[o ksiazkach]

„Prawie martwy” Ake Edwardson

Ake Edwardsona się albo lubi albo nie trawi. Jego seria kryminałów z Erikiem Winterem dobrnęła już do 12 tomów. Czytam po kolei. Przyszła pora na tom dziewiąty. Zdarzało się, że książki Edwardsona kompletnie mi nie podchodziły. Bywało, że były tomy bardzo dobre, albo tylko dobre. Edwardson ma specyficzny styl pisania. Często rozwlekły, często zbyt depresyjny, a czasem nieco chaotyczny i mocno przekombinowany. Ale z drugiej strony jest to styl dość prosty. Lubi też wplatać życiowe dylematy komisarza Wintera w akcję książki, czasem pojawiają się one ni stąd ni zowąd, czasem łączą się z akcją. Dodatkowe postaci pracujące razem z Erikiem w policji, mają też swoje problemy, do których autor często nawiązuje. Ale… jeśli się człowiek przyzwyczai i czyta po kolei wszystkie tomy – jest w stanie to ogarnąć. I nawet jeśli zdarzają się części nudne czy przewidywalne, to jednak coś w tych książkach jest takiego, że i tak się po nie sięgnie. Przynajmniej ja tak mam. Może to specyfika skandynawskich kryminałów? Sjowall &Wahloo czy Mankell już jakiś czas temu przyzwyczaili mnie do tego specyficznego stylu i klimatu, który mi odpowiada.

prawie martwy_okl_2_jasniejsza„Prawie martwy” to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza z wszystkich dziewięciu części z Winterem, jakie czytałam. A pamiętam, że swego czasu oglądałam serial nagrany na postawie kilku książek Edwardsona. I akurat odcinek na bazie tej części najbardziej utkwił mi w głowie. Ze względu na? 

Klimat. Tajemnicę z przeszłości, która wiąże się z teraźniejszością w dość mocno pogmatwany sposób i jest świetnie przedstawiona. Odsłaniana kawałek po kawałeczku. Tropy powoli łączą się i przyznaję, że jest to misterna konstrukcja.  Bo niby jak zniknięcie w 1975r. nastolatki może łączyć się z pozostawionymi trzydzieści lat później w dziwnych miejscach pustymi samochodami, mordestwem, zaginionym policjantem czy cholerycznym sąsiadem pewnego tajemniczego pisarza, że już nie wspomnę o stopniowo odkrywanych relacjach między poszczególnymi postaciami? Wszystko jest niczym rozsypane puzzle…. Ułożenie ich zajmie sporo czasu. Często będzie brakowało wielu kawałków….

Równie znaczący jest tytuł książki, który pojawia się dość często w trakcie lektury, a który charakteryzuje pewne zachowania i odczucia postaci. I smutne są te charakterystyki…

Edwardson nie jest pisarzem idealnym. Nie sądzę, że przekonałabym się do niego, sięgając po którąś z części przypadkowo. Wg mnie, trzeba czytać po kolei. Wrażenia wynikające z przypadkowości mogą być różne, bo często nawet dialogi bywają dziwne, z pozoru niepotrzebne,  ale … właśnie taki styl, wbrew pozorom, daje możliwość rozdrabniania lub składania do kupy samemu każdej myśli. Nawet jeśli jest ona cholernie banalna. Ale wszystko tak po prostu ma być. Taki jest styl Edwardsona, choć wielu uważa, że jego styl jest nijaki, a właściwie, że nie istnieje. Jak zwał tak zwał. Ja ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam. Opisuję swoje wrażenia.

Dodam jeszcze, że sytuacja osobista Erika ewoluuje z każdą częścią. To też jest ciekawie pokazane, bo choć jest on takim „wymuskanym”, przystojnym i lekko zadufanym w sobie mężczyzną, to jest zupełnie zwykły i ma zwyczajne życie, kobietę z którą nie zawsze mu się układa, dwie córki …

Aha, i Goteborg w wydaniu Edwardsona jest miastem, które chętnie bym odwiedziła…. Czytając jego książki czuję wiatr i szum morza, czuję wilgotne powietrze, lub gorące słońce, czuję piasek pod stopami na plaży należącej do komisarza (gdzie ciągle jeszcze nie powstał jego wymarzony domek), słyszę nocny hałas ulic i bardzo, ale to bardzo jakoś odczuwam, że to mogłoby być moje miejsce na ziemi.

„Prawie martwy” Ake Edwardson, wyd. Czarna Owca, 2013.

Komisarz Winter (Magnus Krepper)  w kadrze z serialu "Prawie umarły" (tak, nieco zmieniono tytuł)
Erik Winter (Magnus Krepper) w kadrze z serialu „Komisarz Winter. Prawie umarły” (tak, nieco zmieniono tytuł)
Reklamy

6 thoughts on “„Prawie martwy” Ake Edwardson

  1. Zaczęłam serię Nesbø, mam zamiar poznać Mankella… Edwardson też wydaje się ciekawy. ;( Za dużo serii, które mają ponad trzy książki. Kiedy to wszystko nadrabiać? :)

  2. darkangelofrevolution – No Nesbo i Mankell to zupełnie inna liga niż Edwardson :) cięzko porównywać. Powodzenia. Wszystkich serii nie ma sensu czytać, bo to wszytsko pewnie podobne do siebie. Trzeba sobie upatrzeć ulubionych autorów których są aktualnie hektary , przynajmniej jesli chodzi Skandynawię, i czytać :)) Edwardson jest dość specyficzny.

  3. Ja na razie skończyłem na siódmym tomie czyli na „Pokoju nr 10”, znacznie bardziej podobał mi się poprzedni czyli „Kamienny żagiel”.
    Pozostałe części skompletowane, tylko że tylu innych autorów czeka, tyle książek przybywa :)
    pozdrawiam :)

  4. Bardzo lubię kryminały i od jakiegoś czasu zbieram się do przeczytania czegoś z Czarnej Serii właśnie… Trzeba w końcu zadrobić! Natomiast jeśli chodzi o tę książkę, opisana tajemnica mnie kupiła i gdyby nie była to część całości, od razu pobiegłabym do biblioteki/księgarni po tę pozycję… :D
    Pozdrawiam :)

  5. welkinson :) Czarna Seria ma to do siebie, że w większości są to serie :D ale zawsze warto sięgnąć po 1 część chociaż Edwardson 1 tomem nie powala.
    Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s