Noc, która trwa miesiące

Na półce czeka „Białe” Ilony Wiśniewskiej, które ciągle wymaga odpowiedniej dla mnie pory – jeszcze nie wiem jakiej, może jak spadnie śnieg? Póki co pozwolę sobie zacytować w całości „opowieść” autorki mieszkającej na Spitsbergenie (z ostatniego numeru „Wysokich Obcasów”), która cudnie wprowadziła mnie w klimat książki, a i opis lekko pasuje ostatnio do naszej aury. Ogromnie by mi się (chyba) takie życie podobało ….

nyview1024_Width_733

„Ostatni raz słońce zobaczyłam 15 października. Teraz na Spitsbergenie jest polarna noc, ale za to świeci piękny księżyc. Czerwony, ogromny. Zaczął się proces powolnego wchodzenia w ciemność. W inny czas. To się dzieje stopniowo w głowie. Napisałam o tym w swojej książce „Białe”: „Noc polarna jest jak jeden długi sen, który wyparowuje zaraz po obudzeniu. Zostawia po sobie strzępki obrazów, nieostre powidoki, które nie dają żadnej pewności, kiedy to było i czy było naprawdę. (…) Wiem, że nie chcę wyjść na dwór, bo jest zimno i wpadam w panikę. Że miesza mi się w głowie i czuję, jakby mi ktoś naciągał przyciasną kominiarkę na oczy. Że świat się nagle skurczył, do tych kilku pokoi”.

W czasie nocy polarnej nie można się obejść bez 24-godzinnego zegarka. Bez niego łatwo się zgubić, pomylić godzinę drugą w dzień z drugą w nocy. Słyszałam, że jakaś kobieta pojechała samochodem do miasteczka, żeby zrobić zakupy. Zdziwiło ją, że parking jest pusty. Sklep był zamknięty, bo była noc, rozumiana jako czas odpoczynku. 

Wydaje mi się, że zegarek często nam dyktuje, co powinniśmy robić. Z Frankfurtu, skąd nadawany jest radiowy sygnał, wzorzec czasu dla niemal całej Europy, do naszych elektronicznych zegarków biegnie sygnał: teraz macie wstawać, teraz macie jeść, teraz macie iść do pracy. Wszyscy do autobusów, tramwajów, do metra. A tutaj czas można sobie wymyślić.

Poza tym całkowita ciemność może być bardzo przyjemna, bo wszyscy są bliżej siebie. Pracuje się krócej, jest na to przyzwolenie, bo wiadomo, że jest ciemno i wszyscy są zmęczeni. Nie zmuszamy się do robienia wielu rzeczy, dajemy sobie czas, żeby robić wszystko wolniej. Wydaje się, że gdy zapada ciemność, czas zaczyna omijać Spitsbergen – jak w piosence „Paragwaj” Lecha Janerki: „Czas nas omija, czas nas omija. Tańczę we śnie, tańczę we śnie. Bo odtąd dotąd nikt tu nie bywa. I tutaj nijak się nie nazywa”. Te słowa idealnie oddają to miejsce – jest ciemno i tego świata wokół na dobrą sprawę nie ma. Chce się spać”.

Ilona Wiśniewska, „Wysokie Obcasy”, grudzień 2014.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Noc, która trwa miesiące

  1. O, już dużo o tym myślałam. Brzmi niesamowicie i bardzo chciałabym spróbować, czy mogłabym tak żyć :) Boję się jednak, że mimo szczerych chęci, mogłabym tego nie znieść. Ale bardzo chętnie bym sprawdziła :D Więc gdybyś się wybierała, daj znać ;)

    Polubienie

  2. Małgosia – też bym chętnie sprawdziła, chociaż nie wyobrażam sobie kilku miesięcznej nocy… Ale kto wie, może to kwestia przyzwyczajenia? :)

    Polubienie

  3. W Krakowie dziś już śnieg trochę padał. Możesz zacząć czytać :)
    Nawiasem mówiąc, mój znajomy był na Spitsbergenie ubiegłej wiosny. Późną wiosną. 4 stopnie Celsjusza w porywach. I tak, musieli wychodzić za miasto ze strzelbą. Okropnie mi się marzy to miejsce i dlatego nie kupiłam jeszcze tej książki, bo podczas lektury mogłabym umrzeć z zazdrości lub odkładaną na remont kasę wywalić na bilety.

    Polubienie

  4. soul warmer – oczywiście że napiszę ale nie wiem kiedy bo narazie boję się sięgać po tą książkę (ze względów tych samych o których pisze portaceleste).

    Portaceleste – patrz wyżej ;)
    śnieg?? ja chcę ! lubię

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s