„Pójdź na sąd boży” Mariusz Ziomecki

pojdz-na-sad-bozyKolejna, druga część z emerytowanym policjantem z wydziału zabójstw Romanem Medyną i jego żoną Baśką, zapewniła mi dwa rozrywkowe wieczory, ale specjalnie porywająco nie było. Brak tu  opętańczej jazdy fabularnej, a śledztwo prowadzone przez Medynę, na zlecenie umierającego staruszka, nie jest aż tak dobrze poprowadzone jak w poprzedniej części. Wątek z szantażem i z bratem Medyny, który dopuścił się finansowego przekrętu troszkę wydał mi się zbędny. Owszem wprowadziło to do fabuły trochę zamieszania, bo Roman musiał bardziej postarać się o ochronę swojego pensjonatu „Urokliwa Skarpa”, aby kulki z broni szantażystów, tudzież karków pojawiających się nagle na posesji, nie zagroziły zbytnio żonie i dziecku, no i oczywiście gościom pensjonatu.

Wplątany zupełnie przypadkiem w „wojenkę” między bratem a jego pracodawcą, Medyna powraca do śledztwa sprzed lat, kiedy to w miejscowości Rocko zmarła pewna kobieta. Została właściwie spalona, przywiązana i skuta łańcuchem do słupa w tamtejszym muzeum. Straszne prawda? Może niekoniecznie, bo w trakcie śledztwa, które ma na celu zweryfikowanie, czy ją faktycznie zabił jej mąż (takie jest zlecenie umierającego staruszka), okaże się, że kobieta bardzo lubiła takie zabawy… Orgie, zadawanie bólu, przemoc, kompletne i totalne wyuzdanie uczyniły z Magdaleny dziwkę, która jednak nie uprawia seksu za pieniądze. Ona po prostu kocha to robić. Z kim? Prawie z wszystkimi…. Czy zatem wśród jej „kochanków” jest prawdziwy zabójca, czy może jednak potwierdzą się wyniki przeprowadzonego przed laty śledztwa, i zabójcą faktycznie był mąż Magdaleny, który tak w ogóle popełnił zaraz po tym samobójstwo? Ale właśnie… czy to na pewno było samobójstwo?  Emerytowanego policjanta, Romana Medynę, który nadal potrzebuje pieniędzy na utrzymanie i prowadzenie swojego pensjonatu, będą zjadać wątpliwości, czy pakować się w takie sprawy czy nie?

Żona Baśka, wydaje się, że zapomniała o wcześniejszych urazach (z  tomu pierwszego, o którym pisałam tutaj), ale tak się wydaje tylko Romanowi. Dziki seks, jaki może być lekarstwem i zapomnieniem, niestety nie do końca nim będzie, bo Basia odkryje kolejną kobietę… I tu przyznaję, Roman mnie mocno wkurzył. Zamiast trzymać się żony, która go kocha i wspiera, stara się jak może utrzymać małżeństwo i podtrzymać ten ogień, jaki zaiskrzył od nowa między nimi – ten bałwan nie wyciągnął wniosków z poprzednich romansów i pakuje się w kolejny. Co za palant! Nic dziwnego, że Baśka (której tu jest zdecydowanie więcej niż w pierwszej części, co mi się podobało, bo to fajna babka) ma ogrom wątpliwości…. I niestety wcale się one nie rozwieją…  Mam nadzieję, że w kolejnej części pan Mąż zmądrzeje, bo inaczej skończy źle, na co, po tym drugim tomie niestety się zanosi. 

W każdym razie książka zapewnia rozrywkę. Jest trochę obyczajówki, trochę kryminału – są starania, wierzę, że będzie lepiej, co nie znaczy, że teraz jest źle. Po prostu – tych kryminałów na rynku jest teraz multum i hektar, zatem naprawdę trzeba stworzyć coś, co powali na łopatki. Jak narazie ani pierwszy (choć ten może bardziej), ani drugi tom mi tego nie uczynił, chociaż przeczytałam z przyjemnością i polecam miłośnikom. Jednak nie spodziewajcie się fajerwerków. Po prostu dobra lektura, której warto dać szansę.

„Pójdź na sąd boży” Mariusz Ziomecki, wyd. Akurat 2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s