„Dziewczęta z Auschwitz” Sylwia Winnik


614427-352x500„Cała połać ziemi pokryta białym śniegiem. Było tak cicho.
Było tak biało.
Paliły się tylko lampy, zupełnie jak wtedy gdy byłam więźniarką. Tym razem stałam patrząc na obóz z drugiej strony.
Byłam wolna.”
Tak mówi jedna z rozmówczyń autorki książki: Urszula Koperska, której udało się dotrwać wyzwolenia. Tych klika słów wcale nie sprawia, że biel śniegu pokrywająca ziemię tłumi tragedie tylu milionów ludzi. Pod tą ziemią kryje się przecież cmentarz. Obóz koncentracyjny Auschwitz Birkenau to miejsce, które łączy wszystkie bohaterki książki Sylwii Winnik, wszystkie Dziewczęta z Auschwitz, które obóz, dotrwały do wyzwolenia, choć wiele z nich straciło tam, bądź już wcześniej, swoich najbliższych. Niektóre miały szczęście, bo ich rodziny również przeżyły i później się odnalazły. Ale żadna z nich nie zapomni tego piekła. 

Książka jest zapisem wspomnień dwunastu kobiet, które muszę wymienić z nazwiska, bo zasługują na to, by nie pozostać anonimowymi: Irena Wiśniewska, Urszula Koperska, Seweryna Podbioł, Łucja Janosz, Barbara Doniecka, Leokadia Rowińska, Janina Jakimiuk, Sabina Nawara, Zofia Wareluk, Wiesława Gołąbek, Alina Dąbrowska, Walentyna Nikodem. To ich słowa czytamy, autorka pozwala im mówić, otworzyć się, rozgrzebać na powrót ból i cierpienie, by może mogły poczuć ulgę i sprawić, byśmy przejrzeli na oczy. Bo zło czyni się łatwiej. Trudniej jest z czynieniem dobra. 

Wszystkie dwanaście kobiet trafiło do obozu będąc małymi dziewczynkami (wraz z rodzicami) lub nastoletnimi czy też trochę starszymi dziewczętami. Jedna z nich urodziła się już w Auschwitz. Każda wykazała się nadludzką siłą i odwagą. Historie obozowe i nieludzkie traktowanie człowieka przez nazistów podczas II wojny światowej zna każdy.  W zależności od własnych poglądów ma w tym temacie swoje zdanie. Ja mam swoje również. Czytało mi się tę książkę niezwykle trudno i nie bez emocji. Wielokrotnie ją odkładałam, bo natężenie gniewu, złości i bezsilności brało u mnie górę. Czasem były łzy. To trudna lektura, tak jak trudne były to czasy. 

Niewyobrażalne jest to, co te kobiety (i ludzie w ogóle) tam przeżyły. To, jak musiały walczyć o każdy oddech w dusznych, brudnych i zawszonych barakach, o każdą chwilę spokojnego snu, kiedy z oddali słychać było krzyki ludzi przywiezionych kolejnymi transportami i tych, którzy kierowani byli do krematoriów, kiedy słyszały płacz dzieci  zabieranych od rodziców, rozdzielanych małżeństw, bitych, poniżanych, okradanych ze skąpego dobytku ludzi. O tym się pisać naprawdę nie da. To się czuje w trzewiach (pewnie tak samo, jak do tej pory te kobiety czują smród palonych trupów). Emocje rozwalają od środka. Wspomnienia tych wszystkich kobiet i ich przeżycia są tak ciężkie do ogarnięcia przez człowieka czytającego o tym, tu i teraz, kiedy siedzi się w ciepłym domu, a za oknem -15 stopni, pije się gorącą herbatę, a przed chwilą wzięło się gorący prysznic i zjadło kolację. One przecież w większym mrozie i w samym pasiaku stały na apelu wiele godzin, nie myły się przez rok, a o herbacie, baaa, o łyku wody czy skórce chleba mogły pomarzyć. To jest tak okropne, tak podłe… że naprawdę brak słów. Trzeba o tym czytać, trzeba się o tym uczyć. I o tym, że w takich momentach można być nadal dobrym człowiekiem, mimo, że już po części zobojętniałym na grozę sytuacji, na widok trupów, które powszednieją… 

„Dziś świat pędzi (…) gubiąc to, co ważne – miłość, radość z prostych rzeczy. Czy aby ludzie nie są więźniami XXI wieku (…)? Może warto się zatrzymać na chwilę i zastanowić, co dobrego mogę zrobić dla kogoś innego?
Seweryna Podbioł.”

W książce pojawiają się również osoby jak: Seweryna Szmaglewska (pisarka, autorka książki „Dymy nad Birkenau”), skrzypaczka Alma Rosé, która grała w orkiestrze obozowej, doktor Mengele słynący z eksperymentów medycznych, a także okrutne Maria Mandel zwana Bestią i Elsa Drechsel – brutalne i bezwzględne nadzorczynie obozów dla kobiet. W każdej z dwunastu historii jest coś ujmującego i wzruszającego – jednoczesna utrata nadziei i walka o jej odzyskanie. Myślę, że wyrzucenie z siebie tych piekielnych wspomnień na pewno nie było łatwe. Ten koszmar zostaje na zawsze w głowie, jak wytatuowany na przedramieniu numer więźnia. Ale opowiedzenie o swoich przeżyciach na pewno w jakiś sposób upamiętnia tych, którzy zostali pomordowani. Dodatkowo, książka została wydana w styczniu 2018 roku, kilka dni przed 73 rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz. 

„Dziś wspominam tamte okrutne czasy w trwodze, że świat znów spotka ten sam los. Że wcześniej czy później ponownie ludzie zostaną podzieleni na lepszych i gorszych. Zresztą, czy już się tak nie dzieje? Mam jednak nadzieję, że nasze losy przestrzegą przed wojnami – zarówno tymi dużymi, jak i małymi, bo one zawsze niszczą. Niszczą życie rodzin, domy, marzenia, świat, który nigdy potem już nie jest taki sam”. Urszula Koperska.

Cóż, mogę powiedzieć. To jedna z książek, jakie zostają na długo. Wspomnień się nie ocenia. Warto poznać Dziewczęta z Auschwitz i pochylić się przed nimi z szacunkiem.

„Dziewczęta z Auschwitz” Sylwia Winnik, wyd. Muza 2018

 

3 uwagi do wpisu “„Dziewczęta z Auschwitz” Sylwia Winnik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.