no i tak..

Tak, jestem znów bogatsza o kilkanaście książek, ale dość z chwaleniem się. Z każdej z osobna jestem zadowolona i każda jest moim świadomym wyborem. Tyle by się chciało ogarnąć, tak wiele mnie interesuje, ciekawi, chcę poznawać… i nic na to nie poradzę :)

Aktualnie na stoliku „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator (jest Nike, więc  przyszedł czas, by zdjąć z półki i poznać – wiedziałam, że przyjdzie) – ogromnie podoba mi się ten dziwny świat stworzony przez autorkę. Tyle się tu dzieje – jest legenda o księżnej Daisy z zamku Książ, „kotojady” włażące w ludzi jako symbol zła,  i to nasze polskie zło w postaci nawiedzonych i szalonych mieszkańców zbierających się wokół krzyża i niejakiego Jana Łąbędzia – orędownika słowa Matki Boskiej Bolesnej. Ta cała nienawiść, zawziętość, bezpardonowy atak na tych, którzy chcą inaczej – jakże znane powszechnie. Do tego – dużo smutku, śmierci, bolesnych wspomnień głównej bohaterki, a w tym wszystkim chęć rozwikłania tajemnicy jaką są zaginięcia dzieci. Przeszłość łączy się z przyszłością. Genialne internetowe dialogi w konwencji zapisu czatu – wylew frustracji i zła, jakże prawdziwy… Ciemno, prawie noc.. czy pojawi się światło? podejrzewam, że jednak tak, może powiem jak przeczytam. A może zachowam dla siebie.

„Czasem skręca się w jakąś stronę tylko dlatego, że trzeba iść do przodu, choć wszystkie drogi wydają się równie beznadziejne.”

Nie czytałam wcześniejszych powieści pani Bator (poza „Japońskim wachlarzem”, ale to bardziej reporterski (podróżniczy) zapis) i nabrałam ogromnej chęci i na „Piaskową Górę” i na „Chmurdalia” (tyle, że nakład chyba wyczerpany).

Nobel dla Alice Munro – dobrze. Czytałam tylko „Uciekinierkę”. Mocne to były opowiadania. Od dawna obserwuję wysyp książek Munro w księgarniach, tyle, że (taki mój malusi problem) te okładki są takie zbyt „babskie” – wydaje się, jakby w środku były jakieś proste, ładne historie, a często są one przecież okrutne, bolesne, nawet w klimacie Cormaca McCarthy’ego (zaryzykowałabym), ale może ja się nie znam … W każdym razie, poczytałabym też coś.

A tym, co lubią książki o Rosji, Wschodzie szeroko pojętym, polecam nowość, która wyszła nakładem Fundacji Sąsiedzi „Podróż na Wschód”:

„Piotr Brysacz pytał pisarzy, reporterów, dziennikarzy i podróżników, którzy znają jak własną kieszeń tamtą część świata, o to, co ich tam ciągnie i nieustannie każe wracać. Pytał po to, by pokazać i zrozumieć, i by zrozumieli także inni. Wśród rozmówców znaleźli się: Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk, Jacek Hugo-Bader, Magdalena Skopek, Jędrzej Morawiecki, Michał Książek, Wojciech Górecki, Maciej Jastrzębski, Wacław Radziwinowicz, Wojciech Śmieja i Włodzimierz Pawluczuk.
To opowieść rozpięta pomiędzy Jamałem, Jakucją, Moskwą, Krajem Krasnojarskim, Kaukazem, Karelią i Grzybowszczyzną na Podlasiu. Opowieść o wielu twarzach Wschodu.
Dopełnieniem książki są świetne i zaskakujące fotografie autorstwa m.in. Jacka Hugo-Badera, Mariusza Wilka, Magdaleny Skopek, Michała Książka, Wojciecha Śmiei, Wojciecha Góreckiego, Marka Doleckiego oraz Piotra Jaxy”.

Wiadomo, kupiłam :)

Reklamy

2 uwagi do wpisu “no i tak..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s