„Imperium” Graham Masterton

med_d158b979bb638b7869a7cebeeaea9a89 Nie spodziewałam się po Grahamie Mastertonie takiej książki. Kojarzę go wyłącznie z horrorów, którymi zaczytywałam się pod koniec podstawówki. Wówczas on, Herbert i King byli często obecni w moim książkowym życiu – biegałam do biblioteki wiedząc, że półka z horrorami jest dość bogata i wybierałam wśród tych trzech najbardziej popularnych wówczas nazwisk książki, które czytane  w wieku lat 15stu przyprawiały mnie o ciarki. A „Imperium” ? to książka kompletnie inna. To powieść z historią przełomu wieku XIX i XX, z cudownym Nowym Jorkiem (w dużej mierze) tamtych czasów w tle i historią młodziutkiej Lucy Darling, która marzy o wyższych sferach, balach, księciu z bajki, bogatym, wykształconym, który pojmie ją za żonę, wprowadzi na salony i będą żyli długo i szczęśliwie.

Dziewczyna żyje sobie w miarę spokojnie w Kansas, w malutkim miasteczku Oak City. Ojciec prowadzi sklepik, w którym Lucy mu pomaga. Matka Lucy zmarła. Pewnego dnia pojawia się niejaki wuj Casper, który nie dość, że lubi wypić, to dodatkowo wiecznie uwikłany jest w jakieś nieczyste sprawki, tu ukradnie, tam kogoś pobije, wpadnie w złe towarzystwo, wiecznie nie ma pieniędzy. Przyjeżdża do Oak City właśnie po to by pożyczyć pieniądze od ojca Lucy.

Od tego momentu – życie Lucy zmieni się o 180 stopni. Jej poczucie własnej wartości mocno podupadnie, marzenia o wyższych sferach staną się zagrożone, ale jednocześnie pragnienie ucieczki z Oak City stanie się jeszcze silniejsze. Tajemnicze 350 dolarów z zastawionej przez Lucy biżuterii matki okażą się bardzo pomocne, a jednocześnie mocno zdradliwe jak się póżniej okaże. Koniec końców, Lucy nagle, niespodziewanie i nie robiąc nic, stanie się niesamowicie bogatą kobietą – dziedziczką ogromnej fortuny pochodzącej z szybów naftowych. Świat stanie przed nią i jej ojcem otworem. Wreszcie będą mogli opuścić zapyziałe i biedne Oak City i udać się do Nowego Jorku, jeść na złotej zastawie, bywać w towarzystwie, wedrzeć się w nie z hukiem … ale i z hukiem (dosłownie) z niego wypaść.

Piękna Lucy nie tylko będzie musiała uporać się z tym faktem, ale również z tajemnicą z przeszłości, która niestety na zawsze pozostanie w jej pamięci. Jej serce nie będzie potrafiło wybrać między dwoma mężczyznami: przyjacielem z dzieciństwa, a bogatym politykiem, później wicekrólem Indii. Ale Lucy to silna kobieta, wbrew pozornej kruchości i zła jakie ją dotyka, próbuje podejmować decyzje i walczyć o swoje życie. Czy wszystkie jej decyzje są słuszne? nie mnie osądzać, niektóre mogą być postrzegane jako mocno kontrowersyjne i egoistyczne ale Lucy to kobieta, mimo młodego wieku, nieco szalona, odważna, bezpośrednia i stawiająca wszystko na jedną kartę. Być albo nie być. Koniec kropka. 

Henry Carson i jego partner wygrali pierwszego gema. Kiedy zmieniali strony, rozmawiając ze sobą i ocierając twarze ręcznikami, Lucy wstała. W dalszym ciągu nie mogła złapać tchu – nie z powodu ciasnego gorsetu, ale dlatego, że właśnie przyszedł jej do głowy szalony pomysł, jak zwrócić na siebie uwagę Henry’ego Carsona. Zdawała sobie sprawę, że pani Harris tego nie zaakceptuje, nie wspominając już o Evelyn. Prawdopodobnie ojciec również nie będzie zachwycony.
(…)
Podeszła do słupka podtrzymującego siatkę i postawiła krzesło obok. Złapała za siatkę, aby sprawdzić jej napięcie, i obróciła trzy razy korbkę, żeby ją jeszcze podciągnąć.
– Co pani zamierza zrobić, panno Darling? – zapytał Barry Wentworth, idąc w jej stronę. – Takie sprawy pozostawimy obsłudze!
Lucy nic na to nie powiedziała, nawet nie odwróciła się w jego stronę. Weszła na krzesło i postawiła jedną stopę na słupku siatki.
– Chyba lepiej będzie, jeśli pani zejdzie! – zawołał Barry Wentworth.
Lucy wzięła głęboki wdech, po czym ostrożnie wysunęła drugą stopę i postawiła ją na siatce…”

