„Kontener” Katarzyna Boni, Wojciech Tochman

10339660_674714735911323_7212775860316121928_n „Zaatari – kiedyś nazwa najbliższej wsi. Teraz pustynne miasto, długie i szerokie na kilka kilometrów. Miejsce w pustce. Bez pamięci, bez tożsamości. Tysiące namiotów w kolorze piachu – postawiono je kilka lub kilkanaście miesięcy temu. I tysiące białych, na dalekich obozowych obrzeżach – te rozłożono niedawno. Białe są również kontenery. Blaszane pudełka, jak piece, gdy pali skwar. I jak lodówki, gdy zimny grudzień.

Drugi pod względem populacji, po kenijskim Dadaab, tułaczy obóz na świecie. Czwarte miasto Jordanii. Dwieście dwadzieścia siedem ulic. Trzynaście i pół tysiąca domostw.”

Ta malutka książeczka formatu notesu właściwie, zawiera w sobie ogrom emocji, ale przede wszystkim uświadamia jak poważny jest problem uchodźców na świecie, nie tylko w Syrii (o której mowa w książce), gdzie trwa wojna domowa i skąd wielu mieszkańców nagle musi uciekać. Gdzie? Przeważnie do sąsiedniej Jordanii – tam utworzono obóz, składający się z blaszanych kontenerów i namiotów ustawionych na piaszczystej pustynnej ziemi.

Wydawałoby się, że to marność, takie lokum i takie miejsce. Nie.. tytułowy kontener (których zresztą mnóstwo widać na okładce, jeśli się bliżej przyjrzycie) staje się luksusem: dla kogoś kto nie ma domu, ponieważ został on zniszczony podczas ostrzału/bombardowania, nie ma nic lepszego. Warunki są podłe, nie ma kanalizacji, nie ma bieżącej wody, jest ciasno.. ale to takie małe miejse na ziemi, na którym można jako tako żyć. Mimo tęsknoty za krajem, mimo smutku i biedy. Miasto kontenerów (niewidoczne na żadnej mapie, ale za to dobrze widoczne w mediach) początkowo składało się z dwóch ulic. Aktualnie są to hektary powierzchni i tysiące ludzi, którzy wciąż przybywają (do Syrii wracają nieliczni). To miejsce przypomina getto, choć oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jednak… ludzie są zgrupowani w jednym miejscu, życie toczy się tam w sposób w miarę normalny – ci którzy mogą pracują, ci którzy nie chcą, handlują czym popadnie, kradną, gwałcą, biją, bądź demolują. Młode kobiety wedle tradycji są często sprzedawane dużo starszym mężczyznom, ale jeśli były wcześniej zgwałcone (czyli utraciły już dziewictwo) nie uzyska się za nie dobrej ceny. Kobiety, choć z reguły, podporządkowane i usługujące mężczyznom, często okazują się silniejsze od nich, potrafią walczyć, wyjść na ulicę, bić się o swoje, mimo stłamszenia przez mężczyzn.

Autorzy książki spotykają się z ludźmi, słuchają ich opowieści m.in. o ratowaniu rannych podczas ostrzału w mieście Ramta, o bloku nazwanym Cyber City, który jest zarówno fabryką jak i obozem dla uchodźców, a gdzie rodziny cisną się na 12m2 bez toalety, ze wspólnymi zimnymi kuchniami, gdzie odrapane ściany, nie ma drzwi, tylko koce w futrynach, a wszędzie smród gówna. Autorzy dość skrupulatnie opisują warunki życia w obozie w Jordanii, gdzie poza walką o wodę czy jedzenie, jest też walka o pracę. Ten, kto ją zdobędzie – zarobi, ten kto będzie miał pecha, będzie głodny. Zdarza się bardzo często, że i małe dzieci pracują, dźwigając ciężary lub sprzątając – bywa, że 11-letni chłopczyk staje się jedynym żywicielem rodziny.

To trudna książka. Wiemy przecież, że na świecie jest mnóstwo takich miejsc. Widzimy je w doniesieniach medialnych, czytamy o nich, ale potem wsiadamy do ‚business class’, idziemy do restauracji czy kupujemy kolejny gadżet …

Problem pozostaje daleko za nami, niewiele się robi, by zażegnać światowe konflikty, mało tego, wybuchają nowe, choćby patrząc za naszą wschodnią granicę… Bo niby coż możemy zrobić? My, szaraczki…. egoistycznie nastawieni do świata z roszczeniową postawą, wiecznie narzekający na pogodę, politykę, zdrowie, pracę, nadwagę i kto wie co jeszcze … ? Otwórzmy oczy po prostu, miejmy czasem po ludzku trochę wstydu, i dziękujmy, że żyjemy w wolnym kraju (oby jak najdłużej)…

„Kontener”, Katarzyna Boni, Wojciech Tochman, Wyd. Agora 2014.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Kontener” Katarzyna Boni, Wojciech Tochman

  1. Słyszałam już o tej książce i już wówczas postanowiłam ją przeczytać, niestety jeszcze nie trafiła w moje ręce. :(

  2. Kropka, jeśli lubisz reportaże to oczywiście polecam :)

    Seso – bardzo dziękuję :) oczywiście zajrzę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s