„Ameryka w ogniu” Omar El Akkad

39900090_1841593499223435_8500476711056441344_n

„Ameryka w ogniu” to debiut egipskiego dziennikarza, który aktualnie mieszka i pracuje w Kanadzie. Pisał m.in. reportaże o terroryzmie, o wojnie w Afganistanie czy o Arabskiej Wiośnie Ludów. Zapewne podparty doświadczeniem w takiej tematyce napisał książkę, której tłem jest wojna i walka o przetrwanie, co sugeruje też minimalistyczna i wymowna okładka.

„Wymierzyć karę musisz temu, który nakłada ją na ciebie” – tym cytatem z „Księgi Pieśni” Kitaba Al-Aghaniego rozpoczyna się opowieść o wojnie secesyjnej w USA, która ma miejsce w latach 2074 – 2095r. Kraj ponownie dzieli się na Północ i Południe. Czerwonych i Niebieskich. Do tego dochodzi globalne ocieplenie skutkujące podniesieniem się poziomu mórz i okrutnym skwarem. W tym właśnie trudnym czasie poznajemy rodzinę Chestnutów z Luizjany. Jedna z córek – dziewczynka o imieniu Sarat (a właściwie Sara.T.), 6-letnia, potem już z upływem lat coraz starsza, stanie się główną bohaterką powieści. Będziemy śledzić proces jej dojrzewania i uczenia się tego trudnego świata, w jakim przyszło jej żyć. Każdy z nas może kiedyś znaleźć się na jej miejscu….

Kraj Czerwonych i Kraj Niebieskich rozdziela Wolny Stan Południowy, do którego trafi rodzina Chestnutów. Długi czas przyjdzie im żyć w obozie dla uchodźców „Patience”, gdzie nie będzie łatwo oswoić się z faktem, że tak naprawdę, można w nim utkwić na dobre. Z różnych powodów. Niektóre z nich spowodują taki, a nie inny wybór ścieżki życiowej Sarat. Albert Gaines, którego Sarat pozna w obozie dla uchodźców, sprawi, że poczuje się ona kimś wyjątkowym. „Jeśli sięgasz po broń i postanawiasz o coś walczyć, to lepiej, żebyś się nie rozmyśliła. Nie ma znaczenia, czy cel jest słuszny, czy nie. Twoja sprawa jest twoją sprawą i musisz w nią wierzyć”. Podobne rzeczy pewnie wbija się do głów terrorystom. Sarat jest jednak daleka od bycia fanatyczką. „Nie bała się, że musiałaby umrzeć, ale sumienie nie pozwalało jej porzucić Dany, obarczyć siostry ciężarem samotnej opieki nad tym, co zostało z jej brata. Z drugiej strony pragnęła zabijać”. Budziło się w niej jednak „przemożne pragnienie zniszczenia tych, którzy ją zniszczyli. Wściekłość zaciskała się na niej jak krępulec, utrzymywała ją przy życiu, jednocześnie skazując jakąś jej część na atrofię”. 

Opisy życia w obozie dla uchodźców są jedną z większych zalet tej powieści. „W tym obozie nie ma żadnych „swoich”. Jedyne, co nas łączy z tymi ludźmi, to to, że wszyscy jesteśmy po stronie przegrywającej tę wojnę”. Skupisko biednych, przestraszonych ludzi, którzy zostawili cały swój dobytek i muszą nauczyć się współżycia na ogrodzonym terenie, poza drutami którego, czają się snajperzy i latające drony – „ptaki” – strzelające do ludzi. Ale czy życie poza obozem jest w ogóle możliwe i czy byłoby łatwiejsze? O tym czytelnik również będzie miał szansę się przekonać. 

Niezwykły jest ostatni rozdział książki, którego akcja dzieje się w Lincoltown w 2095r. i gdzie narratorem jest bratanek Sarat. Wtedy widzimy ją jego oczami. Ja, jako czytelnik, bardziej ją doceniłam i zrozumiałam.

Książka „Ameryka w ogniu” z założenia post-apokaliptyczna, poza czasem akcji i pewnymi elementami fantastyki czy „post-apo”, jest w głównej mierze książką o zwyczajnym życiu i próbie przetrwania w takiej, a nie innej (aczkolwiek bardzo trudnej) rzeczywistości. To opowieść ze wszech miar uniwersalna i aktualna, bo przecież wiele z opisanych sytuacji dzieje się na świecie i teraz: wojny, konflikty, terroryzm, niepokoje w mocarstwach, przepychanki na wyższych stołkach, zamachy, rebelianci, nędza i strach. To także opowieść o tym, jak bardzo podatni możemy być różnego rodzaju manipulacje,  stać się narzędziem w rękach tych, którzy pragną władzy. Ale to też opowieść o niezłomności i sile charakteru, o konfliktach, które buzują wewnątrz nas, o tym jak trudne lub też zbyt łatwe w danej sytuacji jest podejmowanie decyzji, o tym jak zatracamy samych siebie, kiedy wojna i apokalipsa wartości odbierają nam szczęście i spokój. 

Jak na debiut, ogromnie interesujące i wciągające. Mnie się bardzo podobało i polecam. 

„Kiedy byłam mała, mieszkałam z rodzicami, z bratem i z siostrą w małym domku nad morzem Missisipi. Byłam wtedy szczęśliwa”.

„Ameryka w ogniu” Omar El Akkad, tłum. Jacek Żuławnik, wyd. WAB. 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.