Ten wyczyn okazał się dla Lucy po części czymś co sprawiło, że zaczęto mówić o niej z sympatią, ale również, jak to w wyższych sferach bywa, niektórzy zaczęli się z niej naśmiewać i wytykać palcami. Bywa i tak. Ale Lucy osiągnęła to co chciała … poniekąd.

Fantastyczna powieść – to na pewno. Napisana z rozmachem, ciekawie, którą się czyta i czyta i chce się, aby się nie kończyła. Taka dawka solidnej powieści obyczajowo – historycznej, która wychodząc spod pióra autora horrorów, mocno mnie wciągnęła i zaskoczyła. Owszem, było może kilka niedociągnięć, jak na przykład egzaltowane opisy scen miłosnych, ale ogólnie książka stała się bardzo ciekawą lekturą, od której nie mogłam się oderwać. 

A samo tytułowe „imperium” to nie tylko imperium brytyjskie czy amerykańskie, które opisywane w tle, pokazują swoją rosnącą potęgę. Tytułowe imperium to też sława i bogactwo (w przypadku Lucy), które bardzo szybko mogą obrócić się w pył, nie dając szansy na powrót na szczyt. To także imperium ambicji i chęci władzy (w przypadku męża Lucy – Henry’ego), który zaślepiony żądzą bycia najlepszym politykiem, władcą Indii, zatraca się w pracy zapominając o uczuciach. Każde imperium potrzebuje solidnych podstaw, dobrego i mądrego zarządzania. Zbudowane na tajemnicach, sekretach, przykrych wspomnieniach podszytych strachem, nieczęsto ma szansę przetrwać. Czy imperia  zbudowane przez Lucy i Henry’ego będą miały szansę stać jednym, wielkim, solidnym i trwałym imperium? Czy ich tajemnice ujrzą światło dzienne? 

Polecam, życząc Wam wszystkim pomyślnego i szczęśliwego, pełnego dobrych lektur roku :)

„Imperium” Graham Masterton, wyd. Albatros 2014.

Advertisements

6 uwag do wpisu “„Imperium” Graham Masterton

  1. ładnie zachęciłaś, w życiu o tej książce nie słyszałam. Jak najwięcej dobrych ciekawych książek w Nowym Roku życzę :)

  2. Seso :) ja też na nią wpadłam przypadkiem. Ponoć w planach jest jakaś kolejna tego rodzaju Mastertona „Dynastia” bodajże, i już wiem że na pewno przeczytam :) Dziękuję za życzenia :) i wzajemnie.. i wszystkiego dobrego

  3. Zakupiłem, ale jeszcze nie czytałem. Teraz Masterton już nie pisze takich rozbudowanych powieści..
    Udanego Nowego Roku !
    pozdrawiam :)

  4. tommy :) dziękuję, wzajemnie. Książka dobra… ale właśnie dość rozbudowana, wydaje mi się, ponad 500 stron. Nie pamiętam jakichś jego takich grubych książek.. :)

  5. Miałam podobne początki z Mastertonem: pacholęciem będąc zasuwałam do biblioteki, by na regale z horrorami zabrać do domu kolejnego Mastertona czy Herberta własnie:) King mnie ominął.
    Krwawe opowieści szybko mi się znudziły i zapomniałam o GM. Aż do lipca tego roku, kiedy usłyszałam wstrząsający wywiad z nim. Bez żenady przyznał, iż nie czyta książek! Produkuje 4 powieści rocznie, więc nie ma czasu na czytania… What?! Byłam w szoku. Mnie od niego odrzuciło:(

  6. Aneta :) dobrze że ja nie trafiłam na ten wywiad.. ominęłabym książkę :) Ale żeby nie czytać w ogóle?? nie pojmuję , ale w sumie to niech robi co chce… co mnie to :) skoro woli pisać i robi to w miarę dobrze…
    a po horrory zapewne już nie będę sięgać, bo mnie ten gatunek się nieco przejadł… :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s