„Wędrówka z Ablem” Anne Badkhen

abeJestem jak ptak, siedzę na grzędzie i czekam, czekam na prawdziwy deszcz, wtedy zobaczę, gdzie będzie najlepiej, i pójdę tam, gdzie będzie mocniej padać”.

Lektura książki „Wędrówka z Ablem. Podróż z Nomadami przez afrykańską sawannę” pozwoliła mi na poznanie kompletnie innego, kosmicznego wręcz dla mnie, świata. To wszystko dzięki dziennikarce Annie Badkhen, zwanej przez nomadów, do których dołączyła, by sportretować ich życie, Anną Ba. Autorka książek „Cztery pory roku w afgańskiej wiosce” i „Kałasznikow Kebab” stała się częścią rodziny pasterzy z rodu Fulanów.

Fulanie to  lud zamieszkujący kraje Afryki Zachodniej. Są to m.in. Burkina Faso, Kamerun, Nigeria, Mali, Mauretania, Gwinea, Gwinea Bissau, Senegal, Gambia. Wyznają islam, są tradycjonalistami, ale wielu z nich marzy o zerwaniu z tradycjami i rozpoczęciu życia w wielkim, nowoczesnym mieście. Ci, którzy jednak wyznają tradycję, mają wpisaną w krew nieustającą migrację. Ten koczowniczy lud żyjący z hodowli krów, kóz i owiec, przeżył już wiele zmian historycznych, politycznych, a nawet klimatycznych. Aktualnie, gdy islamiści stali się wrogami większości świata (oczywiście ci fanatyczni), Fulanom coraz trudniej jest prowadzić swój od wieków praktykowany tryb życia. 

Umaru i Fanta Diakajate i ich dzieci oraz bydło wyruszają przez Sahel – geograficzny region Afryki ciągnący się wzdłuż południowych obrzeży Sahary, by jak co roku, wypasać swoje bydło. Jak wspomniałam, dołącza do nich Anna Badkhen. Licznej rodzinie, mimo ciężkich warunków wędrówki w czasie suszy, towarzyszą uśmiech, paplanie kobiet, radość ze wspólnego bytowania. Dzieci śpią z małymi kózkami, przytuleni, wszyscy stanowią wspólnotę. Oczywiście nie zawsze jest mięso i mleko, bo uzależnieni od pory deszczowej, która aktualnie ciągle się opóźnia, Fulanie muszą improwizować. „Abdul Aziz Diallo, fulański antropolog, zauważył: „Pewien starszy mężczyzna powiedział mi, że na terenie Sahelu świat należy do trzech istot: żab, krów i Fulanów. Gdy słyszysz żaby kumkające w rzece, nie minie tydzień, jak usłyszysz też muczenie krów. Gdy słyszysz muczenie krów, usłyszysz też śmiech fulańskich kobiet. Gdy żaby przestaną kumkać, przestaniesz słyszeć muczenie krów i śmiech kobiet. Sahel będzie milczał aż do następnej pory deszczowej”.

Mimo wszechobecnej biedy, wielu z nich posiada zdobyte gdzieś komórki, lepsze ubrania – to młodzi, którzy marzą o innym życiu, rozczarowując swoich ojców i matki. „Jeśli jesteś Fulaninem, wędrujesz ze stadem, z rodziną. Nie samemu. Fulanie zawsze są w ruchu, ale w tym ruchu nie ma nic przypadkowego”. Sporo rozgoryczenia jest właśnie w Umaru, który obserwuje swojego syna Allaje, jedynego z rodziny Diakajate, pragnącego żyć w wielkim mieście, zakosztować nowoczesności i nocnych uciech łamiąc wszelkie tradycje i wierzenia.

