„Cała jaskrawość” Edward Stachura

Całą jaskrawość można zobaczyć całym ciałem i całym tym, co nie jest ciałem. Całą jaskrawość można zobaczyć całą jaskrawością. Z tego wynika jaskrawie, że, kiedy mówię ‚zobaczyć’, to jest to niedokładne. Całej jaskrawości się nie widzi, to znaczy nie tylko widzi, ale i słyszy, czuje, dotyka, smakuje, oddycha, śni, jawi, nawet rozumie. I tak dalej, i tak dalej. To wszystko z osobna i jednocześnie. Wtedy.

cala-jaskrawosc-b-iext3898696 Okładka nieco inna, bo wydanie jakie czytałam, to to słynne wydanie dżinsowe, zawierające również powieść „Siekierezada” o którym w kolejnej notce.

„Cała jaskrawość” to opowieść snuta przez poetę Edmunda Szeruckiego, który wraz z kolegą przebywa w Ciechocinku czyszcząc zamulony basen należący do tamtejszego sanatorium. Wokół spacerują kuracjusze, panie z pieskami a oni we dwóch, z papierosami w ustach, wyrzucają czarny muł z wielkiego basenu. Ale nie o to chodzi w tej opowieści. Tu chodzi o pełnię życia, którą tak mocno celebruje Edmund. W jego postaci na pewno skrył się sam autor, który jak wiadomo był nadwrażliwym człowiekiem, opętanym pytaniami o życie, o istotę śmierci.

Wypalić się do końca, do spodu, żeby śmierci, tej zwyczajnej wariatce, nic nie zostawić, niech odziedziczy po nas popiół wygasły i niech go sobie rozdmucha, jeśli chce, na siedem stron, i niech ma przy tym iluzję, że nie jest bezrobotna”.

Ta opowieść to tak zwane życiopisanie, jak wielu uważa. Takie „iście” do przodu. Nie chodzenie, nie posuwanie się, ale „iście”. Bo iść trzeba zawsze, być w wędrówce, być wędrówką nawet. Poetycko cieszyć się z zieleni drzew i łąk, wódki w knajpie czy papierosa. Bo wszystko trzeba robić całym sobą, jaskrawie, tak by odczuwać pełnię każdego gestu, czynu, widzieć detale i drobiazgi i chłonąć je.
„W natchnieniu. Wszystko w natchnieniu. Każdy nasz ruch, gest ręki, zmrużenie powiek, skinienie głowy. Każdy nasz ruch i każda myśl ciężka, tysiąc ważąca, i każda myśl zawrotna, i każda lekka, zwiewna jak dotyk jedwabiu, i każda zwykła, śmiertelna. Wszystko. Wszystko w natchnieniu tym przedziwnym, że żyjemy. Żywi jesteśmy, ręko opatrzności. Sprawdź, dotknij. Ostrożnie, bo możesz poparzyć się”.

To według Stachury jest prawdziwe życie. Bycie. Nie chodzi o to by mieć jak najwięcej, ale by być jak najwięcej, najpełniej, między życiem a śmiercią, wiecznie. I nie uważam wcale, że ze Stachury się wyrasta i kiedy się jest już dojrzałym i starszym człowiekiem, to egzystencjonalne bzdety ujęte poetycko są śmieszne. Kiedyś było to celem – żyć jak najpełniej. Teraz powinno być tym bardziej! Bo gnuśniejemy w natłoku rzeczywistych problemów, przytłaczają nas, gonimy za pieniędzmi, budujemy domy, latamy na wakacje, robimy kariery, a nie potrafimy zwyczajnie położyć się na trawie, patrząc na obłoki, chłonąć piękno natury. Nie umiemy wziąć plecaka i po prostu iść… Ja do tego dojrzałam dopiero teraz…. Od jakiegoś czasu chłonę, jaskrawość mnie już nie razi w oczy…jest piękna :) I tego Wam życzę.

Polecam w każdym wieku i w każdej chwili.

„Cała jaskrawość” Edward Stachura, „Powieści. 3” Wyd. Czytelnik 1982r.

4 thoughts on “„Cała jaskrawość” Edward Stachura

  1. Mary pisze:

    portaceleste : :) no a ja właśnie pierwszy raz przeczytałam. Nie wiem dlaczego ale w młodzieńczych czasach słabo mi poszło czytanie Stachury… Jutro pojdzie coś o Siekierezadzie.. Uważam że można w każdym wieku czytać i się nadal zaczytać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s