„Dziecko ognia” S.K. Tremayne

550588-352x500„W Zachodniej Kornwalii każdy patrzył na morze, gdy rozmowa zaczynała się rwać. Gdziekolwiek się udać, wciąż widywało się to samo zachowanie: ludzie milkli, a potem z czymś w rodzaju tęsknoty spoglądali na zachód. Zupełnie jakby ten krajobraz ukształtował ich umysły. Żyli na drżącym skraju Europy, tuż obok położonych dalej na zachodzie celtyckich zaświatów. To było miejsce, gdzie skały i trawy sięgały ku wieczności – nauczyły ludzi, by robili to samo”.

Ta Kornwalia z książki S.K. Tremayne mnie zachwyciła. Klify, huczące w oddali falami morze rozbijające się o skały, podobnie jak niegdyś statki, stare kopalnie z mrocznymi szybami sięgającymi milę pod dno morza, groza wietrznych wrzosowisk i wielka posiadłość Carnhallow, do której wprowadza się nowa żona Davida: Rachel.

David po śmierci swojej pierwszej żony Niny, która ginie tragicznie wpadając do szybu kopalni, przez długi czas nie może się pozbierać. Ich syn Jamie, mały chłopiec o fiołkowych oczach, również mocno przeżywa śmierć swojej mamy, ale cały czas wierzy, że ona kiedyś do niego wróci. Nie przyjmuje do wiadomości, że odeszła na zawsze. Ale też w jego rozpaczy jest pewna tajemnica. On sam jest tajemnicą, nazywany dzieckiem ognia (dlaczego?) widzi więcej niż ojciec, i chyba nawet wie więcej niż on. Ma również pewne mroczne zdolności, o których dowie się i przekona na własnej skórze Rachel – nowa, młoda żona Davida. Ona też ma swoje tajemnice, nie pochodzi z wysokich sfer, nie reprezentuje pradawnego rodu jak jej mąż, nie ma żadnej posiadłości i majątku, ma za to również mroczną przeszłość i wiele tajemnic, które czytelnik odkryje w trakcie lektury. 

W posiadłości Carnhallow skrywają się również mroki i tajemnice przeszłości. Wiele opuszczonych pomieszczeń, ciemne i zimne piwniczne korytarze, sale kiedyś pełne przepychu, a dziś puste i wrogie. Jak będzie się mieszkało całej trójce w tak wielkim domu? Czy przeszłość wpłynie na ich przyszłość? Oczywiście, że tak. Nie mogłoby być przecież inaczej. Czy tajemnice wyjdą na jaw i jak się skończą Święta Bożego Narodzenia, które Rachel spędzi w Carnhallow (a dodajmy, że to właśnie w okolicach Świąt zginęła Nina)? 

Na początku lektury byłam mocno zawiedziona. Książka pachniała mi banalnym harlekinem. On: bogaty, przystojny i seksowny,  ona wpatrzona w niego niczym w obraz, zakochana i drżąca na dźwięk jego głosu. Do tego ta piękna posiadłość, piękny synek, cudowne wrzosowiska i bez mała lukier na klifach. Niemniej jednak to był tylko początek, dalej jest już lepiej, bo pojawia się wszechobecna tajemnica, mrok, groza, pytania bez odpowiedzi, bohaterka ma objawy psychozy (choć momentami jest to lekko przesadzone, a zdania zbyt kwieciste), czujemy, że ktoś tu kimś nieźle manipuluje, i robi się coraz ciekawiej.  Tło kojarzyło mi się z „Poldarkiem” W. Grahama:- Kornwalia, klify, wrzosowiska, przeskok do XIX wieku, by wspomnieć ciężką, wyrobniczą i bardzo niebezpieczną, pochłaniającą wiele ofiar, pracę w kopalniach cyny. Nie mam porównania do poprzedniej książki autora, pod tytułem „Bliźnięta z lodu”, ale „Dziecko ognia” da się przeczytać w dwa wieczory :-)

„Dziecko ognia” S.K. Tremayne, wyd. Czarna Owca 2017

 

Advertisements

4 uwagi do wpisu “„Dziecko ognia” S.K. Tremayne

  1. chiara76 – a to miło. Spróbuj, czyta się dość szybko i w sumie to niezła książka.

  2. Chciałbym kiedyś zobaczyć Kornwalię..
    „Bliźnięta z lodu” bardzo mi się podobały. Liczę na to, iż nowa książka będzie równie dobra.

  3. tommy – oj tak to też moje marzenie.. A Bliźnięta z lodu dużo osób zachwala, chyba poszukam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s