„Misia Sert. Biografia” Arthur Gold, Robert Fizdale

Misia Godebska, Misia Natanson, Misia Edwards, Misia Sert  (ur. 30 marca 1872 w Sankt Petersburgu, zm. 15 października 1950 w Paryżu) – polsko-francuska protektorka artystów.

misia-sert-kobieta-ktora-odkryla-coco-chanel-b-iext26849093

Biografia Misi Sert, to książka, w której przewija się tyle osobistości i osobowości, że aż z tego nadmiaru nie wiadomo kogo i jak opisać. Oczywiście w centrum znajduje się Misia Sert – kobieta, która swoją pasją do sztuki i kultury zarażała wszystkich. Kobieta, która poruszała niebo i ziemię, by pomóc młodym, dobrze rokującym artystom: malarzom, rzeźbiarzom, poetom, kompozytorom, jak tylko mogła : podsuwając pomysły, tworząc im okazje do pokazania się większej grupie, jak również finansowo. Bywała wszędzie, ba każdej premierze, w kawiarniach, salonach. Przyjaźniła się ze wszystkimi. A przynajmniej starała się. Wielu mężczyzn podkochiwało się w niej, lub traktowało jak najlepszego przyjaciela. Otwierała swój dom na oścież, by tworzyć tak popularne w wieku XIX / XX salony literackie, gdzie spotykali się artyści i w oparach dymu papierosowego, wszelkich rodzajów alkoholi – upajali się dodatkowo sztuką, muzyką, literaturą. Mężczyźni zerkali spod swoich monokli na innych mężczyzn (homoseksualizm był wtedy mocno w modzie czy też, może było to wówczas czymś zupełnie normalnym, nie ukrywanym, jak teraz, Kobiety patrzyły na kobiety lub na młodych poetów czy cudzych mężów.  W domu Misi Sert i kolejno jej trzech mężów :  pana Nathansona (założyciela La Revue Blanche), pana Edwardsa (milionera i założyciela gazety Le Matin), pana Serta (hiszpańskiego malarza, który pojął za żonę Misię, dopiero po wielu latach wspólnego życia, przeplatanego zdradami, do których Misia się powoli przyzwyczajała), gościły takie osobistości jak : Jean Cocteau, Coco Chanel, Stravinski, Ravel, Picasso, Digaliew, Renoir, Proust, Toulouse – Lautrec, Vouillard, Bonnard,  Zola, Gide, Debussy …  cała śmietanka artystycznej bohemy paryskiej ale nie tylko, bo i wielu Rosjan, Polaków (m.in, Czapski).

Książka obrazowo, mimo, że to biografia, pokazuje tamte czasy: wszystkie sztuki teatralne, premiery baletów, oper, przedstawień, bardziej lub mniej awangardowych, tłumy w kawiarni Chat Noir na Montmartre w Paryżu, recytacje wierszy, koncerty (również Misi, która grała na fortepianie) wybitnych i rozpoczynających karierę muzyków, którzy błagali Misię o opinię, ponieważ wiedzieli, że ta kobieta ma wyczucie estetyki, smaku i stylu.

_ misia sert _ 1

 Jan Lechoń w artykule do „Wiadomości” w 1954r napisał tak : „Kim była dla nich Misia, trudno byłoby zbyć zdawkowym ogólnikiem. Określenie jej jako protektorki artystów, ich muzy i egerii, hojnej mecenatki, nie oddawałoby istoty rzeczy. W ciągu z górą pół wieku była ona – i będzie to może najbliższe prawdy – bojowniczką wielkiego i wiecznego sprzysiężenia przeciw małości, prostactwu i brzydocie, sprzysiężenia, które nazywamy sztuką. Była niezmordowaną i uroczą markietanką, Madelon tej armii, która idzie zawsze naprzód i nie chce nigdy dojść do celu, a której wielcy wodzowie współczesności, czasu Misi, byli niemal wszyscy, jej prawdziwymi przyjaciółmi. Jak Madelon z piosenki, tak i ona raczyła ich winem i jak Madelon słuchała ich zwierzeń.” […]  „Gdy z renesansową hojnością nie szczędziła wysiłków, zapału, pieniędzy, by odkryć światu nowe talenty, nigdy nie poczuwała się do niezasłużonej dumy, właściwej zawodowym mecenasom; uważała się za wynagrodzoną po królewski przez to, że miała szczęście przebywać w zamkniętym kręgu wybranych, że byli z nią na ty Picasso i Strawiński, że mogła być użyteczna sprawie, która była dla niej najprawdziwszym wyrazem pełni życia. Pełni tej szukała poprzez blaski swego salonowego władztwa i by ją osiągnąć odważnie zstąpiła na samo dno ludzkich nieszczęść. Jak w uwielbianej sztuce zapalała się tylko do tego co w niej najtrudniejsze, tak i miłość musiała być dla niej polem zaciętych walk, źródłem głębokich wstrząsów, można było powiedzieć, że odpychała wszystko, co niosło jej zapowiedź tak zwanego szczęścia – i pod naporem swojego słowiańskiego instynktu – szła, jak urzeczona, w mroki miłości tragicznej”. 

