[o ksiazkach]

„Rublowka” Walerij Paniuszkin

Layout 1Podmoskiewski park narodowy milionerów nazywa się Rublowka.
Poruszamy się tu powoli, a naprzeciwko nas suną samochody klasy luks: mercedes, mercedes, maybach, mercedes, bentley, volkswagen (ups, to służba pojechała), mercedes, mercedes, maybach, mercedes… Wokół nas rozpościera się dziewiczy las. Na jego skraju reklamy zachęcają do kupna pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłości w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca…

Bogaci i sławni żyją tu za wysokimi płotami, a my, po drugiej stronie, chcemy wiedzieć, co jedzą, w co wierzą, czego się boją, na co mają nadzieję… I — a niech ich czort! — skąd mają tyle pieniędzy?”

No właśnie. Skąd? Żyją jak królowie, ich domy opływają w bogactwa, ich kobiety w brylanty i futra. Kobieta (żona) takiego oligarchy zawsze musi mieć na sobie bardzo drogą biżuterię. Najmodniejszą, najbardziej wyszukaną. Głównie dlatego, żeby nie wypaść z „obiegu” ale też po to, że gdyby „wypadła” z małżeństwa i z domu (bo mąż akurat stwierdzi, że już jej nie chce) będzie mieć za co żyć (sprzeda wtedy pierścionek z brylantem, za który kupi sobie posiadłość i mercedesa). Nie wszystkie kobiety w Rublowce są na utrzymaniu mężów. Wiele z nich ciężką pracą dochodziło do aktualnego bogactwa. Niemniej jednak, są też takie, które pochodzą z biednych wiosek czy miasteczek, a do podmoskiewskiego osiedla bogaczy dostały się tylko i wyłącznie, dlatego, że „złapały w sidła” dobrze ustawionego w polityce/biznesie mężczyznę. 

Rublowka to miejsce niczym z kosmosu. Dla nas normalnych ludzi, dla których jedzenie najdroższego kawioru na śniadanie nie wchodzi w grę, kompletnie niesamowite, niezrozumiałe i niepojęte jest takie życie. Rublowka jest miejscem, gdzie nie obowiązują żadne zasady. Mieszkańcy tego osiedla są PONAD. Mogą na przykład wyrzucić/zwolnić swojego szofera tylko dlatego, że NIE przejechał na czerwonym świetle. Czerwone czy zielone światło jest dla hołoty. Nie dla nich. Oni uważają się za kogoś wyżej w hierarchii społecznej. Mogą mieć (kupić) wszystko i wszystkich. To oni rządzą krajem tak naprawdę, wiedzą komu i co zaoferować, żeby mieć z tego korzyści i pławić się w luksusach, bez których tak naprawdę byliby nikim. 

Paniuszkin opisuje życie w Rublowce jak „Grę”, która :

„nie toczy się o status społeczny. Chodzi w niej wyłącznie o udział: albo jesteś w Grze, albo cię nie ma. Najważniejsze jest, by nie dać się z niej wykluczyć. (…) Nikt z mieszkańców nie powie wam wprost, jaki jest cel Gry, zatytułowanej „Rublowka”. Zresztą rzadko który tubylec świadomie formułuje swoje życiowe cele. Tak jest bezpieczniej. Bo jeśli jakiś postronny pojmie, do czego tak naprawdę dążysz, będzie w stanie ci przeszkodzić. Lepiej więc o celach milczeć. Jeśli myślicie, że celem przeprowadzki do jednego z prestiżowych osiedli Rublowki jest spokojne życie blisko natury, jesteście w błędzie. Z tego punktu widzenia działania mieszkańców Rublowki sprawiają wrażenie kompletnie pozbawionych logiki. Na odwrót – celem jest właśnie życie niespokojne”.

Wśród Graczy jest i Putin, i Chodorkowski, biznesmeni : Kasjanow czy Kozłow, mało jest artystów czy ludzi kultury (oni generalnie słabo „grają”), są dużej rangi urzędnicy państwowi, politycy, dziennikarze (dziennikarki).

„Oligarchą, prawdziwym bogaczem, miliarderem w Wielkiej Rublowskiej Grze nie zostaje ten, kto pracuje po piętnaście godzin dziennie w banku inwestycyjnym, nawet na wysokim stanowisku. Oligarchą zostaje ten, kogo pocałował Wielki Bóg Pieniędzy. Nawet ja to wiem, choć rublowska religia nie przykleiła mi się na stałe go mózgu. Nawet ja wiem, że nie chodzi o ilość pieniędzy, ale ich jakość. Pieniądze, które zarabiam, nigdy nie uczynią mnie bogatym człowiekiem, ponieważ zawsze wiem za co mi płacą. A Dużych Pieniędzy się nie zarabia – one spływają na człowieka złotym deszczem. Nie jako zapłata za pracę, tylko dlatego, że człowiek został wybrany”.

Pieniądz jest Bogiem. Bogiem, do którego trzeba się modlić, który spływa na Ciebie jak łaska i otacza swoim boskim (często złotym) światłem. Pieniądz wyznacza trendy, których należy się trzymać. Nosić mega drogi zegarek na prawej ręce jak Putin, uprawiać narciarstwo alpejskie jak Putin i nawet jak on doznawać w tym samym dniu kontuzji (noga w gipsie to wszak jak relikwia). Nawet śmierć może być trendem. Można umrzeć nie dlatego, że jest się chorym, czy starym, ale dlatego, że jest się tak wiernym i oddanym Grze i podąża się za trendem. Kto wie ile byłoby pogrzebów, gdyby zmarł Putin? 

Niewiarygodny jest świat opisany przez Paniuszkina. Podziwiam w sumie tych wszystkich ludzi, za to, że potrafią utrzymywać się w tej Grze, w której zasady są tak mało oczywiste, bądź prawie wcale ich nie ma. Trzeba mieć łeb jak sklep, aby tak kombinować, ale przede wszystkim nie mieć sumienia… Normalny, szary człowiek z tzw. hołoty zawsze ma pod górkę … no i przeważnie nosi zegarek na lewej ręce :) … co już wyklucza go w ogóle z „istnienia” w społeczeństwie. Paranoja.

Książka świetnie napisana, bo lekko, bez zadęcia. Wtapiamy się w dziwny, kompletnie inny świat, a patrząc na to, co dzieje się teraz na Wschodzie widzimy, że „po trupach do celu” to jedna z zasad GRY rządzących, która być może wcale tak do końca nie jest jeszcze dla nas „hołoty” oczywista… My się nie znamy… a to czego nie znamy – może przerazić.

„Rublowka” Walerij Paniuszkin, Wyd. Agora (Reporterzy Dużego Formatu), 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s