Autorka niezwykle celnie opisuje życie rodziny i napotkanych osób. Odwiedza z nimi miasteczka, targi, domy sąsiadów, towarzyszy w radosnych i smutnych momentach ich życia. „Z jednej strony chciałam przedstawić świat z bliska, nadać mu znaczenie, z drugiej strony zdawałam sobie sprawę, że przeszkadzam, odkrywam coś niezmiernie prywatnego”.

 

(zdjęcia z internetu)

Sama po niedawnym rozstaniu ze swoim partnerem próbuje znaleźć spokój i miejsce, w którym będzie czuła się potrzebna. I tak chyba jest, bo po zakończonej wędrówce wszystkim jest się bardzo trudno pożegnać z Anną.

Dzięki tej książce dane mi było uszczknąć nieco tego egzotycznego świata, uświadomić sobie, że JESZCZE gdzieś daleko on istnieje. Dane mi było poznać ten niezwykły ród, który, kto wie, ile jeszcze zniesie, a od którego można się wiele nauczyć. 

„Z daleka Fulanie na płaskowyżu mogli przypominać ewakuantów, wychudzonych uchodźców uciekających ze swoimi wymizerowanymi stadami przed jakąś niewyobrażalną katastrofą. Z bliska każda godzina ich udręki mogła wydawać się potworna, wycieńczająca. Ale oni nie są uchodźcami. Są częścią każdego miejsca, w którym znajdują się w danej chwili: są tutaj teraz. Każdy ruch, każda pauza należą do opracowywanej przez stulecia choreografii. Nieznośne wyczekiwanie stanowi rytuał, nieodłączną część migracji, tak jak trudy ramadanu stanowią rytuał, nieodłączny element wiary. W pewien sposób wyczekiwanie przynosi ulgę – jest jak przystanek podczas wędrówki, chwila na zaczerpnięcie oddechu, średniówka. Po każdej przerwie nieuchronnie następuje kolejny krok, a w każdym kroku kryje się zdumienie, cenna niewiedza o tym, co przed nami”.

„Nie ma nomadzkiego kalendarza, nie ma dat. Prawie w ogóle nie ma czasu. Istnieją tylko cykle. Wschodzące słońce – ogromne i białe na wschodzie, roztapiające się w półmroku na zachodzie. Dzieci umierające w nocy, kobiety siedzące w żałobie. Susze i ulewy. Powolne nieregularne przegony na pastwiska i krótsze rytmiczne przeprawy przez rzekę, jej ramiona boczne i sezonowe dopływy, długie i męczące wędrówki na pastwiska, po wodę, na targ. I wyczekiwanie, zawsze wyczekiwanie – na deszcz, gęściejszą trawę, przemieszczanie się”.

Książka napisana jest pięknym językiem, dość kwiecistym, z częstymi odwołaniami do historii i zwyczajów plemion afrykańskich. Nie jest to lektura łatwa w odbiorze, wymaga skupienia i uruchomienia wyobraźni, co trudne przy tak obrazowym języku, wcale nie jest. Wystarczy przeczytać opis buszu na tym pustynnym terenie w porze deszczowej. „A Sahel im odpowiadał. Gwizdem aleksandrett obrożnych i gruchaniem turkawek, Wysokim świergotem nierozłączek czerwonolicych i skrzeczeniem afrykanek ognistobrzuchych, których jabłkowe piersi pęczniały niczym zewnętrzne serca. Rykiem bydła i trzepotem skrzydełek jasnoniebieskiej ćmy usiłującej wydostać się z jeżynowej pułapki. Niemal niesłyszalnym brzęczeniem owadów i ultradźwiękowym piskiem ryb. Busz tonie w odgłosach – tak starych jak Abel, a nawet starszych, Odmierzają one uderzenia świata, a świat jest głośny”.

Piękna opowieść, mądry reportaż o zakątku świata, który jest dla nas kompletnie nieznanym terenem. Polecam.

„Wędrówka z Ablem. Podróż z Nomadami przez afrykańską sawannę”, Anna Badkhem, wyd. Kobiece 2017.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s