„Nasz chłopak” Daniel Magariel

DSC03847

„Byłeś moją decy­zją – zaczął. – Wiesz o tym? Twój brat to wypa­dek. Nie­pla­no­wa­ny, w przeci­wień­stwie do cie­bie. Szcze­rze mówiąc, nawet go nie chcia­łem. Powi­nie­nem był wiedzieć, co z nie­go wyro­śnie. Ale jak tyl­ko się uro­dził, wie­dzia­łem, że potrze­bu­je­my drugiego dziec­ka. – Pod­niósł na mnie wzrok. – Rozu­miesz, do cze­go zmie­rzam? Beze mnie byś nie ist­niał. Ja cię wymy­śli­łem. Popie­przo­ne, co nie? Na mak­sa.”

To niezbyt długa, ale o wielkiej sile rażenia książka. Daniel Magariel stworzył obraz rodziny, w której przemoc objawia się na wiele sposobów, właściwie przez cały czas, nie tylko pod postacią czynów cielesnych, ale i słów, co widać na przykładzie choćby powyższego cytatu. To książka o rozpadzie rodziny, o próbach jej poskładania, o stopniowym zaniku uczuć i oddalaniu się od siebie, o tym, jak ciężko jest prawdziwie kochać, a jak łatwo uzależnić się od pewnych zachowań i osób, a potem nie potrafić się z tych relacji wyrwać.

Ojciec zabiera swoich dwóch synów do Nowego Meksyku. Chce dać im „nowe życie”, pokazać inny świat, zacząć od nowa i zapomnieć o okropnym Kansas, w którym ich egzystencja jest totalnie beznadziejna, a matka chłopców nie nadaje się do niczego. Wydawałoby się na początku, że wszystko się powiedzie. Autor niestety wrzuca czytelnika z impetem do kociołka pełnego złych i brudnych emocji. Ojciec okazuje się być despotycznym, dążącym jakby do samozniszczenia, uzależnionym od kokainy człowiekiem, który dopiero pokaże swoje prawdziwe oblicze. A bracia? Ich nadzieja na lepsze rozpryśnie się prędzej niż byśmy myśleli. „Od zawsze byliśmy lojalni wobec ojca. On był silniejszy. Baliśmy się go. Potrzebował nas. Jego aprobata zawsze znaczyła więcej niż akceptacja matki”. Taki to autorytet … ze swoim pasem z klamrą – narzędziem „wychowującym” nie tylko synów.

Ale… może uda się tej trójce: ojcu i dwóm synom, stworzyć normalny dom? Może będą jedną, solidną ekipą? Trzech dzieciaków, trzech chłopaków… razem, na zawsze ? 

I może „wojna” z żoną zakończy się rozejmem, w końcu mimo wszystko, kiedyś bardzo się kochali? Autor bardzo ciekawie przedstawia ich relację. Wiele jest przecież takich związków: kobiet, które mimo bycia ofiarą, deklarują wielką miłość do swojego oprawcy, i mężczyzn, którzy mimo bycia katem później przepraszają i obiecują, że to się więcej nie powtórzy i zapewniają o swojej wielkiej miłości.

Ta powieść to mieszanka buntu i chaosu, miłości braterskiej i nienawiści wobec wiecznie walczących ze sobą rodziców, podporządkowania i chęci wyzwolenia się, niepokoju i bezsensu egzystencji, a także złudnych marzeń i naiwności, bo przecież bliscy nie krzywdzą… To też opowieść o ranionej dumie, o słabościach, o tym jak bardzo potrzebujemy miłości, o tym, że nie zawsze możemy się obronić przed złem – rzucamy się w wiadrze, jak ta pierwsza złowiona przez jednego z braci ryba, bo nie wiemy co się z nami stanie za chwilę. 

„Tata był sztuką z jednym jedynym możliwym zakończeniem. A jego trajektoria prowadziła w dół, w dół, w dół. Zabije się. I nawet nie w tym problem, czy mnie to obchodziło, w końcu był moim ojcem. Po prostu zbyt dużo czasu spędziliśmy jako jego publiczność, siedząc dokładnie tu, na tej kanapie. Byliśmy tutaj szczęśliwi, zranieni, smutni. Tu nas karcił i się nam zwierzał. Bywaliśmy oszołomieni, osaczeni, zdradzeni. Spaliśmy tutaj, śniliśmy, wierzyliśmy w te młodzieńcze sny, które miały nigdy nie powrócić”.

Debiut autora, ważny, przesycony emocjami, dający do myślenia. Świetnie napisany. Polecam

„Nasz chłopak”, Daniel Magariel, tłum. Dobromiła Jankowska, wyd. Pauza 2018

2 uwagi do wpisu “„Nasz chłopak” Daniel Magariel

  1. Oj bardzo mocny debiut. Mocno daje w kość podczas lektury, a i po jej zakończeniu trudno o niej zapomnieć. Cieszę się, że Pauza wyłapuje takie perełki.

    Polubienie

  2. Olga, oj tak, to prawda. Muszę sięgnąć po inne książki z tego wydawnictwa, ale na tę chwilę mam tylko „Legendę o samobójstwie”.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.