„Czarna trasa” Antonio Manzini

manzini_czarna_trasa_okladkaDzisiaj premierę ma książka Antonio Manziniego „Czarna trasa”, która rozpoczyna serię książek z włoskim wicekwestorem (nazywanym przez wszystkich i tak „komisarzem”) Rocco Schiavone. Ależ to jest odpychający typ. To elegancik z Rzymu, przeniesiony w rejon Alp, do doliny Aosty. Nosi się ciągle w swoich zamszowych bucikach (clarksach, co ciągle podkreśla), które w głębokim alpejskim śniegu przemakają w sekundę i robią z Rocco pośmiewisko na stoku narciarskim. Górskie, porządne buty go brzydzą. Żebyś się przypadkiem nie skichał pajacu – pomyślałam w trakcie lektury. Nie dość, że elegancik, to jeszcze irytujący gbur, odnoszący się do wszystkich z pogardą, złością i sarkazmem.

Czy da się go polubić? Jest ciężko, ale można się przyzwyczaić. Mimo swojego charakteru, jest niezwykle skutecznym policjantem, szybkim, sprytnym w działaniu, choć często nagina prawo i kombinuje. Dodatkowo ogląda się za każdą kobietą, mimo, że w domu czeka żona. Lubi zapalić skręta, nawet w pracy. Nie znosi, kiedy mu się nie podaje od razu konkretów, obraża wspólpracowników, nabija się z nich. Naprawdę odrażający typ.

Mimo tego, przykuł moją uwagę, bo okazuje się, że taki charakter jest po części wypadkową tego, co przydarzyło mu się w przeszłości. Coś musiało go tak ociosać z uczuć. Coś musiało sprawić, że stał się takim wrednym gnojkiem. Pracując w Rzymie, miał do czynienia z „gównianymi” sprawami, które z pewnością pogłębiły bagno, w jakim tapla się od lat. 

„Usiłował zapomnieć o złu, zarówno o tym, jakie wyrządził jak i tym, którego doznał. O krwi, o wrzaskach, o trupach. Które wracały pod jego powieki za każdym razem gdy je przymykał. […] Skurwysyny, obrzydliwa fauna typowa dla tego bajora, ludzie brązowi jak błoto i jak gówno, z którego byli ulepieni. Wciągali go w dół, w ruchome piaski jego egzystencji, zmuszali do powrotu na bagna. To było coś gorszego od koszmaru, bo koszmary znikają przed świtem. Bagno pozostaje na zawsze. Prawdziwe, namacalne, żywe i zatrute. Czekało na niego”.

Mam nadzieję, że więcej o samym Rocco dowiemy się w kolejnych częściach z cyklu…

W książce „Czarna trasa” Rocco udowadnia, że mimo swoich kaprysów i totalnej pogardy dla otoczenia, ma smykałkę do rozwiązywania zagadek kryminalnych. W Champoluc na trasie narciarskiej, gdzie wieczorami śnieg ubijany jest przez pojazdy zwane ratrakami, ginie człowiek. Jego zwłoki zmasakrowane na milion dwieście kawałków, nie pozostawiają wątpliwości, że taki ratrak może zmielić człowieka jak czołg. Ale czy człowiek ten zginął pod jego kołami? czy może jednak jesteśmy świadkami morderstwa popełnionego wcześniej? W małej społeczności, gdzie właściwie wszyscy są spokrewnieni, powinno być łatwiej o poznanie prawdy – ale nie jest. Czujne oko i ucho Rocco jednak nie zawiodą. Baczna obserwacja szczegółów i zmysł śledczego udowodnią, że nawet w tej małej społeczności, gdzie wszyscy się znają, również może zdarzyć się coś bardzo zaskakującego, a ludzie nie są tymi, za jakich biorą ich inni. Ten kryminał to nic odkrywczego, ale postać Rocco – kapryśnego, nienawidzącego gór, sarkastycznego, ale też złamanego przeszłością człowieka jest co najmniej warta uwagi. Czyta się szybko i dobrze – dobra rozrywka nawet na jeden wieczór. A i nawet uśmiechnąć się można.

„Czarna trasa” Antonio Manzini, wyd. Muza 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s