„Dziedzictwo Orchana” Aline Ohanesian

Dziedzictwo-Orhana-72dpi-1 O autorce nie słyszałam nic. O książce również. Pogrzebałam w internecie i dowiedziałam się, że autorka za ten debiut otrzymała wiele nagród i wyróżnień (jakich? tego nie piszą, ale nieważne, bo uważam, że zasłużyła).

To przepiękna, smutna i wzruszająca powieść…. Rzadko się wzruszam przy lekturze. Tutaj nie miałam z tym problemu. To niezwykła opowieść pokoleniowa, pełna tragizmu i głęboko skrywanych tajemnic, które chcąc nie chcąc wyjdą na jaw i wywrócą na drugą stronę życie tytułowego bohatera. To również historia wypędzonej z Turcji na początku lat 20-tych mniejszości chrześcijańskiej – Ormian, umierającej w przydrożnych rowach z pragnienia i głodu, gwałconej i bitej, nienawidzonej, plugawej i dla Turków niebezpiecznej.

 Autorka z głębokim wyczuciem ale też prawdziwie i dosadnie pokazuje uprzedzenia Turków wobec Ormian i odwrotnie. „Tych ludzi pokaleczonych przez historię i rozproszonych po świecie łączy nienawiść do wszystkiego, co tureckie”. To co dzieliło i dzieli to przede wszystkim religia. Muzułmanim kontra chrześcijanin. Sprawa bardzo aktualna i teraz.

Orchan powraca do wsi Karod w tureckiej prowincji Sivas, z której pochodzi. Leży ona w części Turcji zwanej wówczas Anatolią. „Środkowa Anatolia jest kwintesencją tej drugiej Turcji, w której dużo trudniej odnaleźć jakieś ślady świetności czy postępu. Tutaj pasterze chodzą za meczącymi, długowłosymi kozami, a krępe wieśniaczki dźwigają na plecach wiązki chrustu. Czas i postęp są dwoma krewniakami, którzy dawno utracili ze sobą kontakt i tylko sporadycznie przesyłają sobie okolicznościowe życzenia. Po starożytnych drogach w prowincji Sivas, którymi prowadził słynny Jedwabny Szlak, stąpali Asyryjczycy, Persowie, Grecy i Rzymianie. Spróchniałe drewno, bloki betonu i arkusze blachy falistej stoją niepewnie na powstałych w czasach Bizancjum kamiennych budowlach, których architektoniczna złożoność sugeruje chlubniejszą przeszłość”.

Orchan powraca do swojej rodzinnej wnioski, ponieważ zmarł jego dziadek Kemal. Swego czasu zajmował się on tkaniem kilimów i barwieniem tkanin, stworzył prężnie działającą firmę, którą teraz zgodnie z testamentem dziedziczy Orchan. Dlaczego Orchan, a nie syn Kemala? (ojciec Orchana). Jemu nie przypada nawet w udziale dom, w którym mieszka od lat. Dom zostaje zapisany tajemnicznej kobiecie, która nazywa się Seda Melkonian, a której nikt w rodzinie nie zna. Kim zatem jest Seda?

Orchan będzie musiał odnaleźć kobietę i spróbować ją przekonać, by zrzekła się przekazanego jej domu. Ważniejsze jednak okaże się to, czego dowie się na temat swojej rodziny. Na jaw wyjdą sprawy, które od dawna skrywane, odmienią całkowicie postrzeganie świata przez Orchana, a informacje dotyczące pochodzenia i swoich korzeni zaskoczą go bardzo mocno, już nie mówiąc o szoku, jaki wywołają u jego starego, zatwardziałego w poglądach i oschłego w uczuciach ojca. Do głosu dojdzie historia. Do głosu dojdą kobiety żyjące w początkach lat 20tych, szczególnie niezwykła Lucine, której mama zawsze powtarzała: „Siła może przybierać rozmaite formy. Nie zawsze musi jechać na potężnym koniu albo dzierżyć lśniący miecz. Czasami trzeba zachowywać się jak brzeg rzeki, poruszać zygzakami i obracać wraz z ziemią, opierać się falom i prądom. Trwać”. Ta zasada zostanie w Lucine na zawsze. We mnie również, bo to niezwykle mądre słowa.

Przymusowe wysiedlenia na Pustynię Syryjską mniejszości ormiańskiej do której należy właśnie Lucine i jej rodzina (w konsekwencji ludobójstwo, do którego Turcja nie chciała się przyznać, porównywane wręcz z holokaustem) zburzą kiełkującą w dziewczynie miłość do pewnego tureckiego chłopca.

Lud ormiański w tamtych czasach na pewno wycierpiał wiele choć niewiele się o tym mówi. „Ormianie borykają się ze swoją tragedią zupełnie sami. Schowali to głęboko, jak coś cennego, w każdej sylabie języka, którego uczą w szkółce sobotniej, w zapachu potraw i lamencie pieśni. W oddechu dzieci”.  A wszystko właściwie przez religię. „I po co? Dla jakiegoś paszy czy ministra wojny, którego nawet nie widzieli, dla jakiegoś boga, co do którego tożsamości i istoty nie potrafili się zgodzić? […] Nie ma prawdy ani piękna w tym bogu, tak jak nie ma prawdy ani piękna w tej wojnie”. Ci, którzy przeżyli nie potrafią wybaczyć, bo cierpienie jakiego doświadczyli tkwi w nich zbyt głęboko. Całe życie poświęcili na zapominanie. I teraz, kiedy Orchan będzie musiał dowiedzieć się prawdy o swojej rodzinie, pewne osoby niestety będą zmuszone do ożywienia swojej pamięci i rozgrzebania ran. Być może, to będzie dobra droga do przebaczenia? No i przede wszystkim, w jaki sposób historia Lucine wpłynęła na decyzję dziadka Orchana?

Przepiękna, pełna bólu, ale bardzo mądra historia, którą mocno polecam!

„Dziedzictwo Orchana” Aline Ohanesian, wyd. Kobiece, 2016

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s