„Łaska” Anna Kańtoch

451721-352x500Fantastyczna okładka. Moje ukochane wydawnictwo Czarne. Nadspodziewanie dobry kryminał, którego żal kończyć, bo tu wszystko jest na swoim miejscu, nic nie jest zbędne, a do tego mamy za bohatera smętną, nijaką, zdołowaną życiem nauczycielkę – Marię Lenarczyk.

„Działo się z nią coś złego. Może powinna pójść do lekarza? Ale co właściwie miałaby mu powiedzieć? Że w nocy nie może zasnąć a w dzień czuje się śmiertelnie zmęczona? Że ma trudności ze sformułowaniem odrobinę bardziej skomplikowanych wniosków, jakby coś blokowało jej myśli, a wspomnienia wyciekają z niej niczym woda z dziurawego garnka, tak, że pół minuty po tym, jak zamknie drzwi, nie jest pewna, czy rzeczywiście to zrobiła? Że czasem ma uczucie, jakby zaraz miała się rozpaść, jakby była nierzeczywista i roztapiała się w zimowej szarości?”

Wiemy o niej tyle, że uczy w szkole podstawowej w Mgielnicy języka polskiego. Jest rok 1985, a 30 lat temu mała Maria zaginęła w lesie. Nie było jej w domu przez tydzień. Przyprowadzono ją przestraszoną i całą we krwi. Dziewczynka nigdy nie przypomniała sobie co wtedy zaszło. Ciotka, która wtedy opiekowała się małą Marysią uznała, że niepamięć o tym, co się wydarzyło jest dla małej łaską. Tak, tą tytułową. Ale czy przez to życie jest lepsze? Czy lepiej jest nie pamiętać?

„Jestem obca – pomyślała Maria. – Pracuję w tej szkole od września, ale nadal nie uważają mnie za jedną ze swoich. Może to specyfika wszystkich małych miasteczek, a może zwyczajnie jestem inna, a oni to wyczuwają? Naznaczona”

Restrospekcje przywołane przez autorkę książki powoli przybliżają czytelnika do odkrycia prawdy. Jest to powolny proces, ale bardzo logiczny i niezwykle kunsztownie wykonany.

Natomiast wracając do rzeczywistości roku 85, pewnego zimowego i ponurego dnia:  uczeń Marii, Wojtek, zamiast odpowiedzieć na pytania kartkówki, rysuje na kartce postaci dzieci i dziwnego Kartoflanego Człowieka. Dzieci to jego przyjaciele, jak mówi – choć to dziwne, bo Wojtek jest zbyt nieśmiały i „inny” niż koledzy i koleżanki z klasy. Jakich może mieć przyjaciół, skoro wszyscy się z niego śmieją i nikt nie utrzymuje z nim kontaktów? Dlaczego ten rysunek robi na Marii takie wrażenie? Czyżby rozpoznawała którąś z namalowanych postaci? Czy namalowany przez Wojtka las kojarzy się jej z miejscem, w którym już była kiedyś? Może tak, może nie. Nie będzie dane Marii dowiedzieć się od Wojtka więcej, bo wieczorem chłopak zostaje znaleziony martwy. Powiesił się w parku. Tylko czy faktycznie miał powód by popełnić samobójstwo? Ma dopiero 14 lat. Dlaczego tak nagle?

I niestety to nie wszystko. Pojawiają się kolejne ofiary. W tym samym wieku. Śledztwo rozpoczyna milicjant Adam Bogusz, a równolegle Maria rozpoczyna własne. Czuje się ponieką winna śmierci Wojtka. W ostatnim dniu, gdy go widziała – wtedy gdy pokazał jej rysunek i powiedział „Pani przecież wie…”, zbyła go, kończyła się lekcja, minął czas, zadzwonił dzwonek…

Co takiego zatrzymało jej wzrok ? co było w tym rysunku, że Maria chce zobaczyć kolejne – mające zostać oprawione i wystawione na sprzedaż podczas Dni Miasta, które szkoła organizuje? Dlaczego giną kolejne dzieci? Kto jest mordercą? Jak się ma aktualna sprawa do tej sprzed 30 lat?  I Maria, i Bogusz będą w pocie czoła próbowali rozwiązać tę sprawę, prześlizgując się jedynie po domysłach. Marii bardziej pomogą własne przebłyski wspomnień w snach, którymi będzie stopniowo, z determinacją, choć nieśmiale dzielić się z milicją:

„W końcu Maria zapadła w płytki sen i przyśniło jej się, że siedzi skulona w wannie, drobna i naga, a obok stoi ciotka z krawieckimi nożycami w rękach
– Rozumiesz, że muszę to zrobić, prawda? – mówi.
Maria, Marysia, potrząsa głową, co może oznaczać zarówno „tak”, jak i „nie”. Patrzy w dół na brudne od ziemi stopy, na spływającą do odpływu wodę. Wodę, która czerwona jest od krwi.”

Jak napisała o książce inna autorka Marta Guzowska: „Powieść Kańtoch jest jak zamarznięte jezioro: pozornie piękne i spokojne, ale kiedy potrzeć taflę rękawem, pod lodem widać przerażające rzeczy”. Jak najbardziej się z tym zgadzam.

Majstersztyk, to mało powiedziane. Dawno nie czytałam tak dobrego, mrocznego, genialnie skonstruowanego kryminału, w którym do samiutkiego końca nie wiadomo NIC!  Idealnie się pani Kańtoch wpisała w nurt skandynawskich kryminałów również: akcja zimą, mała wioska z tajemnicami, społeczność, która ukrywa sekrety, narracja prowadzona bardzo oszczędnie ale i „w punkt” – tu nie ma zbędnego słowa.

Genialna książka! Polecam mocno!

„Łaska” Anna Kańtoch, wyd. Czarne 2016.

4 thoughts on “„Łaska” Anna Kańtoch

  1. Mary pisze:

    bukowy zwierz – naprawdę polecam. przeczytałam sporo kryminałów i uważam , że „Łaska” plasuje się w jakimś moim Top3 . Jeśli lubisz tego typu literaturę, nie będziesz zawiedziona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s