Misia Sert & Coco Chanel

Misia Sert & Coco Chanel

Warto też wspomnieć, że Proust opisuje Misię w osobie księżny Jurbeletiew w „W poszukiwaniu straconego czasu”, a Cocteau w „Tomaszu Fantaście” w osobie księżniczki de Bormes”. Jej życie mimo, że tak bogate i pozbawione nudy, zakończyło się dość smutno. Misia musiała kupować narkotyki uzależnionemu od morfiny mężowi, w końcu „przestała o siebie dbać, nie dojadała i ubierała się niechlujnie”. Zaczęła tracić wzrok. Przed śmiercią powiedziała „Tu sais, ce n’est pas beau, la vie” (Wiesz, życie nie jest piękne)…  Biografowie zastanawiają się czy mówiła prawdę, czy była nieszczęśliwa i faktycznie uważała, że jej życie nie było piękne, czy też „tylko robiła dobrą minę do złej gry i udawała, że wcale nie żal jej umierać”. Wydaje mi się, że jednak brakowało jej miłości, choć była uwielbiana. Prawdziwej miłości i spełnienia w niej. Pierwszy ślub wzięła, bo „Doszłam do wniosku, że wolność jest możliwa tylko we dwoje. Samotność mi ciąży”. Drugi, dla pieniędzy (umowa między nim a pierwszym mężem Misi), a trzecie małżeństwo …. ech.

Żyła długo. Kiedy umarła w 1950 roku, ksiądz z polskiego kościoła zadbał o jej duszę, a Coco Chanel zrobiła pośmiertny makijaż.

Ta książka to opowieść o pięknej kobiecej duszy, może nieco próżnej, ale na pewno duszy towarzystwa, dbającej o innych (to ona przecież wskazała drogę w/w artystom, a nawet była matką chrzestną wielkiej kariery Coco Chanel).  Dobrze, że powstała ta książka, bo przecież niewielu chyba kojarzy Misię Sert – mecenatkę sztuki, która w artystycznym Paryżu przełomu wieku XIX i pierwszej połowy wieku XX, była na szczycie hierarchii towarzyskiej, bo szanowano i ceniono jej zdanie. Polecam.

Misia Sert & Toulouse Lautrec

Misia Sert & Toulouse Lautrec

Premiera książki 19 listopada nakładem wydawnictwa Muza.

Reklamy

6 uwag do wpisu “„Misia Sert. Biografia” Arthur Gold, Robert Fizdale

  1. Och, jak ja lubię Twoje recenzje! Naprawdę nikt tak nie pisze jak ty. Każda książka jest przygodą, niesamowitym światem, który trzeba natychmiast zgłębić. Książka zdecydowanie warta uwagi.

  2. Gia… oj… :) miło mi ogromnie. Piszę sobie tak jak czuję, może nie zawsze zawieram to co powinnam, czy tak jak bym chciała… :) Tutaj akurat znalazłam fragment z Lechonia w necie, nie ma go w książce, ale idealnie ukazuje postać Misi. Sama bym lepiej tego nie ujęła.

  3. Książka powstała ponad dwadzieścia lat temu i jest jedną z najsłabszych biografii Misi, w dodatku polski podtytuł, sugerujący jakoby Misia odkryła Chanel, jest po prostu nieprawdziwy. Misia poznała Coco Chanel, gdy ta miała już dwa butiki, w Paryżu i w Deauville. I to raczej ona wtedy korzystała na znajomości z młodą rozchwytywaną projektantką, a nie odwrotnie. Szkoda, że akurat ta książka do Polski trafia, bo Misia warta jest przypomnienia.

  4. Alicja – takich informacji nie znałam.. z tej biografii ewidentnie wynika że Misia poznała Coco na samym progu jej kariery.. pomagając jej jeśli chodzi o wypuszczenie perfum. Być może faktycznie Coco miała już wtedy butiki, ale nie pamiętam aby była w książce taka wzmianka. I ewidentnie ze znajomości z Coco wynika zupełnie coś innego, że to właśnie Coco była nieznana w środowisku, nieśmiała i zupełnie z boku… podczas gdy to właśnie Misia wprowadzała ją w świat artystów itp.. Być może są pewne sprzeczne informacje. Nie znam innych książek na temat Misi Sert :) dziękuję za komentarz

  5. Określenie „odkryła” jest może faktycznie przesadzone, ale z tego co wyczytałam Misia okazała się dla Chanel kluczem do wyższych sfer i w dużej mierze dzięki protekcji Sert Coco stała się naprawdę sławna. Karen Karbo na przykład pisze tak: „Kiedy Coco poznała Misię, grupa jej klientów liczyła ponad dwieście zamożnych kobiet z towarzystwa. Nie były to jednak gwiazdy paryskiej socjety, pretensjonalna bohema Montparnasse’u, którą Misia nieznużenie promowała. Jestem przekonana, że gdyby mogła, Chanel wstałaby z grobu i udusiła mnie swymi żylastymi dłońmi artystki za to, co powiem, ale bez Misi nigdy nie stałaby się ‚żywym symbolem każdego luksusu i ekstrawagancji epoki’”.

    Inna sprawa, że nazwisko Coco Chanel na polskim wydaniu tej książki jest po prostu wabikiem, bo mało osób w Polsce kojarzy Misię, a Chanel znają wszyscy. To strasznie smutne, że trzeba ją promować nazwiskiem przyjaciółki-projektantki, podczas gdy sama miała przecież spore zasługi i powinna być u nas szerzej znana. A co do innych książek o Misi, to ja sobie zamierzam teraz sprawić tę: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/146931/w-strone-misi-z-godebskich

  6. naia :) mało znana bo może zbyt mało właśnie materialów jest dostępnych.. sama nie wiem. Dobrze że powstają książki, sama nie słyszałam o Misi wcześniej….
    Dzięki za namiar na tytuł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s