„Mokradełko” Katarzyna Surmiak-Domańska

mokradelko-b-iext7311846Mariusz Szczygieł o tej książce napisał tak :

„Jestem dumny, że wymyśliłem tytuł tej książki, bo na taki reportaż czekałem całe lata. To współczesna, świetna opowieść faktu o ukrytej twarzy „normalnej polskiej rodziny”. „Nie chciałaby się pani dowiedzieć prawy?” pyta Surmiak-Domańska swoją bohaterkę, a ta odpowiada jej pytaniem „A skąd pani weźmie prawdę?”. Myślę, że to zdanie charakteryzuje sytuację egzystencjalną nie tylko bohaterów Mokradełka”

I taka jest właśnie ta prawda. Gdzieś jest, ale każdy jej unika. Bohaterowie książki cały czas kluczą wokół wydarzeń, które przecież miały miejsce, ale jednak omijają szerokim łukiem prawdę. Właśnie, skąd wziąć prawdę? Czytelnik musi sam wywnioskować z relacji osób, z którymi autorka, reporterka Gazety Wyborczej, przeprowadza rozmowy. Halszka Opfer – główna „sprawczyni” tej książki, to autorka znanej książki „Kato-tata. Niepamiętnik”.

Molestowana od 4 roku życia przez własnego ojca kobieta, która najpierw jako takie małe dziecko nie może nic zrobić, a potem już za przyzwoleniem matki aż do własnego ślubu oddaje się ojcu. Właśnie, czy ona robi to z własnej woli, bo jest już tak do tego przyzwyczajona i robi to dla świętego spokoju? Czy od dziecka traktowana w taki sposób (matka w kocyku zanosiła ją ojcu do łóżka) nie potrafi się najzwyczajniej w świecie przeciwstawić ze strachu? Trudno to zrozumieć, kiedy nie było się w takiej (dzięki Bogu) sytuacji. Mocna to historia. Bardzo. Matka Halszki zupełnie nie dopuszcza do siebie faktów – cały czas zaprzecza, że coś takiego miało miejsce w jej domu. Sama Halszka nawet swoim zachowaniem jakby zaprzecza faktom, wydaje się, że bardziej szuka sławy, występuje w talk showach, udziela wywiadów, jest głośna, wyzywająca, we wsi wszyscy mówią, że przecież to niemożliwe, aby ona coś takiego przeżyła, autorka również ma takie dylematy:

„Prawdziwa ofiara nie zachowuje się tak jak Halszka. Ofiara powinna zachowywać się jak ofiara. Najlepiej, gdyby to była taka biedna myszka. Biedna szara myszka. Która mało mówi o swojej krzywdzie.  A właściwie w ogóle nie mówi. Powinno być tak, że my dowiadujemy się o wszystkim, ale nie od niej. Tak to sobie wyobrażam. Żyje we wsi skromna, cicha, niczym niewyróżniająca się kobieta – dobra matka, dobra żona, przykładna gospodyni. I nagle ktoś przychodzi i mówi: ”Spójrzcie na nią. Czy wiecie, co ona przeżyła¬? I wtedy nam wszystkim robi się jej strasznie żal. Mówimy: „Mój Boże, taka niepozorna istota. Przeszła w życiu coś potwornego i dlatego jest taka zamknięta, boi się ludzi. Ten jej ojciec musiał być bardzo zły. Co on najlepszego narobił?”

Halszka nie była nigdy szarą myszką. Ekstrawertyczna i barwna postać nie jest stereotypem ofiary o jakiej myśli się w naszym społeczeństwie. Ludzie odbierają takie osoby zupełnie inaczej. Halszka jest agresywna i natarczywa, dość wyraźnie mówi o swojej krzywdzie, ale to przeczy ogólnemu obrazowi tak zwanej ofiary.  Nie jest lubiana – dlatego nie napotyka zrozumienia. Bo czy jeśli kogo nie lubimy to staramy się go zrozumieć? Rzadko. Taka nasza mentalność.

