„Przepaść” Michelle Paver

Przepaść-337x535Dawno nic nie pisałam, bo mało kto zagląda i się trochę odechciewa, no ale nie o tym dzisiaj. Dzisiaj o książce „Przepaść” Michelle Paver, autorki, która zachwyciła mnie dwa lata temu książką „Cienie w mroku”.

Tym razem jednak się trochę rozczarowałam. Owszem, była to opowieść niepokojąca, ale na pewno zabrakło mi w niej klimatu z poprzedniej historii. A że „The Guardian” nazwał tę książkę arcydziełem, to uważam lekka przesada. 

Główny wątek historii to wspinaczka na Kanczendzongę, jeden z ośmiotysięczników, jeszcze w 1935r. kiedy dzieje się akcja książki, nie zdobyty. Grupa angielskich wspinaczy, wśród których jest m.in. lekarz Stephen Pearce i jego brat Kits, dowodzący wyprawą, próbuje powtórzyć wyczyn ekipy generała sir Edmunda Lyelle’a z 1907r. Wówczas ekspedycja zakończyła się tragicznie. Zginęli wszyscy z tamtej wyprawy, poza Lyellem i kapitanem Charlesem Tennantem. Wszystkie wspomnienia z tamtej wyprawy zostały dokładnie opisane przez Lyelle’a w książce „Skrwawieni, lecz niezłomni”, która na tyle zafascynowała Kitsa i jego towarzyszy, że postanowili oni zmierzyć się z trzecim co do wysokości szczytem na Ziemi i stać się pierwszymi zdobywcami góry. 

Pearce, który ma wziąć udział w ekspedycji ma stanowić wsparcie medyczne, ale jest wspinaczem mało przygotowanym, choćby teoretycznie, co niezmiernie irytuje pozostałych członków ekipy (mnie też irytowało). Podziwia górę, bardzo chce pokazać się z jak najlepszej strony przed towarzyszami, przeżyć prawdziwą przygodę, ale wcześniejsza rozmowa z kapitanem Tennantem, który przeżył poprzednią wyprawę z Lyellem, zbija go nieco z pantałyku. Tennant nosi w sobie tajemnicę, przestrzega Pearce’a przed wspinaczką tą samą drogą, którą jego ekipa wspinała się przed laty. Dlaczego? Co takiego się tam wydarzyło? Czemu Tennant jest przerażony i dlaczego nie chce powiedzieć nic więcej? 

Pearce, bo to on jest narratorem w „Przepaści”, traktowany jest jak takie troszkę piąte koło u wozu, zaprzyjaźnia się więc bardziej z psem, który będzie im towarzyszył we wspinaczce, niż z członkami ekipy. Pies na wysokości siedmiu tysięcy metrów wydał mi się przesadą, ale jak wspomina sama autorka (i z czego skorzystała na użytek książki) to rzeczywiście niejaki Paul Bauer wspinał się ze swoim psem na Kanczendzongę i doszli razem do takiej wysokości. Sympatyczny wątek, nie ukrywam podobał mi się. Sam Pearce okaże się, mimo swojego niedoświadczenia, jednym z mądrzejszych członków ekipy, ale niestety doświadczanym podczas wyprawy przez bardzo dziwne rzeczy, które sprawią, że jego strach zacznie być coraz silniejszy. „Wraz z nagłą falą przerażenia, dociera do mnie, że niczego nie słyszę. Ani wiatru, ani łopotu tropiku, ani padającego śniegu, ani nawet oddechu Cotterella. Tylko mój własny paniczny oddech. Rzeczywistość jakby zniknęła z falą odpływu, zostawiając mnie uwięzionego za tym murem ciszy. Chwilę później wiem to z niezachwianą pewnością. Coś jest przed namiotem”. 

Klimat pewnej „grozy” i tajemnicy pojawi się dopiero mniej więcej w 3/4 książki. Na początku się nieco nudziłam, czytałam ją długo, choć nie ma nawet 300 stron, ale to też ze względu na inne sprawy, które zaprzątały mi głowę. Może dlatego nie wciągnęłam się bardziej? Nie wiem. Tak czy inaczej sięgnę po kolejne książki tej autorki, jeśli będą. A prawdziwym podsumowaniem historii z „Przepaści” jest to stwierdzenie z okładki, że „Przeszłość nie chce być pogrzebana, a prawda wcale nie wyzwala”. 

