„Pochłaniacz” Katarzyna Bonda

„Kiedy para zaczynała opadać, stopniowo wyłaniały się uda i pośladki akrobatek.
Czasem też udawało się dostrzec pączkujące piersi. Ale jeśli przyszło się za późno, zasłona skroplonej wody uniemożliwiała dokładny podgląd. Zresztą na gzymsie nie dało się stać zbyt długo. Nogi szybko drętwiały, a nie było się czego chwycić. Dlatego zawsze chodzili we dwóch.

Dziś, wyjątkowo, wzięli też trzeciego. Igła nie miał prawa patrzeć. Stał na czatach i cieszył się, że pozwolili mu za sobą łazić. Był od nich o rok młodszy.
Najsmaczniejszy był moment snajperski. Twarze dziewczyn wychodzących z treningu łączyło się z resztą ciała. Ciągnęli zapałki, który z nich pierwszy będzie snajperem. Wybierali sobie po jednej z dziewcząt i potem przez pół nocy wspólnie o tym milczeli. Marcin zwykle brał gitarę. Grał słabo, właściwie tylko kilka kawałków: Rape me, In Bloom czy Smells Like Teen Spirit Nirvany albo którąś z ballad My Dying Bride. Odkładał instrument dosyć szybko i nucił coś swojego, ni to wiersz, ni to piosenkę. Kwas z wizerunkiem Asterixa albo trochę trawy pomagały mu w twórczości”.

pochlaniacz-b-iext25103254Książka Katarzyny Bondy to bardzo dobry obraz polskiego, gangsterskiego świata lat 90-tych. Doskonale prowadzone wątki, ogrom postaci, historie z przeszłości (lata 90te) połączone z historią współczesną (rok 2013), a w  tym wszystkim profilerka, Sasza Załuska, nieco kojarząca mi się z Lisbeth Salander z sagi „Millenium” Larssona (nie tylko ze względu na demony przeszłości, które wpływają na jej aktualne życie, ale również ze względu na nieprzeciętną wiedzę i odwagę).

Nie będę się zagłębiać w fabułę, bo wiadomo, że w takim bogactwie postaci, akcji i wątków, ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć nie unikając spoilerów. Powiem tylko, że będzie: miłość, śmierć, kradzież, strzelaniny, niezwykłe metody badań dowodów z miejsca zbrodni (rzadko stosowana a nawet krytykowana metoda badania zapachu), mataczenie w sprawach, korupcja, kłamstwa i tajemnice – czyli właściwie wszystko co jest niezbędne w dobrym kryminale.

Wydaje mi się, że napisanie tej historii, wymagało od autorki ogromnego nakładu pracy, ponieważ jest w niej tak wiele szczegółów, zarówno dotyczących pracy policjantów, laboratorium policyjnego, jak i pracy profilera czy życia gangsterów. Dołóżmy do tego niezwykle interesujące i wnikliwe opisy charakterologiczno-psychologiczne.

Sama Sasza, znana polskim policjantom z pracy w CBŚ (przed laty) to kobieta z krwi i kości. Na ich zlecenie, wraca z Anglii z Instytutu Psychologii Śledczej, gdzie pracowała kilka lat. Decyduje się na ten powrót, ponieważ potrzebuje pracy, pieniędzy i zapewnienia stabilizacji swojej córeczce, której ojciec pozostaje wielką zagadką, a jednocześnie stanowi  przykry epizod w życiu Saszy. To kobieta, która jest twarda, nieugięta, dla córki zrobi wszystko, kocha swoją pracę ale wie, kiedy nie przekraczać granicy, potrafi wyczuć, kiedy coś jej grozi i kiedy ktoś ją oszukuje. Zresztą…. każdy z bohaterów to człowiek z krwi i kości a historia pełna takich właśnie postaci, nie może być nie interesująca i nie wciągać. 

Szacunek.

„Pochłaniacz” Katarzyna Bonda, wyd. Muza 2014.

7 komentarzy do “„Pochłaniacz” Katarzyna Bonda

  1. Lolanta

    Porównanie do Salander na pewno jeszcze bardziej zachęca :) Musze nadrobić polskich pisarzy i myślałam własnie, żeby zacząć od „Pochłaniacza”.

    Polubienie

  2. Bombeletta

    Niebawem będę polowała już na świąteczny prezent dla jednej z naszych Mam, bo widzę, że to perfekcyjne klimaty :D A potem sama pożyczę do zaczytywania się ;)

    Polubienie

  3. Małgośka

    Mnie też bardzo się podobało, choć byłam zaskoczona, bo po poprzednich książkach Bondy miałam obawy. Poprzednie nie przypadły mi aż tak do gustu, miałam mnóstwo zastrzeżeń, a „Pochłaniacz” wszystko unieważnił :)

    Polubienie

  4. Mary Autor wpisu

    Renata Sz. Faktycznie czasem mi się plątało wszystko.. ale wystarczy więcej skupienia i jest ok :)

    Małgośka, innych książek Bondy nie znam. Możesz podrzucić jakiś tytuł warty lektury?

    Bombeletta, Lolanta :)) polecam

    Polubienie

  5. Małgośka

    Mogę powiedzieć, żebyś „Sprawy Niny Frank” (znana też jako „Dziewiąta runa) NIE czytała :D To była straszna słabizna moim zdaniem, potem było już tylko lepiej :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.