„Gdzie zaległy cienie” Michael Ridpath

„Wiara Islandczyków jest inna, musi być inna niż wiara pozostałych narodów. Widzimy dobro i zło, siłę i spokój w otaczającej nas przyrodzie. Nie tylko je widzimy, ale słyszymy i czujemy. Nie ma nic piękniejszego nad słońce odbite od lodowca i ciszę na fiordach o świcie. Ale wiemy także co to wybuch wulkanu i trzęsienie ziemi, co to strach przed zgubieniem się w śnieżnej zamieci albo posępny krajobraz lawowego pustkowia. Islandzkie powietrze pachnie siarką. Ale nawet na najbardziej wyjałowionych polach lawy, wśród lodu i popiołu, pojawiają się pierwsze oznaki życia. Mchy czepiają się lawy, która za parę tysięcy lat zamieni się w żyzną ziemię. Cały ten kraj to nieustanne dzieło stworzenia.- Pastor uśmiechnął się. – Bóg jest wszędzie – powiedział, a po chwili dodał: – I diabeł także.”

d4e1c87cdd1a0b6fb59673b1d1d2e44b_6842

Słowa pastora Hakona mnie urzekły. Islandia jest przepięknym krajem, moim marzeniem. Póki co niespełnionym, bo nie ukrywam, że podróż tam niestety zmasakrowałaby mnie aktualnie finansowo. Niemniej jednak … może kiedyś?  W każdym razie „Gdzie zaległy cienie” nie jest książką podróżniczą. Jest całkiem przyjemnym kryminałem, ale nie spodziewajcie się tu nie wiadomo jak szybkiej akcji i efektownego śledztwa. Jest spokojnie. Może czasem nieco rozwlekle, ale ten Reykjavík w tle… Ach. Ridpath fantastycznie wpisał akcję książki zarówno w centrum miasta, jak i w okolice, gdzie jak wiadomo bezbrzeżna pustki, natura smagana wiatrem, lodowce, wodospady, jeziora, zastygła magma, kolorowe domki, niezwykłe kawiarnie pełne artystów, malarzy, muzyków… Wszyscy się znają, nie ma hierarchii stanowisk, każdy mówi sobie po imieniu, gości wita się zawsze świeżo parzoną kawą i ciastkami, a większość społeczności (szczególnie tej starszej) wierzy w elfy, trolle i czyta sagi. Przecudowne miejsce.

Krótko o fabule? Magnus – Islandczyk z pochodzenia, ale Amerykanin z wyboru, policjant, powraca po wielu latach do ojczystego Reykjavíku. Powraca, bo właściwie musi się ukryć przed ścigającym go w Stanach gangiem. Zostawia swoją dziewczynę i korzysta z okazji, jaką proponuje mu jego szef. Na Islandii policja poszukuje policjanta do przeszkolenia swoich ludzi z trudniejszych sprawach, kogoś, kto jest bardziej doświadczony i jednocześnie włada językiem islandzkim. Okazja jak znalazł. Ale.. po przylocie okazuje się, że pierwszą rzeczą jaką zajmie się policja będzie śledztwo w sprawie śmierci profesora języka islandzkiego Agnara. Co będzie miała z tym wspólnego książka Tolkiena „Władca Pierścieni”? Czy podobieństwo jej fabuły do legendy opowiadanej przez miejscowych i opisanej w pewnej odnalezionej, wartej miliony dolarów sadze, sprowadzi nieszczęście na rodzinę Ingileif, dziewczynę, która zawróci lekko w głowie Magnusowi? Kim jest tajemniczy Isildur ? I czy starodawny pierścień uczyni z tego, kto go nosi, chciwego i żądnego władzy ?

Taka sobie o, fabuła. Nic specjalnego właściwie, ale urokliwe mimo wszystko. Magnus nie jest postacią, która budzi sympatię czy antypatię. Właściwie sama nie wiem, czy on został tu jakoś określony – poza faktem, że jest postawnym rudzielcem, nie mającym szczęścia do kobiet. Ale to nieistotne.

Mnie urzekła ta Islandia w tle. Realne miejsca, które załączam na poniższych zdjęciach: jezioro Thingvellir, wulkan Hekla, wodospad Gullfoss i ulica Skólavörðustígur (przy której mieściła się galeria Ingileif) zwieńczona kościołem w „kształcie rakiety” Hallgrímskirkja, oraz mały kościółek w Hruni.

Książkę kupiłam za 8 zł :) i nie żałuję czasu na nią poświęconego.

„Gdzie zaległy cienie” Michael Ridpath, wyd. Dolnośląskie 2010.

(zdjęcia pochodzą z różnych www)

6 thoughts on “„Gdzie zaległy cienie” Michael Ridpath

  1. joly_fh pisze:

    Czytałam jakiś czas temu i mnie też urzekła, nie tylko tym, że Islandia, ale też nawiązaniami do Władcy Pierścieni

  2. Gia Stembeck pisze:

    Kupiłaś mnie tym cytatem opisującym Islandię, ach. Sama marzę o podróży tam, by na własne oczy zobaczyć te tak przepiękne miejsca, że aż ciężko uwierzyć, że naprawdę istnieją. Tam nawet światło jest jakieś inne i współtworzy tę magię Islandii. Poszukam sobie tej książki :). A kryminał zbudowany wokół zagadki z Tolkienem i dawnymi mitami tym bardziej mnie pociąga :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s