„Matera 2019” Danka Markiewicz

Matera – miasto i gmina we Włoszech, w regionie Basilicata, w prowincji Matera. Historyczna część miasta, zwana Sassi, obejmuje unikatowe domostwa drążone w skale, jedynie z fasadami murowanymi. (info i zdjęcia – internet wikipedia).

To tutaj dzieje się akcja krótkiej opowiastki fantastycznej autorstwa Danki Markiewicz pod tytułem „Matera 2019”. Miejsce oryginalne, piękne, idealnie pasujące do koncepcji zniszczonego świata. „Doszło do katastrofy o niewyobrażalnych rozmiarach. Wszyscy chorowali z powodu napromieniowania. Umierający nie mieli komu się skarżyć, pozostali walczyli o życie. Matera opustoszała, nieliczni ocaleni wrócili do wykutych w miękkiej skale mieszkań-jaskiń. Gaia przyszła na świat trzydzieści lat po końcu świata, który wyludnił Włochy i pewnie całą Ziemię.”

Ci, którzy przeżyli to breatharianie: medytują, niewiele jedzą, odżywiają się właściwie powietrzem, tudzież energią płynącą z kosmosu (praną). Mają przywódcę – Falco – którego ciało zajęte przez nowotwór właściwie już ledwo funkcjonuje. Falco umiera. Nie ma lekarstwa na raka. Nie ma w ogóle lekarstw w tym napromieniowanym świecie. Nastolenia Gaia, ta, która przyszła na świat trzydzieści lat po końcu świata, codziennie pasie kozy na wzgórzu, to jej zajęcie odkąd w wieku 15 lat wyniosła się z domu, od ojca, jej matka nie żyje. Dziewczyna pewnego dnia, odpoczywając od upału w chłodnej grocie, zostaje zaskoczona przez Riddicka. To człowiek – hybryda. Należy do grupy, która by przetrwać katastrofę dokonuje genetycznych przeróbek w swoich organizmach, korzystając z materiału genetycznego/organów zwierząt. W związku z takimi praktykami są oni bardziej odporni na skażenie, bardziej wytrzymali i liczą na to, że w swojej kolonii przeżyją dużo więcej lat, niż normalni ludzie z Sassi. Chcą stworzyć sztuczne słońce, by stopiło lody Antarktydy i by tereny te powróciły do swego pierwotnego stanu, kiedy to były pełne roślin, zwierząt i czystej, nieskażonej natury. Jedyne czego im potrzeba to komórek ludzkich do rozmnażania. Czystych, niezmutowanych komórek. Gaia o tym nie wie … dowie się jednak niebawem.

I nieważne właściwie co się dalej wydarzy. Ważne jest to, że Gaia nie traci nadziei i wiary w sens swojego istnienia jako Człowiek. Nie chce mieć nic do czynienia z obcą kolonią. Wie, że i tak zwykli ludzi w obliczu tamtych, nie mają zbyt wiele szans na przeżycie, ale mimo to uparcie chce udowodnić, że Człowiek jest czymś lepszym niż oni. Oni myślą tylko o ciele. Co z tego, że nie będą chorować? że będą odporni i silni? Ona myśli o duszy, rozumie, uczuciach. To jest ważniejsze. Nie można tego zatracić. A przed wszystkim nie można się poddawać.

I takie chyba jest przesłanie tej opowiastki, aby nigdy nie tracić wiary w siebie i aby walczyć. Bo nawet jeśli woda ze stopionej Antarktydy zaleje nasz dom, to może warto nauczyć się nurkować?  „Wszystko jest w głowie, mamy w sobie moc, której nam potrzeba!”.

„Dzień był bardzo piękny, ostatnie promienie słońca nadawały wszystkiemu ciepły, pomarańczowy kolor. Przestała myśleć o nadchodzącej zagładzie, patrzyła na jaszczurkę zanurzoną w rzeczywistości, która jest odpowiedzią. Mądre stworzenie nie znało lepszego miejsca, niż to, w którym było jest teraz. Nie oczekiwało przyszłego szczęścia, żyło chwilą.
„Mam się nie bać, prawda? Przyjąć to, co jest?”

No właśnie. Przyjąć na klatę to co nas spotyka i walczyć. Bo mamy siłę. Czasem tylko o niej zapominamy. I być sobą.

matera

„Matera 2019” Danka Markiewicz, self-published 2016

Advertisements

2 uwagi do wpisu “„Matera 2019” Danka Markiewicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s