„W uścisku Katriny” Kuba Kucharski

7aa184290d696ffd59a1f2fcad7be7a6„Miasto było zalane. Nasz stadion wyglądał jak jakiś cholerny statek na morzu. Drzewa? Zaledwie niektóre wystawały z wody. Samochody pływały, część z nich kołami do góry. Pływały też inne rzeczy – śmieci, blachy… Ale to nie wszystko. W oddali było widać unoszące się na wodzie ubrania. Ubrania albo … ciała. Nie! Zwariowałem, na pewno zwariowałem! Nawet w filmach nie widziałem czegoś podobnego! Starałem się wypierać ze świadomości, że takie sytuacje są w ogóle prawdopodobne! Nie dopuszczałem do siebie takiej myśli, przekonywałem się, że na pewno wszystko wyolbrzymiam. Co się stało z ludźmi, którzy nie uciekli z domów? Ilu zginęło? Bo to, że zginęli, teraz gdy patrzyłem na tonący w wodzie Nowy Orlean, nie ulegało wątpliwości”.

Wszyscy pamiętamy z telewizji migawki z Nowego Orleanu po przejściu huraganu Katrina w 2005r. Wały przeciwpowodziowe przy sile wiatru powyżej 250 km/h nie wytrzymały naporu wody, jaka otaczała miasto. Zalane domy, zniszczone szkoły, budynki, drogi, zabitych 1836 osób, a 705 zostało uznane za zaginione. Mimo zarządzonej ewakuacji miasta wielu mieszkańców nie chciało lub też nie mogło go opuścić (niedołężni, niepełnosprawni starsi ludzie, którzy albo nie zdążyli, albo nie chcieli zostawić swojego dobytku, więźniowie w zamkniętych celach pozostawieni bez wody i jedzenia itd).

O skutkach huraganu Katrina i późniejszej mozolnej odbudowie miasta można poczytać w wielu miejscach w internecie. W tej książce Kuba Kucharski opisuje czas, kiedy jako 20-letni student wyjechał do Stanów w ramach studenckiego programu Work & Travel. Celem miała być praca i podszkolenie języka. Kuba zawsze marzył o Nowym Jorku, a nawet o tym, by tam zostać na stałe. Skierowano go jednak do pracy w parku rozrywki Six Flags w Nowym Orleanie, do obsługi karuzel. Kuba nie wyjechał sam. Z Polski wyjechał z nim jego dobry kolega Marek. A już na miejscu obaj spotkali innych studentów i studentki z Polski. Wśród nich była Sylwia, która Kubie zawróciła w głowie i która aktualnie jest jego żoną. 

Poza początkowymi przygotowaniami do wyjazdu i trudnościami w dostosowaniu się do innej kultury, osłuchaniu z językiem i próbami zaaklimatyzowania się w nowym miejscu, które nie do końca podoba się Kubie (bo jednak cały czas żal, że to nie Nowy Jork), autor opisuje kilka dni spędzonych na stadionie Superdome w Nowym Orleanie – jedynym miejscu, które zostało przeznaczone dla ewakuacji tych ludzi, którzy nie mogli, nie zdążyli, lub nie chcieli opuszczać miasta.

Nieprawdopodobny ścisk, płacz, rozpacz, smród niemytych ciał, duchota i brak dostępu do czystych toalet, brak wody do picia i żołnierskie, ohydne jedzenie, to rzeczywistość w jakiej przyszło spędzić Kubie i jego kolegom / koleżankom te kilka dni. Z racji tego, że byli obcokrajowcami, byli bardziej narażeni na niebezpieczeństwo. Dlaczego? W ludziach, rdzennych mieszkańcach Nowego Orleanu (a była to głównie społeczność afroamerykańska) budziły się najgorsze instynkty, głównie chęć walki o przetrwanie, o butelkę wody, o kawałek wolnej podłogi, a poczucie beznadziei sytuacji i straty dobytku całego życia powodowało niewyobrażalny żal i złość. Taki turysta tego nie zrozumie, przecież za chwilę wróci do siebie, nie będzie musiał odbudowywać swojego domu, opłakiwać śmierci swoich bliskich, więc dlaczego zajmuje miejsce na stadionie? 

Porażająca rzeczywistość. Porażające zdjęcia. Ktoś, kto przeżył coś takiego, na pewno ma teraz inne priorytety w życiu. Widząc ogrom tragedii tylko na zdjęciach, nie doświadczając jej bezpośrednio, nie wiemy tak naprawdę, jak byśmy się zachowali będąc na miejscu któregokolwiek z nowoorleańczyków. W takich sytuacjach budzą się demony. Ujawniają się najgorsze cechy charakteru, albo największe słabości. Kuba miał w sumie szczęście, że przypadkiem udało mu się skontaktować z rodziną, która ruszyła niebo i ziemię, aby wydostać studentów z tego piekła. Nie było to łatwe, ale udało się. Nie udało się za to innym. Wielu nie przeżyło. Kto wie, ile jeszcze czasu musieli spędzić na stadionie? Może tygodnie, a może dłużej? Wielu utraciło swoje domy i nie wiemy czy udało im się je odbudować. Wielu musiało emigrować do innych stanów, bo nie mieli do czego wracać, a nawet nie chcieli. 

Ta książka to zapis emocji. Doświadczenie, które staje się pewną lekcją życia. Ważną, bo ustawia różne sprawy w dobrej kolejności. Człowiek zauważa, jak ważne jest to, by był obok ktoś bliski z kim można się bać. A potem dzielić szczęście. Doświadczać życia, to doświadczać wszystkiego. Złego i dobrego. I poza relacją z samego serca kataklizmu, głównie chyba to było przekazem autora. Warto przeczytać.

„W uścisku Katriny” Kuba Kucharski, wyd. Annapurna 2018 (www.kubakucharski.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.