„Wymiary mroku” Tomasz Hildebrandt

wymiary-mrokuW zeszłym roku czytałam książkę Tomasza Hildebrandta „Góry umarłych”, kryminał z komisarzem Tomaszem Bondarem, którego niezbyt  wtedy polubiłam, ale sama powieść podobała mi się (po więcej szczegółów odsyłam do tamtej recenzji ).

Teraz również mi się podobało. Z małą zmianą. Bondara da się lubić. Mimo tej złej, sarkastycznej i wstrętnej osobowości, jak zauważyła jego koleżanka z pracy, Jagna Suchocka (swoją drogą świetnie wykreowana przez autora postać), pod tym wszystkim kryje się gdzieś samotny, wrażliwy facet, który wiele w życiu przeszedł i nie widzi już dla siebie żadnej przyszłości, szansy na miłość czy w ogóle związek.

Od czasu do czasu jest mu po drodze ze środkami odurzającymi, wtedy otwiera mu się tak zwane trzecie oko, którym widzi więcej niż inni. Ot, taki pokręcony dziwak. Już od dawna na dnie. „Potrzebuje nadziei, że da się w ten sposób dalej żyć. Obietnicy, że nie będzie gorzej, nawet jeśli nigdy już nie miałoby być lepiej. Potrzebuje miłości”.

 W poprzedniej książce Bondar rozwiązywał sprawę zaginięcia chłopca w Bieszczadach, tym razem trafia do Starogardu Gdańskiego i okolicznych Borów Tucholskich, gdzie w niewyjaśniony sposób mordowane i gwałcone są kobiety, a zwłoki jednej z nich znikają z miejsca zbrodni. Dodatkowo, z pobliskiego szpitala psychiatrycznego ucieka jeden z bardzo niebezpiecznych pacjentów, a Bondara trapi dawna sprawa niejakiego Skorpiona, seryjnego gwałciciela i mordercy. Aktualne wydarzenia w lasach Borów Tucholskich przypominają Bondarowi tamto śledztwo. Czyżby znalazł się jakiś naśladowca Skorpiona? A może to zwykły przypadek? Czy związek z tym wszystkim może mieć starosłowiańska sekta, która obozuje w lesie przed zbliżającą się Nocą Świętojańską? i organizuje orgie i rytuały w narkotycznych transach, które fascynują Bondara. Jak duże są pokłady mroku w komisarzu, czy jest on faktycznie tak złym człowiekiem? No i przede wszystkim, jaki będzie rezultat śledztwa? 

Samo tło powieści jest niezwykle smętne, mroczne, straszne, beznadziejne. Te wsie, gdzie właściwie żyje sama patologia, gdzie przemoc i gwałty na córkach są czymś od dawna praktykowanym i czymś, o czym wszyscy wiedzą, ale nikt o tym nie mówi (a wszyscy katolicy… tia) Sytuacja kobiet jest jasna. Albo się puszczasz i masz jakąś szansę na lepsze życie, albo gnijesz, bita i poniewierana z przyszłością w wiejskim, mięsnym sklepie. O ile ktoś cię wcześniej nie przykuje łańcuchem do chlewu i nie wykorzysta dla swoich zboczonych fantazji. 

„Wszystkie one kończą jak Jola. Jeśli nie tak nagle, to powoli, dzień po dniu, obumierają jak niepodlewane kwiaty. Więdną, gubią włosy i zęby, uginają się do samej ziemi pod ciężarem niepowodzeń i zmartwień. Życie wysysają z nich mężowie nieudacznicy, dzieci, korzenie drzew, hub i porostów. Te zagubione w Borach Tucholskich wsie to ich przekleństwo, jedyne przeznaczenie. Więzienia o kratach z traw i gałęzi. Tu się urodziły, tu umrą. Wsobny cykl życia zatacza od pokoleń te same kręgi. To cud, że mieszkańcy nie wyglądają identycznie, jak klony. Mutanty z amerykańskich horrorów”.

Brutalny język, brutalność czynów, przenikliwe i do bólu okrutne opisy sprawiają, że to nie jest książka dla wrażliwych ludzi. Czasem ciężko było mi przebrnąć przez fragmenty, w których morderca daje upust swoim planom i fantazjom, lub te, gdzie rodzice stosowali przemoc wobec małoletniej Agnieszki. Ale taka rzeczywistość jest wkoło nas. Zamykamy oczy i uszy, ale ona jest. Autor odważył się ją opisać, wnikliwiej, dosadniej, wpływając bezlitośnie na naszą wrażliwość. Psychopatów na świecie nie brakuje. Popapranych ojców i matek alkoholiczek również. Pytanie: po co jeszcze o tym czytać? Może po to, by być na to bardziej wyczulonym?

Książka jest według mnie bardzo dobra. Tło, mimo całego zła jakie jest w nim przedstawione idealnie pasuje do całej akcji. Uważam, że ta powieść jest o wiele lepsza niż „Góry umarłych”. Poniewiera człowiekiem, wkurza, wywołuje odrazę i złość, ale wydaje mi się, że pomaga też otworzyć oczy. Bądźmy bardziej uważni, uczmy się dostrzegać przemoc w rodzinach, nie bagatelizujmy, reagujmy. Nie dajmy się zwieść. I my, kobiety, uważajmy bardziej na siebie. Szanujmy się, nie pozwalajmy sobie na złe traktowanie.

Polecam. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę z Andrzejem Bondarem w roli głównej.

„Wymiary mroku” Tomasz Hildebrandt, wyd. Akurat, 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.