Halszka wybacza ojcu przed śmiercią, ojcu – potworowi, którego nienawidzi, ale i w tym wybaczeniu jest jakieś przesłanie – możliwe, że nikt nie jest z gruntu zły. Możliwe, że po drodze się gdzieś zagubił, czegoś w swoim życiu nie otrzymał, dlatego oczekuje od innych więcej, albo sam sobie to bierze. To, że matka Halszki nadal chodzi na grób (wcale nie skromny) swojego męża i głaszcze jego fotografię, może razić, bo przecież matka dobrze widziała co się dzieje w domu. Jednak albo wyparła to ze swojej świadomości, albo po prostu nadal nie wierzy. Halszka cały czas próbuje uzyskać od matki potwierdzenie faktów, jakie miały miejsce w czasie jej dzieciństwa, ale ta milczy, nie zagłębia się w temat, zamiast tego oddaje jej większość jedzenia jakie otrzymuje od pomocy społecznej. Zadośćuczynienie słoikami z dżemem i kaszą? Być może w ten sposób próbuje pokazać córce, że czuje się winna, że chce dla niej jak najlepiej i zawsze chciała, i że odda jej wszystko co tylko będzie mogła…

Ciężko wyczuć. Bijemy się z myślami, podobnie jak reporterka, która towarzyszy Halszce w spotkaniach z matką. Szukamy odpowiedzi otrzymując coraz to nowe pytania. Dlaczego powstała książka „Kato-tata”, która dostępna w bibliotece w Mokradełku sprawia, że do niej ustawiają się kolejki? Mieszkańcy, rodzina – wszyscy wiedzą że Halszka Opfer jest jedną z nich (choć pisze pod pseudonimem): „opfer” z niemieckiego to „ofiara”. Czy celowo Halszka chciała wywołać skandal wywlekając na wierzch swoje najintymniejsze szczegóły z życia? czy też po prostu chciała wreszcie o tym komuś powiedzieć i ostrzec innych? Zachęcić do mówienia o złu, które się wydarza, któremu można byłoby  zapobiec? Co byście zrobili będąc na jej miejscu? Zaryzykowalibyście? Na te pytania czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Katarzyna Surmiak – Domańska tylko podaje nam fakty, nad którymi trzeba się zastanowić, dodatkowo genialnie opisując osobowości każdego z bohaterów tej książki. Ta historia na długo zostanie w mojej głowie.

Katarzyna Surmiak – Domańska, „Mokradełko”, wyd. Czarne 2012

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Mokradełko” Katarzyna Surmiak-Domańska

  1. Nie udało mi się przeczytać do końca za pierwszym razem. Ciężko mi było wyłączyć myślenie w trakcie lektury i nie dałam rady książki doczytać „za jednym zamachem” – moją uwagę odciągały rozważania na temat mentalności nie tylko ludzi z Mokradełka, ale też i samej Halszki. Książka leży więc i czeka na podejście numer dwa.

    Polubienie

  2. Agnieszka – bo za jednym zamachem czytać się w sumie nie da. Trzeba odłożyć, pomyśleć, wrócić, przede wszystkim dlatego że wywołuje różne emocje. Powodzenia w podejściu nr 2 :) Pozdrawiam

    Polubienie

  3. Ja się nie zgodzę z tym, że ona wybaczyła ojcu. Nie wymagałabym nawet tego od niej. Dla mnie choć była dorosłą kobietą, to zachowywała się nadal jak skrzywdzone dziecko. Dziecko, które szuka zadośćuczynienia. I nawet jeśli została skrzywdzona w najgorszy z możliwych sposobów, to widać u niej dużą ambiwalencję uczuć. Wydaje się, że ona bardzo pragnie normalności, tylko nie umie w niej żyć. Jeszcze nie rozprawiła się z demonami przeszłości, po części sama się nakręca i po części nakręca ją zachowanie matki.
    Dużo pytań pojawia się po tej lekturze. Niestety, ja nie czułam, bym mogła znaleźć w niej odpowiedź. Zastanawia mnie, ile osób będzie mogło podejść do tej książki na „chłodno”. Ile osób w tym szaleństwie znajdzie metodę i nie osądzi tak brutalnie, jak zrobili to bliżsi i dalsi znajomi Halszki.

    Polubienie

  4. Miss Jacobs – właściwie to może i masz rację, że nie wybaczyła.. albo wybaczyła ale nie zapomniała? mnie jest trudno ocenić, bo w tamtym momencie zaraz po lekturze wydawało mi się właśnie że wybaczyła.
    Po czasie sama nie wiem, ta książka tkwi w człowieku głeboko, pobudza i ciągle pojawiają się pytania – książka wzbudza wiele różnych opinii i dobrze, że czytelnik może sam jakoś dochodzić do wniosków. Takich czy innych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s