„Tajemnice zamku” Lucinda Riley

402597-352x500 Bardzo lubię czasem sięgnąć po takie szybko czytające się powieści, które nie wymagają zbytniego intelektualnego wysiłku, ale dostarczają przyjemności na kilka wieczorów. Nie lubię słowa „czytadło” ale jest to opowieść taka właśnie, snująca się wartko i z łatwością przenosi czytelnika w czasy, w których żyją bohaterowie. Są to lata 90-te oraz II wojna światowa.

Emilie de la Martiniere po śmierci matki zostaje dziedziczką zamku położonego w Prowansji (we Francji). Nie ma innych spadkobierców, a posiadłość wraz z winnicą wymaga gruntownego remontu. Kwestią dla Emilie pozostaje albo władowanie się w ten cały cyrk, albo sprzedanie zamku. Oczywiście początkowo, dzieczyna chce się pozbyć problemu ale na swojej drodze spotyka Anglika – Sebastiana, który przypadkiem zjawia się w okolicy i przyznaje się, że poniekąd ma powiązania z rodziną Emilie …Obydwoje zbliżą się do siebie, banalnie zatem otoczy się znajomość, bo jak można przewidzieć pojawi się uczucie.

Emilie będzie musiała też podjąć pewne decyzje, związane z tymczasowym wyjazdem do Anglii, gdzie pozna Alexa – niepełnosprawnego brata Sebastiana. Niezwykle inteligentnego, zaradnego, oczytanego mężczyznę, który jak nikt inny rozgryzie charakter Emilie, można powiedzieć że nawet dotknie jej duszy, co rzadko komukolwiek się tak łatwo zdarza. Oczywiście konsekwencje tej znajomości pociągną za sobą kolejne niespodziewane zdarzenia.   Okaże się, że nie tylko odziedziczony przez Emilie zamek posiada swoje tajemnice.

By rozwikłać jednak te dotyczące zamku, Emilie wysłucha opowieści niejakiego Jeana, pracującego w winnicy nieopodal. Opowieść ta będzie związana z niezwykłym księgozbiorem (wielotysięcznym!) jaki mieści się w zamku, głównie z niezwykłym tomikiem wierszy niejakiej Sophie. Nagle przeniesiemy się w czasy II wojny światowej, poznamy dzielną i odważną Constance, Edouarda i wiele innych osób walczących w ruchu oporu podczas wojny. Ludzie wtedy niebywale mocno się kochali. Nieważne było pochodzenie, stanowisko czy ułomności wyglądu czy zdrowotne. Siła uczucia potrafiła związać ludzi na całe życie, niezależnie od przeciwności losu czy sprzeciwu bliskich osób.

„Emilie z przykrością zdawała sobie sprawę, że nie ma w niej nic ze świetności przodków. Urodziła się w niezwykłej rodzinie, a marzyła wyłącznie o jednym – żeby wydawać się zwyczajną.” Warto poznać tamtą historię, która również unaoczni Emilie, kim tak naprawdę byli jej przodkowie, pozwoli ich lepiej poznać i docenić, ale też docenić samą siebie i rozwikłać sekrety rodzinne, które do tej pory nie ujrzały światła dziennego.

Polecam, bo to naprawdę wciągająca lektura. Mroczne bywają ludzkie tajemnice – zupełnie jak małe ciemne pomieszczenia ukryte w piwnicach zamku – ale gdy padnie na nie promień światła, czy to w postaci uczucia, czy zwykłego uśmiechu lub zrozumienia, mrok ulatuje… Takie tam moje małe podsumowanie :)

„Tajemnice zamku” Lucinda Riley, wyd. Albatros 2015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s