„Następne życie” Atticus Lish

DSC02824Jedna z lepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Mimo początkowych trudności z odnalezieniem się w formie i stylu autora, jestem bardzo zadowolona z lektury. Lubię powieści, które wywołują emocje i nie musi to być uśmiech na twarzy. Nie przepadam za lukrowanymi zakończeniami, ciepełkiem i ogólnym optymizmem w książkach. Zdecydowanie wolę te mroczniejsze, smutniejsze i często pełne goryczy lub zwątpienia opowieści o ludzkich sprawach. To one kojarzą mi się z prawdą o życiu. Taką prawdą, która dotyka człowieka aż do mięsa. Bo myślę, że w życiu rzadko są happy endy,  nic nie przychodzi samo, nie spada z nieba, a przekonanie, że los nam wynagrodzi, albo, że marzenia spełnią się, jak będziemy tylko siedzieć na tyłku i czekać, to bzdury. W życiu trzeba ostro zapieprzać i walczyć… albo się poddać. I taka walka czeka bohaterów „Następnego życia”.

Zou Lei i Brad Skinner. Życiowo nieprzygotowani. Pokaleczeni i wykluczeni. Ona – nielegalna imigrantka z Chin – konkretnie Ujgurka. On – weteran z Iraku, Amerykanin z traumą i zespołem stresu pourazowego. Bez grosza przy duszy, próbują odnaleźć swoje miejsce w Ameryce, w Nowym Jorku, w Queens. Poznają się przypadkiem i próbują stworzyć związek. Ona – kaleczy angielski, on kaleczy swą duszę wspomnieniami z wojny. Ona – biega, ćwiczy, kocha sport, on – pije. Ona – pracuje w podrzędnej chińskiej knajpie, on – nigdzie. Trafiają na siebie po to, by w tym beznadziejnie smutnym i ciężkim świecie odnaleźć troszkę szczęścia i bliskości. Kiedy uprawiają seks w brudnym łóżku, w wynajmowanym u Pani Murphy pokoju, są szczęśliwi. Po chwili jednak on odwraca się plecami i patrzy pustym wzrokiem w sufit, leżąc na poduszce, pod którą ma broń, a ona myśli co zrobiła nie tak. Czuje się samotna. „Powiedziała sobie, że kiedy nie będzie mogła już wytrzymać, zacznie iść, będzie szła bez przerwy, aż przejdzie cały kontynent albo coś się jej przydarzy i stanie się duchem”. Kiedy czasem udaje im się być naprawdę blisko, wówczas świat nie ma znaczenia. Są i tylko to się liczy. To taka miłość, która jest surowa, oszczędna w słowach, beznadziejna w swej prostocie, ale jednak miłość. Czasem jedno nie zauważa drugiego, a czasem po prostu nie chce widzieć. Ale bywa i tak: „Kiedy o świcie pierwsze promienie wpadły do sutereny, stali się dla siebie widoczni. Leżeli twarzami do siebie, stykając się czołami i kolanami, jak dwa apostrofy”.

Poza Zou i Skinnerem jest jeszcze syn pani Murphy – Jimmy. Tyle co wyszedł z więzienia, jest niebezpiecznym, wyposzczonym i obleśnym typem, który też stanie się dość ważną postacią, scalającą jakby cały wątek książki. Jak potoczą się losy całej trójki? Czy ich marzenia o „następnym życiu”, godnym, bezpiecznym i szczęśliwym spełnią się? 

Muszę też dodać, że moim zdaniem, bardzo ważnym bohaterem tej książki jest sam Nowy Jork. Miasto, które tętni życiem, ale nie tym kolorowym, neonowym, znanym z seriali czy romantycznych komedii. W książce Atticusa Lisha to miasto pełne strachu po 11 września. Miasto, w którym każdemu imigrantowi patrzy się na ręce. Miasto pełne ludzi różnych ras i wyznań. Miasto biedy i niebezpieczeństw. Miasto ciężkiej pracy i złudnej nadziei. Miasto ludzi brudnych, zawszonych, szukających jedzenia, złomu, śpiących byle gdzie i mówiących byle co i byle jak. Miasto nijakości i strachu o przyszłość. Miasto przegranych. Opisy dzielnic i ulic, tętniącego tam życia mnie urzekały, mimo, iż wiało z nich beznadzieją i smutkiem (choć nie zawsze). 

„Warzywa Golden Fields. Torby na pranie North Shore, umazane od dołu pociemniałym tłuszczem, piętrzyły się pod bocznym wejściem do restauracji, w której pomocnicy kuchenni siedzieli na betonie. Kobiety na wysokich obcasach przechodziły bulwarem; sprawiały wrażenie chorych, jakby sprzedano je na niewolnice w stylu gejsz. Jimmy patrzył. Fala Chińczyków. Szurających niedbale jak po lobotomii, jakby byli opóźnieni, zmuszeni w dzieciństwie do kontaktu z pestycydami. Kobiety z wrednymi, skośnymi oczyma, o twarzach złych macoch. Napiętych, obłąkanych, zaburzonych, z wyskubanymi brwiami, wiecznie zmartwione, niezdolne do myślenia, zablokowane czymś, co utkwiło im w mózgach nad oczyma. Były też ciężarne. Pchały wózki dziecięce, prowadziły pociechy za rękę, ciągnęły przez pasy stadko maluchów trzymających się za ręce. Na szyldzie przed brudnym wejściem widniały napisy: „Okłady wyszczuplające”, „Diamentowy peeling twarzy”, „Zabiegi dla cery trądzikowej, cery wrażliwej”, „Masaż”.”

„Szedł obok mieszkań tak maleńkich, że gdyby włożyć rękę przez okno, można by sięgnąć drzwi wejściowych. Bywały zniszczone, zabite dechami i sąsiadowały ze śmietniskami. […]”

Ta książka, jak powiedział Filip Springer, „opisuje świat, w którym już nikt nie wierzy w hasła o amerykańskim śnie, a niektórzy już ich nawet nie pamiętają.” Polecam.

„Następne życie” Atticus Lish, tłum. Szymon Żuchowski, wyd. Poznańskie 2018

2 komentarze do “„Następne życie” Atticus Lish

  1. tanayah

    Ależ synchron, też akurat dziś napisałam o tej książce ;) Tylko mnie ona trochę wymęczyła, mimo że wiem, co chciała pokazać i gdzie nam wetknąć palec pod żebro, żeby bolało. Mimo tego to powieść, która porusza bardzo ważny temat, i jako taką ją cenię.

    Polubienie

  2. Mary Autor wpisu

    Tanayah – :) tak, widziałam Twoją recenzję. Bardzo dobra. Mnie szczęśliwie nie wymęczyła, chociaż czytałam ją z tydzień.. ale nie dlatego, że męczyła, tylko z braku czasu i skupienia. Rzeczywiście jej forma może troszkę męczyć, ten brak wyodrębnionych dialogów, taka mieszanina wszystkiego w tekście, ale idzie się przyzwyczaić. Dla mnie to jedna z lepszych książek tego roku.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.