysiu, co ja się tu będę rozpisywała: przeczytaj sobie po prostu „Rzeź Nankinu”. Zapewniam, nie o liczby mi chodziło i nie o licytowanie się ciemnymi kartami historii różnych narodów. Myślę, że lektura książki Chang nakieruje Cię na odpowiednie tropy.

  8. Jabłuszko
    Twoje polecanki się zawsze dobrze sprawdzają. Zapisałam sobie ten „Rosyjski romans” nie słyszałam o tej książce a realizm magiczny i baśniowość to również coś dla mnie.

    Co do tej „Rzezi Nankinu” i w ogóle Japończyków – przyznaję, że ja cienka jestem w ogóle jeśli chodzi o historię.. Niewiele wiem, tyle co mi się tam o uszy obije czy obiło. Japonia jako kraj i kultura przez długi okres czasu mnie bardzo pociągała i fascynowała. Czytałam wiele na ten temat, ale przyznaję, że teraz po lekturze Chang – moje odczucia zupełnie się zmieniły. Pod tą fasadą uprzejmości japońskiej będę widziała teraz żołnierza ćwiczącego kłucie bagnetem na innym człowieku, albo gwałcącego 12latkę na ulicy czy obcinającego głowę z uśmiechem na twarzy.. mnie się to co się tam wyprawiało, w głowie nie chce zmieścić. Oczywiście nie wiem czy można w ogóle porównywać tamtą zbrodnię do innej (Rwandy, ogólnie Holokaustu czy innych) – ale jak do tej pory chyba to najstraszniejsza historia o jakiej przyszło mi się dowiedzieć.. Weźmy też pod uwagę że autorka książki sama nie dała rady .. popełniając samobójstwo po promocji tej książki…. I teraz Japończycy jawią mi się właśnie tak jak ci bezduszni żołnierze, którym wmawiano że Chińczyk to śmieć, że to nie człowiek, że to „coś” co nie ma racji bytu.. I nie wiem czy można tutaj w ogóle bronić ich w jakiś sposób… bo w sumie robiono im niejako pranie mózgu, wtłaczając te wszystkie myśli do głów i to począwszy od czasów samurajów.. ale mimo wszystko.. nie jestem w stanie pojąć jak można takie myśli zaakceptować, jak można było wyprawiać potem te wszystkie okropności… Nie pojmuję takiego zła w człowieku.
    I nie osądzam Cię za to że nie trawisz / pałasz obrzydzeniem do tego narodu. Ja teraz też jakoś patrzę na nich z obrzydzeniem, chociaż może generalizować nie powinnam, zmieniają się pokolenia i podejście.. To tak jakby nienawidzić wszystkich Niemców czy Rosjan za to co robili z Polakami. Nie można tak chyba….

    W każdym razie, na świeżo po tej książce, mam takie własnie odczucia …

    ps. Te 10 recek.. pojawi się, ale na pewno nie w jednym dniu :)) nie dałabym rady, zresztą, czy ktoś by przeczytała 10 notek w jeden dzień?? :D Pozdrawiam

  9. Kotowato
    oj, jak miło, że ktoś mnie jeszcze z ownloga kojarzy :)) Nie, nie znikam, po prostu troszkę mi się czas kurczy ostatnio.. a Zafon jest sredni, Nie czytałam „Mariny” ale jakoś inne które czytałam słabo mi się podobały… takie se – chyba nie moja bajka. Pozdrawiam :)

    Bazyl, Padma
    Miło was widzieć. Pozdrawiam :)

  10. Krzysiu – tak, widziałam w zapowiedziach Znaku Myśliwskiego – i bardzo ostrzę pazurki na tą nową książkę. Audycji nie miałam kiedy przesłuchać ale zanotowałam sobie że mam zajrzeć na stronę Trójki :)

    Ostatnio jeszcze przyleciały do mnie te dwie cegły „Kamień na kamieniu” i „Widnokrąg” bo miałam jeszcze ten kupon na 50 % – będę mieć teraz więcej czasu to sobie powoli będę czytać te moje różniaste nabytki i może wreszcie coś sklecę – brakuje mi tego mojego pisania, ale kurcze ciężko się zebrać. Naprawdę lepiej mi się czyta niż pisze :)
    A chcesz? Pożyczę Ci „Rzeź Nankinu” – nie ma problemu :) Daj znać jak coś – pozdrawiam

  11. Tommyknocker , Filety z Izydora

    Tak, nowy Theorin „Święty Psychol” jest fantastyczny- bardzo dobrze się czyta – jak zawsze jest ten taki mroczny klimat, bardzo wyraziste postaci , ciekawa fabuła – wciąga od 1 do ostatniej strony. Bardzo polecam ze swojej strony :)

  12. Gia Stambeck
    :) miło mi
    Co do miejsca na książki, to mnie by się przydało już jakieś większe mieszkanie :))) kurcze marzę o tym, żeby mieć tak fajnie urządzone z kilkoma dużymi regałami, bo na tym moim jednym już tam nie ma gdzie co wcisnąć, a często jest tak że te schowane z tyłu książki są całkiem przeze mnie zapomniane i zupełnie nie pamiętam co ja w ogóle mam a czego nie.. Czasem zaglądam i się zadziwiam, że coś jest :))) Wolałabym mieć wszytskie widoczne nie byłoby wtedy powielanych zakupów, co mi się kilka razy zdarzyło :)

