„Góra Synaj” Krzysztof Koziołek

569533-352x500Czy jest moda na kryminały retro? Być może, ale jeśli są to takie książki jak „Góra Synaj” Krzysztofa Koziołka, to ja chcę takich książek jak najwięcej! Świetna lektura, naprawdę świetna! Nie dość, że genialnie przedstawione postacie i fabuła, to jeszcze chylę czoła przed autorem za doskonałe wręcz zobrazowanie tła historycznego w roku 1938 (kiedy ma miejsce akcja) i topograficznego. Głogów, Nowa Sól i okoliczne miasteczka czy wioski są przedstawione tak, że pierwsze co przychodzi na myśl to: kawał dobrej roboty. Czytając książkę idealnie działa nam wyobraźnia. Mimo, że nigdy nie byłam w Głogowie czy w innych wymienionych z nazw (jeszcze w 1938 r. niemieckich) miejscach byłam w stanie wyobrazić sobie każdą z opisanych ulic, knajp, każdy dworzec, most, synagogę czy kamienicę. To naprawdę czysta przyjemność czytać tak dopracowaną pod tym względem powieść. Kilka przykładów? 

„Ktoś przyjezdny, kto zobaczył wybudowany w 1936 nowy dworzec kolejowy w Glogau, nie zapominał tego widoku do końca życia. Niektórzy twierdzili, że elewacja frontowa była prosta i oszczędna w formie – typowej dla architektury lat 30. Habichtowi przywodziła jednak na myśl zabawę, zbyt mocno pobudzonego dziecka, które ułożyło pięć kwadratowych klocków nie do końca w równej linii. Patrząc na nie, niemal czuł ciężar betonu na plecach. Nie pomagały nawet podjęte przez budowniczych próby ożywienia molocha za pomocą kolorów: otynkowane na biało parapety kontrastowały z beżami i brązami ścian. Monumentalność głównej hali chciano ukryć, wciskając w elewację frontową siedem wysokich okien, ale były to próby daremne. Wyznawcy pełnej przepychu estetyki narodowego socjalizmu mogli czuć dumę”.

„Świątynia Goethego – nazywana też Pawilonem – znajdowała się na samym początku parku miejskiego, około stu pięćdziesięciu metrów od sądu, po drugiej stronie Soetbeerring. W 1910 roku ufundowała ją mieszkanka Glogau Luise Weistein, a zaprojektował miejscowy architekt Wilhelm Wagner. Rotunda miał średnicę pięciu metrów, otwarta od frontu przestrzeń była podzielona dwiema doryckimi kolumnami, spomiędzy których na spacerowiczów dostojnie spoglądało marmurowe popiersie poety”

(zdjęcia ze stron: dolny-slask.org i glogow.pl)

A fabuła? Też niczego sobie. W przedwojennym czasie, kiedy to NSDAP jest już w pełnym rozkwicie, a nienawiść do Żydów (również zamieszkujących tereny opisane w „Górze Synaj”) rośnie, młody wachmistrz Anton Habicht, żyjący wręcz w nędzy ze swoją żoną Frydą, dostaje szansę pracy w Kripo, czyli policji kryminalnej. Przypadkowo zawarta znajomość z sekretarzem kryminalnym Matzke, owocuje tym, że on, jako funkcjonariusz policji porządkowej, będzie mógł pokazać swoje umiejętności śledcze i być może nawet awansować, co pomogłoby wyjściu z biedy. W głogowskim zoo, na wybiegu dla niedźwiedzi, znaleziono zwłoki chłopca. Podejrzewa się wypadek, ale Habicht po pewnym czasie zaczyna uważać, że było to morderstwo. Dlaczego?

Jego bystrość i skrupulatność oraz dedukcja, pozwalają na połączenie kilku innych spraw z podobnymi wypadkami chłopców, jakie miały miejsce w okolicznych miejscowościach. Mniej więcej w tym samym czasie, w Nowej Soli wypadkowi (czy aby na pewno?) również ulega kolejny chłopiec. Tutaj śledztwo prowadzi inny wydział policji i pewna hrabina, która zafascynowana dokonaniami Sherlocka Holmesa i dr. Watsona odkrywa w sobie niezmierzone pokłady umiejętności dedukcyjnych. Poza tym, hrabina Franziska, uwielbia teatr (który odegra w książce niemałą rolę) i jest cudownie porywcza („Wiesz czego Ci życzę, onanisto jeden? – wycedziła. – Żeby cię dupa do samej śmierci swędziała!”).

Habicht zaczyna łączyć fakty, zeznania świadków, dopatruje się szczegółów, które wcześniej pominięto, a do tego, zaczyna się zastanawiać, czy śmierć jego synka sprzed kilku lat, który spadł z wieży na którą panicznie bał się wejść, nie ma czegoś wspólnego z aktualnymi zdarzeniami. Czyżby seryjny morderca grasował po głogowskich okolicach? Akcja się rozkręci, po to by zmylić czytelnika w fantastyczny sposób i znów okaże się, że nie wszystko jest takie jak się wydawało. Bardzo dobre zakończenie!

Postać Matzke jest również warta uwagi. Surowy, wymagający, w nieodłącznych skórzanych rękawiczkach, czasem pocieszny, czasem niebezpieczny…. i cholerny spryciarz. 

Bardzo polecam. Jestem ciekawa, czy będą kolejne części z Antonem Habichtem. Mam nadzieję! Polecam ogromnie! 

„Góra Synaj” Krzysztof Koziołek, wyd. Akurat 2017.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s