„Przepaść” Michelle Paver, tłum. Maciej Miłkowski, wyd. Poznańskie – Czwarta Strona, 2018

16 uwag do wpisu “„Przepaść” Michelle Paver

  1. Jakie to znamienne dla tych książek – przyjaźń z psem głównego bohatera… Nie będę pisała więcej na ten temat, bo są jeszcze ci co nie czytali Paver i nie wiedzą o co chodzi, ale my wiemy, prawda, Mary :) ? W każdym razie, ciekawy motyw i chyba autorka nie wprowadza go w swoich książkach ot, tak sobie. Aż mnie korci wypatrywać, czy w kolejnej również będzie coś na ten temat…

    Polubienie

  2. A, miałam jeszcze napisać o tej prawdzie co nie wyzwala… Tak sobie myślę, że to chyba jest istota opowieści Paver.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja zaglądam! I zawsze niecierpliwie czekam na nowe wpisy. A dzisiaj niespodzianka- właśnie czytam Przepaść. Jestem dopiero w 1/2, ale już widze, że tak jak wielokrotnie, mamy zbieżne zdanie. Też uwielbiam literaturę górską: Wszystko za Everest, Morderczą górę czy Dotknięcie pustki pochłonęłam w oka mgnieniu, ale Przepaść ciągnie się jak spagetti, liczę, że jednak przyspieszy.
    Pozdrawiam i życzę pięknych świąt

    Polubione przez 1 osoba

  4. Jabłuszko – jak miło znów Cię widzieć :) Tak, masz rację, motyw psa jest bardzo ciekawy i bez niego chyba ta książka by mnie całkiem znużyła. Może powinnam była ją czytać gdy miałam lżejszą głowę i mniej spraw…. W każdym razie zdanie o tej prawdzie bardzo mi pasuje to „Przepaści”. Serdeczne pozdrowienia!

    Polubienie

  5. Beata – miło mi że zaglądasz, dziękuję :) Zawsze to fajnie wiedzieć, że ktoś gdzieś czeka na te moje marne wpisy. Bo w sumie wiadomo, że pisze się z własnej potrzeby, ale miło gdy jest jednak jakiś odbiorca. I widzę że mamy podobne zdanie… dopiero pod koniec… 3/4 wciągnęło mnie jakoś bardziej :) Pozdrawiam i również życzę dobrych świąt :)

    Polubienie

  6. Mary, ja nie „znów”, tylko „ciągle”, chociaż się nie ujawniam :). Także proszę mi tu nie wypisywać, że mało kto zagląda…
    W pisaniu Paver lubię tę atmosferę osamotnienia, przytłoczenia, która – pomimo, że są jacyś bohaterowie, coś się dzieje – tak się jednak ciągle snuje przez kartki jej książek.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Oj tam, oj tam, nie zagląda! Pff! :) Zagląda, ale na górach zna się średnio, a z thrillerami jest na bakier, to jak tu komentować :) Ale proszę pisać, nie przestawać. Czyta się, czyta :D

    Polubione przez 1 osoba

  8. Czytałam i faktycznie jakoś porywająca nie jest (a na pewno nie jest to „arcydzieło”), ale poczytać się da.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Jabłuszko, a to miło wiedzieć, myślałam, że całkiem gdzieś zniknęłaś :) a pamiętam nasze miłe dyskusje i komentowania :)
    Co do Paver to w sumie mogę tylko porównać tę książkę do „Cieni w mroku” które faktycznie wywoływały ciarki i bałam się momentami.. Tu mniej, ale może taki był zamysł. Ogólnie nie czytało się źle, ale porywająco nie było. :)

    Polubienie

  10. Bazyl :) ooooo, miło, że zaglądasz… Pozdrawiam serdecznie śledząc na Fb Twoje biegania i grania w planszówki ;)))

    Polubienie

  11. Ja też zaglądam! Tylko nie gadam, bo zwykle nie mam aż tak błyskotliwych przemysleń, żeby się wyrywać. Wiem, że to frustrujące, bo potem człowiek ma wrażenie, że pisze w próżnię :(
    Ale wiedz, że po drugiej stronie monitora siedzi Ekruda i kiwa głową, że dobrze piszesz. Ewentualnie nie siedzi, tylko śmiga na Goodreads dodać książkę do listy „kiedyś przeczytam”. Taaak, w przypadku książek górskich to zwykle to drugie, bo po (późno odkrytym) „Wszystko za Everest” łasa jestem na takie lektury :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.