    A kupować kupuję jak wiadomo tylko z promocji, teraz już widzę nowości w Czarnym i czekam na jakieś rabaty ale to pewnie za kilka miesięcy dopiero… :) Pozdrawiam

  13. jako miłośniczka japońskiej kultury z jej wszystkimi przejawami czuję się trochę wywołana do tablicy.
    to, że my postrzegamy Japonię przez pryzmat ceremonii herbacianej, kimon i ikebany – to jest niestety wyłącznie sprawa naszej niezbyt bogatej wiedzy lub niechęci do przyswojenia sobie faktu, że to tylko drobna cząstka ich kultury. w której mieści się również honorowe samobójstwo, 47 roninów, Yoshiwara, niestrawny J-pop, Takashi Miike kręcący filmy z szokującymi scenami, Nobuyoshi Araki robiący zdjęcia bliskie pornografii i przeraźliwie brutalne hentai. i to wszystko jakoś ze sobą współgra tam. to nie tak, że Japonia udaje inną niż jest :) to my lubimy trzymać się stereotypów.
    poza tym, co do tych japońskich masek – to też jest ich kultura. honne i tatemae. czyli mówię to, co wypada powiedzieć, ale myślę to, co myślę. nam to się wydaje dziwne, tam to jest normalne. każdy naród ma swoje kody.

    i owszem, Japonia ma na sumieniu wiele (choć, gwoli sprawiedliwości, sama też obrywała niejeden raz). nie wszystko w jej kulturze czy zachowaniach jej mieszkańców jest cudowne i godne podziwu – byłam, widziałam, wszystkie moje wyobrażenia zostały zburzone w ciągu pierwszych 24 godzin. natomiast niezmiernie dziwi mnie, jak można powiedzieć, że nie lubi się jakiegoś kraju tudzież jego obywateli, zbiorczo. moim zdaniem to niebezpieczne uogólnienie.

  14. porta celeste
    tak, masz rację. postrzegamy Japonię właśnie przez pryzmat stereotypów.. niekoniecznie znając głębiej historię – ale to myślę tyczy się wielu narodów.. My też przecież często stosujemy zasadę honne i tatemae :)
    I w sumie uogólniać się nie powinno – oczywiście że tak, ale każdy ma prawo postrzegać w różny sposób, mniej czy bardziej kontrowersyjny.

  15. Na “Odkrycie nieba” Mulischa mam ogromną ochotę.
    I na „Świętego psychola” również.
    Ostatnio przeczytałam polecany „Rosyjski romans” – na pewno Ci się spodoba, a tytuł faktycznie bez sensu. Taka powieść do „zatonięcia” – czyta się cudownie.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego naj.

  16. Beatrix
    Już wiem co to za Shalev – Muza to wydawała. Jeszcze jest „Chłopiec i gołąb” – już teraz kojarzę okładkę nawet :) Czytałaś.. hmmm.. to faktycznie warto się zainteresować :) „Odkrycie nieba” od dawna za mną chodziło, ale cena była powalająca, prawie 60 zł, ale wiesz.. za 50% dałam się skusić, bo warto za ponad 600 stron… :) Również Cię pozdrawiam. Zaglądam do Ciebie chociaż częściej milczę ostatnio :)

  17. porta celeste,

    po prostu można. Niebezpieczne uogólnienie? Chyba tylko wtedy, kiedy zamierza się swoją niechęć wykorzystywać do czegokolwiek. Ja takich zamiarów nie mam. Za moją deklaracją żadne działania nie idą i nie pójdą – taka aktywna postawa w ogóle mnie nie interesuje. Dlatego nie bardzo rozumiem, skąd to wietrzenie niebezpieczeństwa.

  18. Jabłuszko,
    nie martw się, Conradowi też się dostało od „bloody racist”, a ja zawsze mówie, że taki rasizm jest pożądany – szczególnie w kraju między Odrą a Bugiem ;)
    Książkę przeczytam, bo trzykrotnie wzmogłaś moją ciekawość.

    Mercia,
    cóż ja innego mogłem się spodziewać. Będę musiał Ci zabarać kilka książek, a i sasiąd z dołu będzie spokojny ;) Jak coś to możesz u mnie wynajmować regały :P Bo i tak te książki kupione dzisiaj zaczniesz czytać za lat piętnaście ;)

    A do Pani Porte mam prośbę, aby korzystała ze zwyczaju stawiania dużych liter na początku zdania. Szczególnie jeśli tych zdań jest dużo i tworzą zgrabną melodię :)

  19. Krzysztof – no jakby nie patrzeć, książek już mam tyle, że lepiej nie mówić, chyba sprawdzi się Twoja przepowiednia, że zacznę je czytać za 15 lat.. obym tylko dożyła tego czasu ;)

  20. O, widzę, że Theorin już za Tobą. Chętnie przeczytam, co o nim myślisz:) A z pisaniem mam podobnie- czytam, ale do pisania ostatnio ciągną mnie wołami. Mam zaległości w recenzjach jeszcze z wakacji. Tylko kiedy pisać, skoro tyle jest jeszcze do przeczytania, że już o życiu nie wspomnę;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s