„Klaśnięcie jednej dłoni” Richard Flanagan

flanagan_klasniecie-jednej-dloni_m„…wydarzyło się to dawno, dawno temu w świecie, który sczezł potem w torfie, w zapomnianą zimę na wyspie, o której niewielu słyszało. Zaczęło się przed tą porą, kiedy śnieg całkowicie i nieodwołalnie pokrywa ślady. Jak czarne chmury przesłaniają gwiazdy i rozświetlone księżycem niebo, jak najgęściejszy mrok otula szepczącą krainę. Dokładnie w tej chwili, w której czas się przełamał.”

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Richarda Flanagana. Nabyłam wszystkie powieści, jakie ukazały się na naszym rynku (ryzykując w ciemno), ale lekturę zaczęłam od „Klaśnięcia jednej dłoni”, bo zaintrygował mnie tytuł. Piękny i dziwny zarazem.

Rok 1954, Tasmania, osada Butlers Gorge zamieszkiwana przez robotników różnych nacji – emigrantów z Europy, zatrudnionych do budowy hydroelektrowni. To właśnie w tym roku przełamał się czas. Trzyletnia Sonja Buloh, córka Bojana i Marii – słoweńskich emigrantów, zapamiętuje znikający w oddali kawałek pięknej koronki. Koronka należy do ubioru jej matki, która nagle wychodzi w ciemną noc z małą walizką, mówiąc do małej, że musi odejść. Znika, zamyka drzwi. To wtedy śnieg całkowicie i nieodwołalnie pokrywa jej ślady. Pozostaje pustka i smutek, oraz pytanie: dlaczego?

Mija czas. Sonja przerzucana jak tobołek po znajomych Bojana, nie rozumie takiej rzeczywistości. Najpierw zostawiła ją mama, potem oddał ojciec, bo uznał, że tak będzie lepiej. Sonja dorasta. Kiedy po kilku latach wraca do ojca, ten popada w alkoholizm, zaczyna ją bić. Sonja nie płacze, bo jej nie wolno. Wie, że nie powinna nigdy płakać. „Co dzień modliła się, żeby ta lawina emocji jej nie dosięgła, a jednak każdego wieczoru dosięgała. Ogromne, podskórne, niszczycielskie siły przekraczające jej zdolność pojmowania, pustoszące ich dom, a oni oboje bezradni wobec tego wszystkiego jak drzewo, spod którego korzeni osypuje się ziemia”. Cierpi w milczeniu. Cierpi też jej ojciec. Nie umie wytłumaczyć sobie swojej agresji. W trzeźwych momentach zajmuje się drewnem. Tworzy piękne meble, które przy tworzeniu znają więcej dotyku i czułości niż jego własna córka. 

„Żeby mieć przyszłość, trzeba zapomnieć o przeszłości”, ale jak? Jak ma zapomnieć Sonja o tęsknocie za matczynym ciepłem, głosem, dotykiem. Jak ma zapomnieć Bojan o kobiecie, którą tak mocno kochał, ryzykował życie zrywając jej wysokogórską szarotkę, której płatki wskazywały kierunek ich życia? Zapomnieć o takiej przeszłości nie można. Można się tylko z nią pogodzić. Ale jak to uczynić mają „złamani” na pół ludzie?  „Klaśnięcie jednej dłoni” to opowieść o dojrzewaniu do miłości, o wybaczeniu, uporaniu się z przeszłością. To również opowieść o tym, jak ciężko poskładać swoje życie. Jest ono niczym ten rozbity kiedyś przez Sonję imbryk ze wzorem w jeżyny, którego odnalezione po latach kawałki do siebie nie pasują.

Rok 1990, Tasmania – Sonja wraca po latach do miejsca swojego dzieciństwa. Jest w ciąży z mężczyzną, którego miłość z góry odrzuca. Myśli o aborcji. Czy jednak zmieni decyzję? Chce spotkać się z ojcem, którego nie widziała od lat, chce zrozumieć jego postępowanie, podskórnie za nim tęskni, mimo zła jakie jej wyrządził.

Z kolei Bojan, który widział w swoim życiu wiele zła, który jako dziecko „widział tylko krew. Krew tryskająca z dziesięciu wieśniaków rozstrzelanych z karabinów maszynowcyh na oczach spędzonych uczniów w odwecie za zabicie żołnierza przez partyzantów i żadnemu dziecku nie wolno było zamknąć oczu” miota się ze swoimi demonami. Jako dziecko był świadkiem wojny w swoim kraju, widział jak świat rozpada się w rozbryzgach krwi i nie mógł nic zrobić, nauczył się, że każda prośba poskładania go na nowo jest skazana na niepowodzenie. „Przetrwał, obozując w jego gruzach, jedząc surową rzepę skradzioną nocą z zamarzniętych pól”.  Nie wiedział czym jest normalność, o której mówiono, gdy skończyła się wojna. Powrót do normalności? Czym ona jest? „Wiedział natomiast jacy są ludzie. Ludzie są źli i tacy pozostaną bez względu na to, czy wojna dobiegnie do końca za miesiąc, rok, czy pięć lat. Wiedział jaki jest świat. Świat pozbawiony był wszystkiego, co miałoby znaczenie”. Jak zatem ma zobaczyć w innej osobie dobrego człowieka? Czy będzie w stanie się zmienić? bo na tą chwilę najchętniej wykopałby duszę ze swojego ciała, by mniej bolało.

Kiedy pęknie ta pieczołowicie budowana i okupiona wysiłkiem tama z Butlers Gorge? Tama, jaką ojciec odgrodził się od córki. Tama, jaką córka odgrodziła się od ojca? Kiedy w końcu przestaną siebie karać i uwolnią się od przeszłości? Czy poznają od nowa to uczucie jakim jest miłość?

„Świat stanął na głowie, wywrócił się do góry nogami, zamienił miejscami z morzem, którego milczące prądy porwały ją z przeogromną siłą, unosząc coraz dalej od tego czego chciała się uchwycić. Pewnego dnia umknie przed tym morzem, nieważne za ile żywotów, ale zrobi to, ucieknie i odnajdzie ojca, a on już nie będzie powietrzem ani koronką, ani drewnem, lecz sobą, a do tego czasu ona będzie czekać, nieruchoma jak księżyc, udając martwą, żeby nikt nie zorientował się, że żyje, chwytając powietrze powolnymi, miarowymi łykami.”

To piękna opowieść. Jestem zachwycona. Wiem, że są o tej książce różne opinie, że przekombinowany zbyt poetycki język, że to jeszcze nic w porównaniu do „Ścieżek Północy” etc. Nie mam jeszcze porównania, na pewno niebawem się przekonam, póki co zachęcam do lektury. Na mnie zrobiła wrażenie.

„Klaśnięcie jednej dłoni” Richard Flanagan, wyd. Literackie 2016

Advertisements

2 uwagi do wpisu “„Klaśnięcie jednej dłoni” Richard Flanagan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s