„Marlene” Angelika Kuźniak

Marlene_Dietrich

W książce o Marlenie Dietrich, Angelika Kuźniak przedstawiła kobietę niezwykłą, dla której jestem pełna podziwu, bo wykazała się ogromną odwagą opuszczając własny kraj (Niemcy) w momencie wybuchu II wojny światowej. Nie wyrzekła się nigdy pochodzenia, ale była pełna złości i wstydziła się za swój kraj, który został „ogłupiony” przez Hitlera. Czy zatem można mówić, że wszyscy Niemcy byli nazistami? Na pewno nie – jednak… : „Codziennie gestapo i ss aresztowały w każdym mieście ludzi. Ci ludzie, kiedy ciągnięto ich przez ulice, krzyczeli i płakali. Niemcy tego nie widzieli? Nie stawiali pytań? Co działo się z ludźmi, których odprowadzała policja i których nikt więcej nie widział?”

Niemcy znienawidziły Marlenę Dietrich, kiedy zaczęła występować dla amerykańskich żołnierzy, a w końcu przyjęła obywatelstwo amerykańskie. Za wkład i poświęcenie w walce z nazistami dostała później od francuskiego rządu Komandorię Legii Honorowej. Nawet wiele lat po swojej śmierci nienawiść Niemców w stosunku do jej osoby trwała wiele lat. Dopiero podczas uroczystości w 100. rocznicę jej urodzin burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, przeprosił aktorkę za to, że Niemcy nie docenili jej twórczości za życia.

Kiedy występowała na estradach świata i filmach dostawała przeróżne listy, o czym jest mowa w książce. Większość była negatywnych, przepełnionych nienawiścią i złością,  ale pozytywne zdarzały się również:  „Kto okazał więcej silnej woli: Marlena, która nie dała się skusić obietnicom Hitlera i bezkompromisowo walczyła przeciwko zbrodniarzom nazistowskim, czy my, którzy padaliśmy na kolana przed tymi ohydnymi przywódcami? Czym się różni hasło: „Precz z Żydami!” od „Precz z Marleną!”? ; „Artyści tacy jak Marlena Dietrich czy Tomasz Mann wiedzieli wtedy, że ich ojczyzna wpadła w ręce przestępców. Czy tylko dlatego, że są Niemcami, mieli milczeć? Czy aby Marlena nie była lepszą Niemką, ponieważ pokazała, że istnieją także inne Niemcy? „. To dawało Marlenie siłę, bo czuła się bardzo osamotniona w tej swojej walce przeciwko nazizmowi.

marlene-b-iext23905896Jednak, mimo iż sama mówi : „Łzy które wypłakałam nad Niemcami, wyschły” – to tęskni za swoim krajem sprzed wojny, tym pięknym, beztroskim życiem, kiedy ludzi nie ogarnął jeszcze amok wojny. Przyjeżdżając do Warszawy w 1964r. płacze składając kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta. Zakochana w Burcie Bacharachu, który komponował dla niej przez długi czas, a potem złamał jej serce, usilnie poszukuje okazji do spotkania ze Zbigniewem Cybulskim, którego ujrzała w filmie „Kochać”. „Dużo mówiła o Cybulskim. Dla mnie było ewidentne, że interesuje się nim również jako mężczyzną. Opowiadała, że ma taki erotyczny ruch ramion – wspomina Elżbieta Sieniawska.”

Kiedy do spotkania dochodzi, obydwoje nawiązują dobrą nić porozumienia. Znajomość ta mogłaby trwać jeszcze długo ale: „Trzymam w dłoni zdjęcie – kadr z filmu „Kochać”. Na nim podpis Zbigniewa Cybulskiego: „Kochać – gra w karty, oczywiście przegrywam”. W scenariuszu „Chłopiec z cierniem” w 1952 roku Cybulski napisze: „I znów pędem mijana ulica – znów przechodnie, kupcy i neony, latarnie i płyty chodnika, kafle dworca, dźwięk megafonu – pociąg, ostatnie wagony, kafle, pociąg, kafle coraz szybciej, pociąg, kafle szybciej, pociąg bliżej, kafle, pociąg jeszcze bliżej, kafle, pociąg tuż. Skok”.

To moje dzisiejsze spisywanie wrażeń z przeczytanej książki, opiera się właściwie na cytatach, ale trudno jest ich nie użyć. One mówią same za siebie, definiują Marlenę Dietrich, sprawiają, że jestem pełna zrozumienia dla jej zachowania, postawy wobec własnego kraju, a jednocześnie widzę, że trudny charakter Marleny również bardzo komplikował jej relacje międzyludzkie. Zbyt skrupulatna, zbyt wymagająca, zbyt ambitna, często nie rozumiana – a z drugiej strony bardzo wrażliwa kobieta o dobrym sercu. Zawsze dbała o to, by na próbach nikt nie był głodny, żeby każdy dostał zapłatę za swoją pracę, potrafiła obcej staruszce, której nie stać było na bilet do teatru, kupić ten bilet i jeszcze usadzić staruszkę w samej loży pod sceną. Jej upór i zaangażowanie w pracę, sprawiały, że grała ze złamanym obojczykiem (po upadku na scenie).

Miała jedną córkę Marię, która niestety nie wypowiada się o matce zbyt przychylnie. Mówi, że tak naprawdę nie miała nigdy matki, a jeśli już to toksyczną, zabierającą powietrze, traktującą z góry i narzucającą dyscyplinę królową, szefa, gwiazdę. Przykre. Również, to że wielu nazywało Marlenę „zdzirą w futrze”.

Posłuchajcie utworu „Lili Marlene” często śpiewanego amerykańskim żołnierzom, oraz „Sag mir, wo die Blumen sind”. Ten drugi został skomponowany przez Pete’a Seegera, a u nas jest znany z tekstu Wandy Sieradzkiej „Gdzie są kwiaty z tamtych lat” i wykonania Sławy Przybylskiej. 

Książka Angeliki Kuźniak to nie tylko obraz niezwykłej kobiety, ale też obraz tamtych czasów (m.in Polski z czasów PRL) – to dobrze wykonana reporterska praca. A Małgorzata Szejnert potwierdza to słowami „to się czyta”.

„Marlene” Angelika Kuźniak, wyd. Czarne 2013.

Reklamy

9 uwag do wpisu “„Marlene” Angelika Kuźniak

  1. Kolejna dobra książka Kuźniak? :) Dietrich zawsze wydawała mi się szalenie tajemnicza, teraz wygląda mi jeszcze na twardzielkę – tym chętniej przeczytam „Marlene”. A poza tym czekam na książkę Kuźniak o Hercie Muller – wezmę w ciemno :)

    Polubienie

  2. porta celeste – :) ja do tej pory czytałam tylko „Marlene” chociaż i „Papusza” czeka na półce. Więcej nie znam..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s