„Matka swojej córki” Iwona Żytkowiak

indeks„Sami sobie tworzymy najdoskonalsze piekło”.

Nina po śmierci męża próbuje ułożyć sobie jakoś życie. Jest jej ciężko. Jak każdemu po stracie najbliższej osoby. Czasem człowiek sobie z tym radzi. Czasem w ogóle. Nina postanawia dać sobie radę, trafia na nowego mężczyznę, Lucjana. Maluje usta nieodłączną czerwoną szminką, pomimo swojego wieku nadal ubiera się wyzywająco, chce wyglądać jak te wszystkie aktorki: Marylinki, Audreyki, Grety. Chce być szczęśliwa, ale jakoś jej to nie wychodzi. Nie potrafi się uwolnić od sytuacji, w której się znalazła. Pojawia się alkohol. Właściwie on był obecny zawsze gdzieś w tle, ale teraz wysuwa się na pierwszy plan. Poczucie posiadania w torebce „małpki” z gorzką żołądkową daje Ninie złudne poczucie bezpieczeństwa. Można się zatracić, zapomnieć, zniknąć w pijackim świecie snu i zamroczenia. Nina ucieka w ten sposób od własnego życia i robi to coraz częściej. Okłamuje się, że jest szczęśliwa z Lucjanem, ale tak naprawdę go nie kocha. Kiedy siedzi w tej swojej wystudiowanej, bez mała aktorskiej, pozie przy stole, paląc teatralnie papierosa, wydaje jej się, że jest kimś. Niestety. Jest pijaczką, alkoholiczką, bełkoczącą i zataczającą się kobietą, która za wszelką cenę chce zachować resztki młodości i powabu. Tyle tylko, że śmierdzi od niej wódką. Nina za każdym razem zmienia sklep, żeby ekspedientki sobie nic złego o niej nie pomyślały. Wymyśla głupie tłumaczenia przy płaceniu za alkohol, ale przecież widać, że kłamie. Cóż…

Joanna, jej córka, miała smutne dzieciństwo i młodość. Odpychana przez matkę, wiecznie krytykowana, założyła już własną rodzinę. Ma męża Cezarego, z którym coraz częściej się kłóci, ma dzieci, dla których Nina nie bardzo chce być babcią, uważa, że przecież nie jest jeszcze taka stara. Relacje między matką a córką są nijakie. Właściwie żadne. Obojętność, dystans, złość, sarkazm. Joannie w głebi duszy jednak zależy na matce. Tęskni za nią, za tym by normalnie porozmawiać, pozwierzać się. Domyśla się, że matka pije, choć ta próbuje wszystko zatuszować i udaje, że nic złego się nie dzieje. Tak jest do momentu, kiedy o mały włos nie dochodzi do tragedii. Ten właśnie mały włos sprawi, że w życiu obydwu kobiet pojawi się wreszcie nadzieja na lepsze jutro. Coś się odblokuje. Padną szczerze płynące z serca słowa. Wreszcie. Po latach. Wybaczenie? Zrozumienie?

To trudna w odbiorze książka. Trudna ze względu na poruszany w niej problem alkoholizmu, bo wiem jak to jest mieć alkoholika w rodzinie. Nie czytało mi się tego łatwo, wracały jakieś wspomnienia… moje własne i zasłyszane. Alkoholizm jest chorobą, ale wchodzimy w to na własne życzenie. Nie zawsze człowiek jest na tyle silny, by się ustrzec przed nałogiem. Pozory mylą. Czerwona szminka i wypielęgnowane dłonie w tym przypadku należą do Niny – kobiety, która na ławce w parku wypija dwie „małpki” i czuje się świetnie. Problemy znikają. Ale jak mówię – pozory mylą. Problemy nie znikają same z siebie. Opary alkoholu przysłaniają wzrok, tłumią węch, zaburzają ogląd rzeczywistości. Walczyć z problemami już nie trzeba, bo ich nie widać. Ale one się czają. Wychodzą wtedy, kiedy trzeźwiejemy. A wówczas znów pragniemy, by zniknęły. Koło się zamyka. Kolejne butelki znikają z półek marketów. Czasem tylko, gdy lakier z paznokci odpryśnie, szminka się rozmaże, a włosy skołtunią i pojawi się gdzieś z trzewi bełkot – widać ruinę człowieka. Człowieka, któremu należałoby pomóc. Tyle, że albo on musi chcieć pomocy, albo musi wydarzyć się coś, co go otrzeźwi.

Dobra książka. Świetne studium psychologiczne. Zarówno człowieka jak i relacji międzyludzkich. Polecam.

„Matka swojej córki” Iwona Żytkowiak, wyd. Prószyński 2017

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Matka swojej córki” Iwona Żytkowiak

  1. Trudna sytuacja opisana w tej książce jest chyba tylko skutkiem, a przyczyny mogą być różne, słaba psychika, niewłaściwi ludzie z którymi się żyje, czyli dokonany kiedyś zły wybór. To jest sytuacja samozapętlająca się, taka spirala bez wyjścia. No chyba, że – jak piszesz – zdarzy się coś, co zmieni sytuację i pojawi się szansa na zmianę. Ale do tego potrzebna jest jeszcze dobra wola, jasne spojrzenie na siebie i odwaga by szczerze sobie wszystko wyjaśnić. Dobra recenzja,, przeczytałem ją z przyjemnością i z zainteresowaniem.
    Pozdrawiam :)

  2. Janusz – masz rację. wiele przyczyn istnieje… ludzie zwykle nie mają zbyt wiele siły by dać sobie radę z rzeczywistością która ich przytłacza… stąd biorą się chyba nałogi. I tak jak piszesz koło zamknięte, baaa. gorzej spirala.. To ciężkie tematy, doceniam tym bardziej autorkę, że to uniosła i stworzyła z tego dobrą historię.
    Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam również

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s