„Druga strona miasta” Karolina Szewczykowska

530670-352x500Debiut. Całkiem niezły, choć lekko męczący. Trudno mi się było wgryźć dobrze w całą historię, osnutą na kanwie morderstwa aktorki Luizy Orłowicz. Dlaczego? Czytam naprawdę sporo kryminałów i w tej dziedzinie naprawdę trzeba mieć jakiegoś asa w rękawie, żeby debiutem wskoczyć od razu na podium uwielbienia czytelników. No tu niestety jest tylko nieźle. Nie ma szału. Ciężkie to jakieś i nieporadne, choć początek zapowiadał całkiem niezłą rozrywkę kryminalną.

Są oczywiście dobre elementy, których byłam ciekawa, jak się rozwiną: chociażby retrospekcje, w których Luiza (jeszcze żyjąca) poddaje się hipnozie, która ma wyzwolić w niej pamięć o wypartych zdarzeniach z przeszłości. Okazuje się, że zdanie z okładki „Nie istnieją rodziny bez tajemnic” jak najbardziej odnosi się również do rodziny Luizy. Jej przeszłość, powoli odkrywana na sesjach terapeutycznych okazuje się brutalna i mroczna. Aż szlag człowieka trafia, kiedy czyta się o takich zwyrodnieniach w rodzinie. W każdym bądź razie, hipnoza powoli otwiera tę zamkniętą w pamięci Luizy szufladę wspomnień, ale…. niestety terapeutka również zostaje zamordowana. Co dalej? Dlaczego zginęła?

Śledztwo w sprawie obydwu morderstw prowadzi dwóch mężczyzn: prokurator Aleksander Zawadzki i  były policjant Modest Tokaj, którego córka Marta, widziała Luizę po raz ostatni i to ona jest podejrzaną w sprawie o morderstwo. Ojciec za wszelką cenę chce udowodnić, że córka nie jest winna, ale sam ma z nią marny kontakt. Pojawia się również niejaki Henryk Lorenz – mężczyzna prowadzący jakieś szemrane interesy, którego wszyscy się boją, który mści się na  Modeście. Brat i mąż zamordowanej Luizy z kolei zaczynają się kłócić o udziały w rodzinnej firmie, bo teraz kiedy kobieta nie żyje mogą je przejąć. Każdy zaczyna być podejrzanym i każdy w tej historii odgrywa jakąś rolę.

Widać, że autorce zależało na tym, aby czytelnika zaskoczyć, no ale.. wyszło to dość topornie, bo za dużo tu chaosu, za dużo tych postaci. Jest tu potencjał, z drugiej strony jest to debiut, nie można wymagać cudów. Póki co „Druga strona miasta” jak dla mnie, to jedna wielka plątanina wątków, którą rozplątuje się z irytacją, a nie z przyjemnością (jak to powinno być w kryminałach). Przeczytałam, bo w sumie chciałam dowiedzieć się kto zabił, ale… ta książka wymagała ode mnie więcej czasu niż inne, które czyta się z wypiekami na twarzy.

Poddaję do rozpatrzenia.

„Druga strona miasta” Karolina Szewczykowska, wyd. Prószyński 2016

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s