„Cienie w mroku” Michelle Paver

indeks „W Londynie wydawało mi się, że jestem samotny, ale to było nic w porównaniu z moją obecną sytuacją. Samotny? Przecież otaczały mnie miliony ludzi! Tu nie mam nikogo. Jestem jedynym człowiekiem na tym obszarze”.

Jack Miller, jeden z bohaterów książki, wiedzie biedne i beznadziejne życie, które niestety nie przynosi mu żadnej radości. Mężczyzna ma o sobie bardzo niskie mniemanie, uważa się za gorszego od innych, nie ma pieniędzy na wystawne życie, jakie prowadzą inni mężczyźni w jego wieku i nigdy nie spełni swoich marzeń o kształceniu się w dziedzinie fizyki. Podejmuje pracę w fabryce papeterii, co nie jest czymś, czym można się w Londynie pochwalić. To prosty człowiek, którego nie stać nawet na codzienną kąpiel. Jedyną szansą na zmianę dotychczasowego życia staje się udział w wyprawie badawczej na Spitspergen. Mamy rok 1937, więc nie jest to doba internetu, umówmy się, że są to czasy ogólnie trudne dla tego typu ekspedycji. Niemniej jednak Jack decyduje się, mimo początkowych wahań, na udział w wyprawie jako radiotelegrafista. W Gruhuken (które, jak autorka zasygnalizowała, w rzeczywistości nie istnieje) lądują latem, z mnóstwem zapasów jedzenia, ubrań, nafty do ogrzania. Zajmują opuszczoną chatę na terenie byłej kopalni, w szczerym pustkowiu wśród lodowców, gór i niedaleko zimnego i groźnego morza. Stary kapitan, który przywiózł Jacka i jego dwóch kolegów Gusa i Algiego na miejsce, stanowczo odradzał im założeniu obozu właśnie w Gruhuken. To miejsce okazuje się być owiane tajemnicą. To miejsce które wywołuje strach. Dlaczego? Mimo piękna jakie widoczne jest w dzień, niezwykłej gry świateł między słońcem a lodem, cudownymi maskonurami, czy nurzykami, i przepięknymi przestrzeniami, to miejsce jest nieprzyjazne. Dopóki jest dzień, jest dobrze, gdy nadchodzi noc…. A przecież niebawem nadejdzie noc polarna, trwająca kilka miesięcy….

„…. ogarnia mnie wrażenie, że coś ogromnego i ciemnego szykuje się, by odebrać zagarniętą bezprawnie ziemię.”

Jack zaczyna odczuwać to coraz częściej. Widzieć coś, co go przeraża i przerasta. Boi się. Ten strach, to pierwotny strach przed czymś nienazwanym. Przed ciemnością i tym co się z niej może wyłonić, czymś co tam na pewno jest i tylko czeka przyczajone. Czytając te książkę wieczorem, miałam dreszcze na ciele i ściśnięty żołądek. Bo to co tu jest nienazwane, przeraża najbardziej. Szczególnie, kiedy w pewnym momencie zostaje się samemu. Algie wraz z Gusem muszą opuścić Gruhuken z przyczyn zdrowotnych jednego z nich. Konieczna jest operacja. Jack zostaje sam. Wszystko co robi i co mu się przydarza, opisuje w dzienniku, który czytamy. I jest to straszne. Zostać samemu w totalnej ciemności i pustce. Dobrze, że Jack ma chociaż psy (husky), które zakupili przed założeniem obozu. Gdyby nie one, już dawno by zwariował.

„Piszę to o ósmej wieczorem, siedząc przy stole ze szklaneczką whisky, w blasku trzech lamp. Każdy, kto wszedłby na ganek i zajrzał do środka, widziałby mnie doskonale. Rzecz jasna, nikt nie zagląda, ale ja i tak czuję się nieswojo. Szczególnie gdy podnoszę wzrok i widzę czarne szyby. Chętnie bym je czymś zasłonił, by uchronić się przed wzrokiem nocy”.

Gdy nadchodzi noc polarna, Jack boi się jeszcze bardziej. Stara się zagłuszyć w sobie strach, wykonuje zatem wszelkie czynności, które wykonywał do tej pory jako radiotelegrafista, karmi psy, wychodzi sprawdzać przyrządy, ale nie jest mu łatwo. Dobrze, kiedy księżyc jest w pełni. Wtedy jest jasno. „Gruhuken leży tak daleko na północy, że księżyc w pełni w ogóle nie zachodzi, tylko zatacza ogromny krąg na niebie, pozostając zawsze w zasięgu wzroku. To prawdziwy cud. Dar niebios”.

Ale gdy jest nów, jest przerażająco ciemno. Jakby nic nie istniało. A może tak jest po śmierci, gdy trafia się do piekła?  I kiedy Jack kładzie się spać, samotny w małej chacie, zapada wszechogarniająca, przerażająca cisza. „Cisza. To okropne, gdy słyszysz każde mrugnięcie”.  W niej coś lub ktoś się czai. Coś lub ktoś, o czym nie wiadomo zbyt wiele, a co już parę razy do Jacka przyszło …

Czy Jack wytrzyma? Koledzy mają wrócić, ale ich przypłynięcie jest ciągle przekładane. Dodatkowo morze powoli zaczyna zamarzać. Mijają tygodnie… Czy Jack da radę walczyć ze złem, które jest coraz bliżej?

Ogromnie polecam. Świetny thriller. Bardzo sugestywny. Bardzo dobrze napisany. Niedopowiedziany. Tajemniczy.

„Cienie w mroku” Michelle Paver, wyd. W.A.B. 2010. 

Advertisements

2 uwagi do wpisu “„Cienie w mroku” Michelle Paver

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s