poTARGana

Targów nie planowałam. Zdecydowałam się w ostatniej chwili. Pojechałam tylko ze względu na jedną kwestię, o której potem, ale też chciałam zobaczyć, czy nowe miejsce, Centrum Expo, będzie bardziej przestronne (nie było, mało mnie ludzie nie zgnietli, staranowali, posiniaczyli, podeptali, dzieci pogryzły, osoby poprzebierane za Gandalfy, pomidory, niedźwiedzie, czy co tam, wpadały na mnie!  koszmar, masakra, tłumy!!!! (a mówi się, że ludzie nie czytają).
Fotki z targów na stronach wydawnictw, pokazują jakie tłumy pojawiły się wczoraj po południu (ja na szczęście już wychodziłam) – kolejki do kas były ogromne, ale że miałam zaproszenie więc, chyłkiem z boku się przedostałam szybciej (już nie wspomnę o przeładowanych Expo Busach ;))
Tą ważną sprawą dla której pojechałam był ….. Andrzej Stasiuk – i choć nie udało mi się zdobyć autografu, bo kolejka była na 2-3h co najmniej…. to pstryknęłam foteczkę.
Zdobycze przedstawiają się tak, jak poniżej – rabaty były słuszne (od 20 do 30%). Książka o górach z autografem autorki za 3 dychy, normalnie 45 zł. Czarno białe fotografie Tatr za 6 zł, a „Podróżnik Stulecia” za 10 zł (cena z okładki 39.90) końcówka nakładu. Cenowo było okey, ale tłumy przeszkadzały mi w kontemplacji :)))))

Wniosek – lepiej brać urlop i jechać w tygodniu a nie w weekend. Niekorzyść – nie spotkałabym wtedy pana Stasiuka. Wystarczyło mi go zobaczyć i cały trud targowy wynagrodzony (oczywiście „Wschód” nabyłam wcześniej).

DSCF0013

DSCF0017

DSCF0013

Advertisements

12 uwag do wpisu “poTARGana

  1. tosiaantonina – oczywiście, chociaż ja nie jestem z tych co to za autograf czy fotkę zrobią wszystko, nie kręci mnie to.. niemniej jednak Stasiuk jest dla mnie wyjątkowym autorem i mam do niego ogrom sympatii, więc choćby ta fotka jest takim ukoronowaniem „czegoś” (nie wiem jeszcze czego.. po porstu sprawiło mi to ogromną przyjemność).

  2. Ja też byłam w sobotę – pogoda była ładna i mam tam stosunkowo blisko (chociaż myślałam, że hala nie będzie aż tak pośrodku niczego:). W przyszłym roku raczej się nie wybiorę, ale za dwa lata wspomnienie tych wszystkich niedogodności pewnie zblednie i znowu się tam zjawię.

  3. Merka, największy festiwal/targi to i rozmach „sponiewierania” musi być ;) Wiadomo, każdy chciałby mieć klimatyzowane pomieszczenie i Stasiuka na własność ;) … a więc żeby nie marudzić, pogoda była (nawet bardzo wymagająca Elenoir podkreśliła ten fakt!) , makulatury nawiozłaś do domu – czego chcieć więcej? :)

  4. I nic nie mówiła :( A bym „dziń dybry” choć powiedział :D
    PS. Ja chyba się przerzucę ma Warszawę, bo mam wrażenie, że tam jakoś luźniej na tym Narodowym :)

  5. Potwierdzam, w tygodniu duuużo luźniej :) Wybrałam się w czwartek, bo akurat miałam wolny poranek i było dobrze:) Tyle, że nie miałam okazji polowac na żadne autografy (nie żałuję) i nie spotkałam żadnych zaprzyjaźnionych blogerów, bo jeszcze nie przyjechali (tu już trochę żal).

  6. Cześć też bym powiedział, gdyby mówiła ;)
    Ja też głównie dla niego pojechałem i stałem może 10 minut, udało się nawet parę zdań zamienić :)
    Dodatkowo podpisy Jacka Dehnela i Olgi Tokarczuk zdobyłem, którą spotkałem kilka razy przy różnych stoiskach. To się nazywa szczęście :). Faktycznie tłumy gigantyczne i pewnie do Wołowca byłoby lepiej jechać :)
    Pozdrawiam,

  7. elenoir. ja się może wybiorę do Warszawy, ponoć tam jest przestronniej. Mam pewne doświadczenie w targach różnego typu, bo często służbowo bywam,ale książkowe w Krakowie najbardziej mnie irytują ze względu na tłok.
    Do samej szatni stałam pół godziny w kolejce.

    Grzesiek, Bazyl :)
    ano nie mówiłam / pisałam nic bo sama nie wiedziałam tak naprawdę czy pojadę, wszytsko wyszło w sumie w piątek wieczorem. Spotkanie blogerów mnie kompletnie nie intersowało – byliście? jakoś chyba jestem z innej planety.. ;) Autografów też nie zbieram, fotek nie robię (poza Stasiukiem bo wielbie go całym sercem, mimo iż on nie był zbytnio zadowolony (coś tam podsłyszałam ) ;)

    Małgośka
    no właśnie czwartek czy piątek.. można na spokojnie, ale niestety nie miałam szansy na urlop w pracy.

    portaceleste – teraz było na Galicyjskiej w tym nowym, niby większym centrum Fakt, że ja się zmyłam dość wcześnie więc aż tak ogromnego tłumu nie doswiadczyłam, ale współczuję tym którzy przyszli po mnie… :)

  8. Krzysztof
    :) nie no , generalnie się cieszę, choćby z tego względu, że widziałam Stasiuka na żywo. Wiem, wielkie mi halo.. ale jednak dla mnie to coś. Makulatury zbyt wiele nie nawiozłam, bo lepiej mi zamowic przez internet i żeby książki do domu przyjechały :) Ale sponiewierania mam dość.

  9. Andrzej Stasiuk reagował trochę nerwowo na zbytnią nachalność ludzi z aparatami, bo niektórzy się przepychali, a miejsca było mało. W kontakcie bezpośrednim jest bardzo naturalny (oj pogadałoby się).
    Na blogerach nie byłem, bo blogującym nie jestem. Znam co prawda wirtualnie parę osób i miło byłoby się spotkać, ale czasu na wszystko w tym młynku nie było.

  10. To prawda , czasu niewiele a jeszcze trzeba było zdążyć na powrotny bus/pociąg. Niestety. W każdym razie ze Stasiukiem bym sobie porozmawiała. Widziałam że ta nachalność ludzi go irytuje.. i w ogóle podobał mi się jego luz, ta bluza z kapturem, dżinsy, bez żadnej „napinki”.
    :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s