„Psy gończe” Jorn Lier Horst

psy_goncze„Wisting lubił deszcz. Sam do końca nie rozumiał, jak to się dzieje, ale deszcz zmniejszał tempo życia. Sprawiał, że człowiek mógł opuścić ramiona i uspokoić oddech”.

Jest to książka na którą czekałam. No dobrze – jedna z wielu :) W zalewie kryminałów autorów skandynawskich, tych naprawdę dobrych można zliczyć na palcach. Oczywiście to moje zdanie. Wśród moich ulubionych plasuje się właśnie Norweg: Jorn Lier Hornst, od momentu lektury pierwszej książki „Jaskiniowiec”. 6-go maja ukazuje się kolejna książka (druga część z policjantem Wiliamem Wistingiem) pod tytułem „Psy gończe”. I powiem jedno : świetna!

Wracamy do śledztwa sprzed 17 lat, kiedy to uprowadzono i zamordowano młodą dziewczynę, fankę joggingu i muzyki. Zawsze z nieodłącznym walkmanem i kasetą, która to potem stanie się jednym z ważniejszych dowodów w sprawie. Wisting prowadził ją wtedy, a teraz nagle okazuje się, że zostaje posądzony o spreparowanie dowodów. Powrót do tamtego morderstwa, przypomina Wistingowi skrupulatne dochodzenie, które doprowadziło do aresztowania niejakiego Rudolfa Haglunda. Ale czy faktycznie było to słuszne? Teraz, po siedemnastu latach, Wisting zaczyna dostrzegać dodatkowe szczegóły sprawy, które najprawdopodobniej zostały wówczas pominięte. Dlaczego? Czy dlatego, że policja działała instynktownie, niczym przysłowiowe „psy gończe”, czy może dlatego, że jednak coś ukrywano, a może po prostu nie zauważono pewnych rzeczy? 

„Presja i żądania wyjaśnienia sprawy potrafiły doprowadzić do tego, że wyciągano pochopne wnioski. Śledczy wyrabiali sobie zdanie na temat przebiegu wydarzeń już na podstawie pierwszych zebranych dowodów. A potem następował nieświadomy proces szukania potwierdzenia. Uruchamiało się w nich widzenie tunelowe: zaczynali zbierać informacje, które pasowały do przyjętej hipotezy. Zamieniali się w psy gończe pędzące za zdobyczą, której zapach wyczuli. Wszystkie poboczne ślady były pomijane, nic nie było w stanie skierować ich uwagi na inny trop.”

Wisting przypomina mi nieco Wallandera, z powieści Mankella. Oczywiście nie mówię tu o jakimś ogromnym podobieństwie, ale jest to również człowiek dobry z natury, bardzo wrażliwy, dokładny, może nieco powolny, ale skuteczny. Ma córkę, Line, która jest dziennikarką śledczą i bardzo pomaga mu w pracy. Jak? Jest cholernie bystra i szybka.

W momencie kiedy Wisting zostaje zawieszony i podejrzany o sfałszowanie dowodów, dochodzi do kolejnego uprowadzenia młodej dziewczyny, a dodatkowo policja znajduje zwłoki tajemniczego mężczyzny. Jedynym świadkiem jego morderstwa jest … jego pies o imieniu jak pewien typ tytoniu. Podoba mi się, że wszystkie sprawy zaczynają się bardzo ciekawie, ale i niebezpiecznie, ze sobą łączyć. Line zrobi wszystko, by pomóc ojcu rozwiązać sprawy. Chce go chronić, bardzo go kocha a dlatego, że ma w sobie niesamowitą smykałkę do „widzenia” rzeczy, których często nie widzi policja… sprawy przybiorą bardzo szybki i nieoczekiwany obrót.

Wartka akcja, krótkie rozdziały, napięcie, łączące się wątki – jednym słowem dobry kryminał, który czyta się bardzo szybko. Przyznaję, że z czasem u mnie krucho i myślałam, że nie dam rady przeczytać tej książki, bo ciągle coś mi wypadało, ale przyznaję, że jak zaczęłam, tak czytałam bez przerwy.. no.. może małą przerwę na przechadzkę do kuchni znalazłam. 

Jak napisano na okładce: „Czytając tę książkę, ma się wrażenie, ze wbudowano w nią program do automatycznego przewracania stron”. Ha! Podejrzewam, że coś w tym jest. Polecam miłośnikom dobrego kryminału. Premiera 6 maja!

„Psy gończe” Jorn Lier Horst, wyd. Smak Słowa 2015

Reklamy

7 uwag do wpisu “„Psy gończe” Jorn Lier Horst

  1. :) ale tu jest łatwiej bo są tylko dwie :) wiec spokojnie mozna poki co czytac nie po kolei, az tak wiele nie stracisz :)

  2. Mary, przyznam, że porzuciłem „Jaskiniowca” po kilkunastu stronach, a teraz przy okazji Twojej recenzji „Psów gończych” książka patrzy na mnie z wyrzutem :)
    Ostatnio rozczarowali mnie i Carlsson, i Sten – może dlatego podchodzę do Skandynawów bardzo nieufnie..

  3. tommy a bo może przesyt masz ? skandynawskich autorów naprawdę nie ma zbyt wielu DOBRYCH. Horst z kolei jest bardzo dobry wg mnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s