„Śmierć w Amazonii” Artur Domosławski

[…] potwór [….]
pozbawiony jest wymiarów 
trudno go opisać 
wymyka się definicjom 
jest jak ogromna depresja 
rozciągnięta nad krajem 
nie da się przebić 
piórem 
argumentem 
włócznią 
gdyby nie duszny ciężar 
i śmierć którą zsyła 
można by sądzić 
że jest majakiem 
chorobą wyobraźni 
ale on jest 
jest na pewno 
jak czad wypełnia szczelnie 
domy świątynie bazary 
zatruwa studnie 
niszczy budowle umysłu 
pokrywa pleśnią chleb 
dowodem istnienia potwora 
są jego ofiary 
jest dowód nie wprost 
ale wystarczający […]

(„Potwór Pana Cogito” Zbigniew Herbert)

Artur Domosławski użył w książce fragmentu wiersza Herberta, który idealnie obrazuje opisane w niej historie. Potworem tutaj są koncerny niszczące nie tylko wspaniałą przyrodę puszczy amazońskiej, ale także ludzkie życia. Mieszkańcy Peru, Ekwadoru czy Brazylii są, nie bójmy się tego słowa użyć, mordowani, tylko dlatego (lub aż), że próbują walczyć o swoją ziemię, o czystą wodę, o nie wycinanie drzew, o nie zatruwanie środowiska, w którym żyją ich rodziny. Niestety nikomu, żadnemu koncernowi, który wszędzie ma umowy, układy, korzyści, nie można w pełni nic udowodnić, dlatego „dowód nie wprost, ale wystarczający”. Jedynym dającym nadzieję przykładem z reportażu Domosławskiego była walka Pabla Fajardo z Ekwadoru, ubogiego mężczyzny, tylko nieco bardziej elokwentnego niż reszta mieszkańców Largo Agrio, przeciwko firmie Chevron Corporation (wydobywającej ropę naftową). W długotrwałym mocno manipulowanym przez zarząd Chevron procesie udało się jednak wywalczyć naprawdę wielomilionowe odszkodowanie, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Życia ludzkiego nie zwrócą żadne pieniądze.

W reportażu Domosławskiego zobaczymy całą wielką machinę przemysłową, w której i my, chcąc nie chcąc, często nieświadomie, bierzemy udział. To jest przerażające. Kupujemy wciąż nowe pralki, nowe telefony, złotą biżuterię, korzystamy z produktów, których wyprodukowanie wiąże się z wycinką drzew, wydobyciem ropy czy złota. Wszystko to odbywa się czyimś kosztem, ale my o tym nie myślimy. Idziemy do sklepu, kupujemy i nie zastanawiamy się z czego wykonane są dane części, podzespoły, czy czyją krwią okupione zostało złoto na pierścionek zaręczynowy. Nic nas to nie obchodzi. I niewiele możemy zrobić, moglibyśmy po prostu tego wszystkiego nie kupować, ale z drugiej strony, po to weszła w nasze życie nowoczesność, by z niej korzystać. Nie wiemy jednak, że w Ameryce Południowej wydobycie ropy czy złota jest dużo tańsze, a od wielu lat rządzą tam: korupcja, pogróżki, zastraszanie, manipulacja, morderstwa zlecane przez nie wiadomo kogo, kradzieże, bezprawne wywłaszczanie ziemi i wiele innych niecnych procederów służących zarabianiu szybkiej kasy, a niszczących środowisko nieodwracalnie.

„Amazonię niszczą trzy sektory wielkiego biznesu, mające wspólne interesy – objaśni Scarpari. – Przemysł drzewny, hutnictwo i hodowla bydła. Przemysł drzewny potrzebuje surowca do produkcji mebli, podłóg, pokładów i wielu innych rzeczy. Hutnictwo zgłasza zapotrzebowanie na węgiel drzewny, który dostarczają węglarze, zazwyczaj ubodzy wieśniacy, wypalający resztki drewna niezużytego przez handlarzy drewnem. Ale sami też wycinają lasy. Działalność obu biznesów sprzyja hodowcom, którzy na wielkich terenach ogołoconych z drzew sieją trawę i zamieniają je w pastwiska dla bydła. Wycinanie lasów leży w interesie wszystkich.” Jak widać, wszyscy mają korzyści. Koło się zamyka. Równie dobrze, można zamiast hodowli bydła wybudować hotel, czy supermarket, podstępem zdobywając teren.

Domosławski pokazuje, jak ci wielcy przedsiębiorcy nagminnie łamią prawo, handlują pozwoleniami, fałszują dokumenty. Autor stara się odpowiedzieć na pytania: gdzie znajduje się i kiedy rozpoczyna się odpowiedzialność za takie nielegalne procedery? jak żyć w takim świecie, czy to w ogóle jest możliwe? dlaczego rząd i koncerny nie potrafią zrozumieć prostych ludzi, którym zależy tylko na godnym i zdrowym życiu? 

Autochtoni cierpią. Koncerny zamykają im dostęp do wody w strumieniach, im i ich zwierzętom (woda konieczna jest do wydobywania złota, nie może jej zabraknąć), zawłaszczają górskie drogi, co utrudnia komunikację między wioskami, zmuszają mieszkańców do sprzedaży własnej ziemi, albo po prostu wyganiają ich paląc im chaty, zabijają zwierzęta, zabijają ekologów i tych, którzy ośmielają się przeciwstawiać. „Tak zrodziło się poczucie krzywdy. [……] Wystraszyli i upokorzyli. Wykorzystali, oszukali”. Ciężko jest czytać bez emocji to wszystko o czym pisze Domosławski. Niestety nerwy biorą górę, pewna bezsilność, bo my wszyscy jesteśmy wplątani w machinę przemysłu i konsumpcji. Bezsilność jest chyba najgorsza. Walka kończy się przegraną. Zwykły człowiek nie ma szans z wielkim molochem, no chyba, że poświęci wiele lat i cierpliwości, a na to mało kogo stać. Poza tym, większość koncernów jest zbyt abstrakcyjnych, jak ten potwór, co go nikt nie widział, a ślady zostawił.

To bardzo dobry reportaż. Można z niego wiele wynieść, nie tylko samej wiedzy, ale też i nauczki dla siebie, żeby wiele razy zastanowić się nad tym, zanim kupimy nowy gadżet, nowy sprzęt – czy jest to naprawdę nam potrzebne? Że, by wydobyć kolejne surowce, znów ktoś umrze na raka, którego nabawi się pijąc wodę z naftą? Gdyby tak wszyscy ludzie na świecie, zdali sobie gremialnie z tego sprawę i zastanowili się nad planetą Ziemią, jako naszym miejscem, gdzie jeszcze jest nam dane przebywać, to może mogłoby się coś zmienić … Nadzieja jest złudna, ale Domosławski nam jej nie odbiera. 

„Śmierć w Amazonii” Artur Domosławski, wyd. Wielka Litera 2013.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s