„Złota godzina” Sara Donati

Wiecie czym jest „złota godzina” ? Wg źródeł medycznych: ” Jest to czas, w którym pacjent powinien zostać wyprowadzony ze wstrząsu lub, jeśli wymaga operacji, znaleźć się na stole operacyjnym. Pamiętajmy jednak, że czas „złotej godziny” nie liczy się od momentu dotarcia zespołu do pacjenta, lecz od chwili wystąpienia zagrożenia (wypadku, urazu, utraty przytomności). W pewnych warunkach może się on nieco wydłużyć, ale tylko wtedy, gdy przy poszkodowanym znajdą się osoby potrafiące zachować się w tej trudnej sytuacji i umiejące udzielić pierwszej pomocy.”

zlota-godzina-72dpi

Mamy rok 1883r. Nowy Jork w czasach rozkwitu. Powstają nowe budowle, Most Brooklyński, nowe dzielnice, rozwija się przemysł, ludzie się bogacą, ale z drugiej strony istnieje totalne ubóstwo, napływają imigranci z wielu krajów, głównie z Włoch, którzy z braku lekarzy i lekarstw są dziesiątkowani przez różne choroby, rodzice umierają, zostawiając dzieci na pastwę losu w obcym kraju.

W tych czasach właśnie poznajemy dwie kuzynki Sophie i Annę. Obydwie noszą to samo nazwisko, Savard, choć jedna jest biała, druga Mulatką. Rodzinne koligacje są tu zbyt skomplikowane by je opisywać. Ważne natomiast jest to, że obydwie są lekarzami, co w tamtych czasach nie jest normą. Lekarzami są zwykle mężczyźni. Kobieta choć nie wiadomo jak wykształcona nie jest jeszcze aprobowana przez społeczeństwo, choć powolutku ta wiktoriańska moralność zaczyna się zmieniać…. Jednak są to bardzo trudne czasy i czytając tę książkę miałam wrażenie, że i nasz kraj zmierza powoli w tym kierunku… Smutne to i bardzo przerażające. Anna jest chirurgiem, Sophie ginekologiem i w dodatku „kolorowym”. W czasach gdy aborcja jest absolutnie nielegalna, a antykoncepcja kompletnie zabroniona, tudzież nieznana w ogóle – kobiety rodząc na potęgę, bo należy służyć swojemu mężowi ciałem wtedy, kiedy tylko on zapragnie, nawet tydzień po porodzie, doprowadzają swoje zdrowie do ruiny, popadają w depresje i zaharowują się na śmierć, aby utrzymać tę piątkę czy siódemkę małych dzieci – podczas gdy same mają zaledwie 25 lat. Szukają rozwiązań. Ładnie i dość pokrętnie nazywa się to higienicznym trybem życia.

Nie widząc często innego wyjścia z sytuacji młode kobiety poddają się aborcji. Ich decyzja – ich sumienie. I wysoki koszt, bo są ludzie w Nowym Jorku, którzy przeprowadzają tego typu zabiegi za ogromne kwoty. Tak było i będzie. Czy to wtedy, czy teraz. Zdarza się jednak tak, że kilkanaście przypadków aborcji doprowadzi do śmierci. Przypadkowej czy celowej? Z braku doświadczenia lekarza czy z chęci pozbycia się kobiet o odmiennej moralności? Tego będzie próbowała dowiedzieć się Anna, która wraz ze swoją kuzynką zostanie posądzona o pomoc pewnej kobiecie (czy słusznie?)

Mąż Anny – Jack, policjant całym sercem oddany swojej żonie, kochający ją niezmiernie (cudownie się czytało o chwilach, które spędzali razem, nieco rodem z harlequina, ale było to niezwykle fajne), będzie prowadził śledztwo. Dodatkowo będą trwały poszukiwania, dwóch chłopczyków – imigrantów włoskich, którzy zaginęli jakiś czas temu. To już kompletnie inny wątek tej książki, a może właściwie osnowa, na której osnuta jest historia Sophie i Anny ?

W tej książce w ogóle sporo się dzieje. Nie sposób wszystko ująć w jednej w miarę krótkiej notce. To ważna książka, bo nieco oddaje sprawiedliwość kobietom. Winduje je na trochę wyższy poziom. Kobiety mogą być inteligentne, mądre, rozsądne i odpowiedzialne, a niestety, wg Anny, która nie jest katoliczką, są traktowane jak istoty ludzkie „w których księża widzą jedynie bezmózgi inwentarz rozpłodowy”.  Przerażające. To książka o pokonywaniu własnych blokad i lęków i o dokonywaniu wyborów.

„Każdy wybór, jakiego dokonujemy, przynosi nam bezpośrednią bądź pośrednią korzyść. Nawet jeśli jakiś uczynek wygląda na ofiarę, alternatywa byłaby w jakiś sposób nie do zniesienia.”

To również książka o Nowym Jorku, który poniekąd jest tu drugim bohaterem, nie tylko tłem dla akcji. Niezwykle obrazowe opisy dzielnic, ulic, targów, przytułków, domów, przyjęć. Wszędzie słychać różne języki, co świadczy o różnorodności ludzi zamieszkujących miasto. Jest pięknie, ale i strasznie. Wszędzie kontrasty.

„Drzewa na Placu Waszyngtona przygotowywały się do wiosny, a grube pąki na ich gałęziach wypuszczały pierwsze bladozielone listki, które połyskiwały w słońcu. Całe miasto było pełne podobnych kontrastów: piękne domy przy szerokich alejach obsadzonych lipami, wiązami i platanami sąsiadowały z kamieniczkami tak brudnymi i przeludnionymi, że wydobywający się z nich fetor przyprawiał o  nudności. Mali chłopcy ubrani w aksamity dreptali tam i z powrotem pod czujnym okiem piastunek w śnieżnobiałych fartuchach, a obok półnagie dziecko przykucnęło nad martwym kotem, w którego otwartym brzuchu roiło się od robactwa”.

Niesamowita to powieść – saga, romans, kryminał, książka historyczna w jednym. Mocno polecam te 867 stron.

Sara Donati „Złota godzina” wyd. Kobiece 2016.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s