„Dom Na Skraju Nocy” Catherine Banner

511771-352x500 „Dziwne, że na tej wyspie, gdzie wszyscy wiedzieli o twoich sprawach wcześniej niż ty sam… można było tutaj pozostać człowiekiem głębokim jak ocean…”

Na kilka wieczorów przeniosłam się na wyspę Castellamare, niedaleko Sycylii, pachnącą kwiatami bugenwilli, gdzie żyją ludzie poniekąd odcięci od stałego lądu, pracują, tworzą, kochają, umierają. Najstarszy z rodziny Espositów: Amedeo będzie pierwszą osobą jaką poznamy.  Jest lekarzem i przybywa na wyspę w poszukiwaniu pracy. Jego czerwony notes pozna wszystkie podania i legendy związane z wyspą. Będzie je z uwielbieniem i fascynacją spisywał, bo lecząc mieszkańców, ci będą opowiadali mu stare historie, w które wierzą. Znajdzie się tam m.in. podanie o klątwie łez. Podobno kiedyś wyspę zniszczyło wielkie trzęsienie ziemi. Wszystko popadło w ruinę. „Agata, młoda córka wieśniaka, ujrzała w wizji Madonnę i wyrobiła sobie pogląd na tę sprawę. „Jakiś smutek wsączył się w skały na wyspie”, orzekła, „Musimy zebrać kamienie z ruin i wznieść miasteczko od nowa, a kiedy ukończymy to wielkie dzieło, klątwa łez zniknie”. Niezwykłe historie spisze jeszcze Amedeo Esposito. 

Akcja książki obejmuje lata 1914 – 2009, zatem będziemy świadkami wielu zmian, jakie dokonają się w świecie. Przeżyjemy początki faszyzmu i komunizmu we Włoszech, obydwie wojny – na jedną z nich pójdą trzej synowie Amedea i jego cudownej żony Piny. Czy wrócą?

Będziemy świadkami rozwoju techniki, powstania pierwszych banków, a potem ich kryzysu, będziemy mogli obserwować również rozwój przemysłu turystycznego, który pozwoli na ucywilizowanie niedostępnej dla wielu, jak dotychczas, wyspy Castellamare – wszystko to już w towarzystwie wnuków i prawnuków Amedea i Piny. Oni w końcu kiedyś umrą. Bo każdy umiera, ale pamięć o nich będzie trwała już zawsze. Podobnie jak pamięć innych postaci, jakie przewiną się przez historię Domu na Skraju Nocy bo tak właśnie nazywać się będzie bar założony przez Amedea, który brutalnie wyrzucony z praktyki lekarskiej przez zarządzającego wyspą Il Conte (hrabiego) postanowi odnaleźć powołanie w innym biznesie. 

Bar będzie domem dla wszystkich mieszkańców. Cudownym miejscem, gdzie można przyjść na kulki ryżowe i ciastka domowej roboty, napić sie limoncello, arancello czy limetacello. Pograć w scopę, poopowiadać plotki, ponarzekać, miło spędzić czas w towarzystwie znanych sobie sąsiadów. Miną lata i do Domu na Skraju Nocy wkroczy radio, a potem telewizor. Atmosfera jednak zostanie ta sama. Tylko ludzie będą się zmieniali. Jedni umrą. Inni się narodzą. Inni przybędą. Jak mówi cytat z początku notki – mimo, że wszyscy się znają, to każdy będzie miał swoje tajemnice, marzenia i pragnienia, smutki i bolączki, radości i szczęścia. Nie o wszystkich będzie mówił. I często nie każdy okaże się takim jakim się go postrzega. Każdą z wymienionych w książce postaci warto poznać, bo mimo, iż czasem tworzy ona jakiś wątek poboczny, to genialnie się on zazębia z historią przewodnią rodu Espositów.

Bardzo polubiłam Marię-Grazię – jedyną córkę Amedea i Piny – nieco podupadłą na zdrowiu jako dziecko, a która po latach okaże się silną, piękną, zdeterminowaną i mądrą nastolatką, a potem kobietą. Na tyle, by potem samej zarządzać Domem na Skraju Nocy, na tyle by rozkochać w sobie brytyjskiego żołnierza, spadochroniarza – Roberta, odnalezionego przypadkiem na wyspie ledwo żywego. I nie tylko jego.

Bohaterem tutaj również jest sama wyspa. Ona jednoczy ludzi. Ona ich dzieli. Niektórzy nie wyobrażają sobie życia poza nią. Nigdy jej nie opuszczą. Inni marzą o wyjeździe i poznawaniu innych krajów. Niektórzy nigdy nie wrócą, inni zatęsknią i po latach odnajdą tu swój prawdziwy dom. Wyspa jest miejscem niezwykłym. Co roku odbywa się tu procesja na cześć patronki wyspy – św. Agaty. Jest to wyraz ogromnej radości mieszkańców, oddania wyspie i wiary w to, że będąc razem uda im się przezyciężyć każdy kryzys i najzwyczajniej w świecie dobrze żyć. Podczas procesji wszystko tonie w płatkach kwiatów bugenwilli i oleandra. Zapachy i kolory przenikają się, a popijane do późnej nocy  limoncello i arancello są z pewnością cudowne. Aż chciałoby sie wypić po kieliszeczku. Spędziłam z tą opowieścią, napisaną w niezwykle subtelny sposób, bardzo miły czas. Żal mi, że już się rozstałam z bohaterami, ale zapewne kiedyś do nich wrócę. Szczególnie do tych cudownych podań, przytaczanych przez Amedeo co jakiś czas. 

Bardzo polecam. Cudnie napisana wielopokoleniowa saga.

„Dom Na Skraju Nocy” Catherine Banner, wyd. Prószyński i s-ka 2016

6 thoughts on “„Dom Na Skraju Nocy” Catherine Banner

  1. Lolanta pisze:

    Jedna z przyjemniejszych lektur tej jesieni :) A ja zapomnialam napisać o historii i opowiesciach z zeszytu, a notka i tak długa mi wyszła. Dużo by można jeszcze wspomnieć – tyle się tam działo :) Ciekawe: taka wielość wydarzeń, a mmo to dla mnie powieść była swego rodzaju uspokojeniem, zwolnieniem, bez zwyczajowego pędu.

  2. Mary pisze:

    Lolanta :-) też nie powiedziałam o wszystkim, bo tam tyle się działo i postacie cudne.. I właśnie tak jak piszesz – w pełni się zgadzam, że to takie zwolnienie i ukojenie. Przeniesienie się na chwilę do innego świata.. Jednak z lepszych książek jakie czytałam sobie w tym roku (choć nie było ich w sumie ogólnie wiele)..

  3. Magia słowa pisze:

    Między innymi przez okładkę i tytuł, mam przeogromny apetyt na tę powieść. Mam nadzieję, że w miare szybko pojawi się w mojej bibliotece i będę mogła ją przeczytać <3

  4. Lolanta pisze:

    A mi akurat tytuł i okładka aż tak bardzo nie przypadły do gustu, bo za bardzo mi się kojarzą z romansem. Przekonał mnie za to opis :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s