„Czcij ojca swego” Ela Sidi

„Głos w mojej głowie denerwuje mnie i rozprasza. Nie mogę go wyciszyć. Wraca w dziesiątkach powtórzeń, unosząc mnie z powrotem w czas, który nie przemija z kolejnym rokiem i nigdy nie staje się przeszłością”.

493188-352x500

Pamiętacie grę w chłopka? Rysowany kredą na asfalcie stanowił jedną z zabaw jakie pamiętam z okresu dzieciństwa lat 80-tych. Nie zawsze udawało się przeskoczyć bezbłędnie wszystkie pola. Pamiętacie czym była skucha?  Było to wrzucenie szkiełka w nieodpowiednie pole lub na jakąkolwiek z linii chłopka, to nieutrzymanie się na jednej nodze lub naskoczenie na linie oddzielające poszczególne pola. Często mi się to zdarzało. I wydaje mi się, że równie często zdarzało się Ani – bohaterce książki „Czcij ojca swego”, którą poznajemy w wieku 6 lat. Historia jej życia opowiadana jest właśnie z jej perspektywy. A perspektywa kolorowa nie jest. Ania jednak z tych wszystkich skuch utkała własny świat, w którym próbuje się odnaleźć.

Jej życie tak naprawdę rozpoczyna się wraz z nagłą śmiercią mamy, która umiera przy porodzie braciszka. Nagle, niespodziewanie świat Ani staje się światem bez mamy. Dziwnym światem, bo wszyscy dookoła mają mamy. Ona nagle staje się „biedną sierotką”, głaskaną po głowie, „a możeś głodna? biedne dziecko”. Ania jednak sierotką nie jest. Ma starszego nieco brata i tatę. Tatę alkoholika, który nie potrafi odnaleźć się po śmierci żony.„Umarła. Kurwa, zostawiła mnie z trójką dzieciaków! Jak mogła mi to zrobić?!” A co czuje Ania słysząc słowo „umarła”, nie rozumiejąc go do końca… ?

„Domy rosną wokół mnie w górę. Przebijają niebo. Drzewa próbują mnie złapać konarami. Ulica ucieka gdzieś w bok, a ja się kurczę. Jestem tak mała, że przechodząc obok mnie, można na mnie nadepnąć, nawet tego nie zauważając. Nie mogę przełknąć śliny. Niebo wyszło z kryjówki. Przygniata mnie do ziemi swym ogromem. Jest mi zimno. Zatrzymuję się. Skąd ta cisza? Nie jestem w stanie zrobić nawet kroku. Żelazna obręcz zaciska mi się wokół szyi. Nie mogę oddychać. Dławię się. Krzyczę. Żaden dźwięk jednak nie przedostaje się na zewnątrze. Rozglądam się. Wstaje dzień. Ludzie śpieszą się do fabryki na poranną zmianę. Rozmawiają ze sobą, jakby  nic się nie stało. Stara Lewicka otwiera kiosk, obok nas przejeżdża jelcz, jacyś młodzi ludzie o długich nogach i pająkowatych rękach ścigają się na rowerach. Śmieją się tak głośno, że mam wrażenie, iż za chwilę ogłuchnę. Ludzie ! czy wy nie widzicie, co się stało? Świat umarł i nikt tego nie zauważył, oprócz mnie.”

„Mamo, czy ze śmierci się wyrasta?” Oto jest pytanie.

Wraz z mamą umarł świat Ani. Ojciec nie potrafiący wyrażać swoich uczuć ucieka w alkohol i popada w nałóg coraz to bardziej i głębiej.

Ania idzie do szkoły. Dobrze, że starszy brat Adam się nią opiekuje. Ojciec się stara ale coraz bardziej mu nie wychodzi. Alkohol, choć na początku to przecież tylko piwo, rządzi jego życiem coraz bardziej. Ania wbrew pozorom jednak ma dużo siły. Nawet wtedy gdy płacze po nocach i gdy obcy wujek każe jej głaskać swojego nagiego penisa. I również wtedy, gdy ojciec poznaje drugą żonę, którą leje do nieprzytomności, kopie po głowie, brzuchu, wyzywa od grubej jebanej pizdy. Ania doświadcza wiele okrucieństwa, ale jest na tyle mądrą i wrażliwą dziewczynką, że ucieka w swój wyimaginowany świat snu i książek. Opiekuńcza dla młodszego rodzeństwa, które się powiększa, kochająca swojego starszego brata i ojca w pewien sposób też, próbuje żyć normalnie i wybaczać.

Wszystko w tej książce jest bardzo smutne, gorzkie, intensywne tak, że rozrywa wręcz serce, kiedy się o tym czyta. Ta książka jest mi bardzo bliska, mój ojciec też był alkoholikiem. Wiem jak takie życie wygląda, choć na szczęście, nie dane mi było doświadczyć AŻ tyle okrucieństwa. Wiem też, jak takie zrujnowane dzieciństwo wpływa na przyszłość. Jak blokuje i jak męczy nadwrażliwością, niszczy relacje koleżeńskie, sprawia, że unika się ludzi i szuka ciągłego poczucia bezpieczeństwa. I jak najmniejsza krytyka może zaboleć. Wiem to. Ania poznała to również, ale nie poddała się.

Ela Sidi stworzyła przepiękną, wzruszającą, niezwykle emocjonalną książkę. Umiejscowiła akcję w maleńkiej mieścinie Klonów, gdzieś w dolnośląskim. Pokazała bezbarwne czasy Polski przełomu lat 70/80. Niezwykłe i trudne, nieporadne czasy. Smaczki typu: woda z saturatora, rower Wigry 3, czy kolejki w mięsnym przypomniały mi moje dzieciństwo. Skuchę za skuchą, ale też i małe sukcesy: mieszkanie w bloku z łazienką, na obiad kapuśniak albo smalec ze słoniny na kolację, a przede wszystkim krótkie, nieliczne chwile szczęścia i śmiechu z trzeźwym ojcem. Dopóki nie dopadło go delirium. Ania – dziewczynka z początku książki, wyrasta na dość ładną nastolatkę, potem już kobietę. Jak potoczyło się jej życie? Bardzo chciałabym się dowiedzieć. Zakończenie pozostaje otwarte i dwuznaczne …

Chciałabym. by powstała kolejna historia. Ogromnie polecam tą książkę. Wyciska ślad na psychice, zostaje na długo, harata serce i ogromnie wzrusza… Niezapomniana lektura!

„Czcij ojca swego” Ela Sidi, wyd. Smak Słowa 2016.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s