„Ucząc psa czytać” Jonathan Carroll

Rewelacja! Ależ ja uwielbiam Carrolla. Zaczytywałam się w nim dawno temu, kiedy był płodniejszy i wydawano więcej. Teraz czekam na coś nowego jak na zbawienie. „Ucząc psa czytać” to króciutka, zaledwie 93-stronicowa opowieść, ale jaka!184954 Taka typowo „carrollowa” mieszająca świat rzeczywisty ze światem ze snów. Pokręcona niezwykle, ale za to można z niej dużo wywnioskować. Jak z każdego snu, który nam się przydarza. Zwykle nie ma w nich ani krzty logiki, zwykle się zapomina zaraz po przebudzeniu, ale Carroll udowadnia, że sen nigdy nie zapomina o nas! Są, jak już wspomniałam, sny mało logiczne i niezrozumiałe, dziwne, ale są też „wyjątkowo rzadkie sny, których jednak wszyscy doświadczyliśmy – tak piękne, głębokie, pociągające albo idylliczne, że chcemy, aby trwały przez wieki, i jesteśmy boleśnie rozczarowani, kiedy te świetliste obrazy zaczynają ulatywać z naszej zawodnej pamięci”. Takie sny przynoszą radość, szczęście i ukojenie. Budząc się, żałujemy powrotu do codziennej rutyny, tego, że odeszliśmy z kolorowej i spokojnej krainy, gdzie czuliśmy się tak błogo…. Ale są też koszmary. Takie o których nie chcemy pamiętać, które zlewają nas potem i których się boimy. Często jest tak, że budzimy się w środku nocy, mając nadzieję, że udało nam się uciec ze szponów goniącego nas Zła, ale zasypiamy ponownie i śni się nam ciąg dalszy. Niestety mam tak czasem. Nie polecam takich snów nikomu.

A czym jest sen? „Wyobraź sobie, że codziennie robisz zakupy na rynku, napełniając wielkie torby bez składu i ładu. Potem przytaszczasz je do mnie, Nocnego Tony’ego. Ja przetrząsam te wszystkie zakupy i wybieram składniki, z których przyrządzam twój nocny sen… Czasami jednak do wszystkiego miesza się życie albo los. […] Krótko mówiąc, nigdy nie masz całkowitej kontroli nad własnym życiem i marzeniami sennymi”.

Kim jest wspomniany wyżej Nocny Tony? Jest nocną wersją dziennego Tony’ego. Proste. Każdy z nas ma taką drugą nocną wersję, tą żyjącą w snach (oczywiście według Carrolla). Taki Tony, ten dzienny, zwykły szary człowiek, ciapa, nieudacznik, na którego kobiety nawet nie zerkają, pracuje sobie w korporacji, trybik, ludzik nic nie znaczący. Pewnego dnia dostaje niezwykle drogi zegarek. Przesyłka jest anonimowa, a zegarek jest dokładnie taki, o jakim od zawsze marzył. Dzień później przychodzi kolejna przesyłka, w której są kluczyki do najnowszego modelu porsche. Od tego momentu Tony staje się zauważalny dla innych. Nagle z biurowej fajtłapy koledzy robią casanowę, a najseksowniejsza laska w biurze zaczyna go podrywać. Materialne rzeczy mają czasem niezwykłą moc przyciągania, prawda? Od tej pory zaczynają dziać się niesamowite rzeczy. Drogę przebiegają nosorożce i bulteriery, w porsche siedzi dziewczyna, którą Tony gdzieś już widział – mało tego – ona daje mu jego ulubione kanapki…. Zna go na wylot, ale skąd?  Tony poznaje również swoją nocną wersję, a potem jeszcze kilka innych osób, niewidzialnych dla ludzkiego oka. Wszystkich coś łączy. Dzienny Tony zamienia się w Nocnego, a Nocny w Dziennego. Dzięki temu poznaje co to miłość, namiętność i przywiązanie. Więcej nie powiem.

W tej króciutkiej opowieści sen miesza się z rzeczywistością. Carrollowi udało się tu pokazać kilka ważnych rzeczy, na przykład: reinkarnację – jeśli faktycznie istnieje, to nasze poprzednie wcielenia mają sporo do powiedzenia :) i my mamy sporo z poprzedników. Dodatkowo, poprzez te dziwaczne sytuacje, które spotykają Tony’ego, autor stara się nam powiedzieć: Nie bójcie się marzyć i śnić, ale pamiętajcie, że wszystko może się kiedyś spełnić. Kochajcie się, nie zważajcie na status materialny, bądźcie dla siebie wszystkim, sobą i na zawsze. Niby banały, ale rewelacyjnie przedstawione. Zwróćcie też uwagę na okładkę. Niby nic, ale każda osoba ma tą samą twarz. Od nas zależy czy będziemy potrafili ją zachować … Aha, i uczcie swoje psy czytać. Nigdy nie wiadomo, czy im się to nie przyda ;) Polecam!!!

„Ucząc psa czytać” Jonathan Carroll, wyd. Rebis 2015.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Ucząc psa czytać” Jonathan Carroll

  1. Kiedyś czytałąm sporo Carrolla, ale nie byłam fanką. Ot, spodobało mi się kilka książek, które po latach zlały mi się w jedną całość i nie potrafiłabym już rozróżnić jednej od drugiej. Od dwóch lat planuję powtórkę, żeby sobie przypomnieć o co chodziło, ale jakoś mi to nie wychodzi. I właśnie „Ucząc psa czytać” zniechęciło mnie trochę do tego pomysłu, jakos nie mogłam się wczuć.

  2. Lolanta
    ano bo Carrolla się albo lubi albo nie :) Coś jak z Murakamim, albo Pilchem. Piszą podobnie..
    Wiadomo, nie każdy będzie pałał zachwytem (o ile tak się mówi) do Carrolla wczesnego i poznego, jak ja :) ja to chocby napisał 5stronicowe opowiadanie bede przeżywać.

  3. No właśnie okazuje się można mieć też stosunek letni, niekoniecznie nie lubić :D Ja mam zamiar przeczytać w tym roku Kąpiąc lwa, bo czeka i czeka na czytniku. I jak się uda, to odświeżyć którąś z wczesnych Carrollów. Zobaczymy, jak mi pójdzie :)

  4. Lolanta – moja najukochańsza to „Kości Księżyca” i „Zaślubiny patyków”. Mam nadzieję, że letni stosunek się kiedyś ociepli ;)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s