„Cisza” Erling Kagge

566203-352x500Okładka przypomina rozgwieżdżone nocne niebo. W dotyku jest lekko chropowata i są na niej punkciki, które faktycznie błyszczą kolorem szafirowym. Któż nie lubi patrzeć w rozgwieżdżone niebo? Nie robimy tego zbyt rzadko? Być może nie mamy ku temu okazji, czy czasu, ale należy zawsze pamiętać, że jesteśmy tylko częścią wszechświata. Małym punkcikiem w niezmierzonej przestrzeni. Jedynym, co może porównywać się z wszechświatem jest chyba tylko nasz mózg. „Rozleglejszy jest niż niebo” mówiła poetka Emily Dickinson. Mózg jest naszą nieskończonością i ciągle niezbadanym terenem – naszym własnym wszechświatem, który powinniśmy zgłębiać. Ale jak to robić, kiedy nie potrafimy się wyciszyć? Cisza jest czymś czego najbardziej potrzebujemy, by wsłuchać się w siebie, by odciąć się od problemów choć na chwilę, by spróbować odpocząć tak totalnie. Książka Erlinga Kagge „Cisza” jest (jak mówi podtytuł) opowieścią o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać. Nie jest to odkrywcza książka. W zaledwie 33 rozdziałach (z których ostatni jest pusty, co jest dość znaczące) na około 120 stronach, autor próbuje odpowiedzieć na pytania : czym jest cisza, gdzie ją odnaleźć i dlaczego współcześnie  jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd? 

Erlen Kagge jest norweskim wydawcą, pisarzem, podróżnikiem i odkrywcą. Jako pierwszy człowiek na Ziemi dotarł do bieguna południowego, zdobył Mount Everest, dwukrotnie przepłynął Atlantyk, nazywany jest „podróżnikiem-filozofem”, co mnie nie dziwi, bo w swojej książce często odnosi się do znanych sentencji filozoficznych i wymienia ulubionych myślicieli. Wiele tu również jego własnych przemyśleń wynikających z doświadczenia i obserwacji.

Wiadomo, że żyjemy w czasach, kiedy jesteśmy bardzo zaganiani, pracujemy całe dnie, popadamy w rutynę, nie odnajdując pomiędzy obowiązkami wytchnienia i czasu dla siebie. Gdzie w tym wszystkim miejsce na kontakt z sobą samym? Włączamy muzykę, telewizor, by nie słyszeć własnych myśli. Nie potrafimy być sami ze sobą, wytrwać choćby kilku minut w kompletnej ciszy, bo od razu próbujemy zająć czymś ręce, głowę, sięgamy po telefon, wysyłamy sms-y, wchodzimy na portale społecznościowe, bo są dla nas jak nałóg, boimy się utracić cokolwiek z życia innych, śledzimy ich, czekamy na lajki, komentarze, mamy pretensje, kiedy nikt nie reaguje na nasze wpisy, posty, a gdzie w tym wszystkim dystans? Gdzie to skupienie na sobie? Relaks? Nierzadko słyszę o wyzwaniach typu „tydzień bez Facebooka, Twittera, itp”. Nierzadko słyszę, że ludzie nie oglądają telewizji, ale też widzę, że często nie wiedzą, co zrobić ze sobą, gdy nagle zabraknie tych „umilaczy” czasu. Wariują. Próbują szaleńczo czymś się zająć, bo mają poczucie marnotrawienia czasu, czy nudy. A czasem dobrze się jest ponudzić, wsłuchać w siebie.

To, o czym mówi Kagge to to, że nie trzeba wyjeżdżać do luksusowych ośrodków, by odpocząć. Tam jest hałas. Wszędzie zresztą jest hałas. Sztuką natomiast jest go nie słyszeć. Popatrzeć na przyrodę, pozachwycać się pięknem natury, kamienia, nieba, roślin. Oddzielić hałas od sedna rzeczy. Kagge mówi, że warto to robić bez słów. Po co słowa? Nie są potrzebne. A często nawet nie potrafią wyrazić uczuć. Zachwyt ma zostać dla nas czymś prywatnym, czymś, co możemy zachować wewnątrz i dzięki czemu poczuć więź ze światem. „Czasami to, co w życiu najlepsze, nic nie kosztuje. Ciszę, o której myślę, znajdziesz tam, gdzie jesteś, wtedy, gdy ci to odpowiada, we własnej głowie, bez ponoszenia kosztów. Nie musisz jechać na Cejlon. Możesz tej ciszy zaznać we własnej wannie”. 

Cisza wg Kagge nie powinna być tworzona na siłę. Właśnie na odwrót. Chodzi o to, żeby odejmować. Żeby z otaczających nas dźwięków, usunąć wszystkie te, które nam przeszkadzają, irytują, zaburzają spokój. Taki eksperyment zrobił kompozytor John Cage w swoim utworze „4.33”. Usunął wszystkie dźwięki i stworzył swoje cztery minuty i trzydzieści trzy sekundy ciszy. „Po dziś dzień publiczność uwielbia tę ciszę. A raczej ciszę minus dźwięki wytwarzane przez samych słuchaczy, usiłujących ją zachować”. Dacie radę?  Utwór „4.33” tutaj. 

Książka Kagge jest taką niby banalną, (choć niekoniecznie łatwą w lekturze) ale bardzo mądrą w tej swojej prostocie opowieścią. Warto sięgnąć, warto dawkować, warto powracać. Żeby nie zapomnieć, że nie liczy się to, co na pierwszy rzut oka wydawałoby się najważniejsze, że ważna jest umiejętność wspólnego milczenia, że w ciszy jest prawda. „Pozwól światu zniknąć, kiedy w niego wchodzisz”.

„Cisza” Erling Kagge, wyd. Muza 2017

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Cisza” Erling Kagge

  1. Świetna recenzja. Tak sobie myślę, że autor pewnie najwłaściwszą osobą do popełnienia tej książki jest jako, że na pewno tej ciszy posmakował wiele.

    Polubione przez 1 osoba

  2. chiara76 – dziękuję. No tak, inaczej by tego nie napisał. Doświadczył tej wszechogarniającej ciszy właśnie podczas samotnej wyprawy na biegun płd.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s