„Przed końcem zimy” Bernard MacLaverty

722274-352x500„Obrócił się delikatnie, schylił, by podnieść pojemnik… i trafił w pustkę. Zaczęło się właśnie dlatego, że trafił w pustkę. Podczas gdy coś powinno ją wypełniać. Jakiś punkt oparcia. Było jednak tylko powietrze. Lot na księżyc. Kiedy trafiają na siebie dwa silne magnesy, odbijają się nawzajem, ślizgają po powierzchni. Zero kontaktu. Brak punktu oparcia. Właśnie na tej zasadzie działa kolej magnetyczna. Jedno odskakuje od drugiego. Całkiem jak jego pięta od emaliowanej wanny. Całkiem jak on i jego żona. Trwają w wiecznym poślizgu”.

Ile jest na świecie takich związków, które trwają, pomimo? Ile jest na świecie takich żon jak Stella, które chciałyby przeżyć resztę swojego życia jak najlepiej, jak najpełniej, ale boi się zmian i ważnych decyzji? Ilu jest na świecie takich mężów jak Gerry, topiących smutki i radości w alkoholu, nie zdających sobie sprawy, że to jest problem, który może przeszkadzać? Ile jest takich małżeństw na świecie, które żyją w „wiecznym poślizgu”, cierpią, chcą się rozstać, ale mimo wszystko nie potrafią żyć bez siebie? 

Stella i Garry – irlandzkie małżeństwo, już dobrze po sześćdziesiątce, dzielące wiele wspólnych wspomnień, tragedii, radości i smutków, wyjeżdża na zimową wycieczkę do Amsterdamu. Miasto zachwyca architekturą i atmosferą. Oboje, ulokowawszy się w hotelu, wychodzą na codzienne spacery, zwiedzają, czasem osobno, czasem razem, rozmyślając o swoim życiu i przeszłości, prowadząc rozmowy o niczym i o wszystkim, często podszyte sarkazmem i złośliwościami. 

Ona nagle zapragnęła wstąpić do zakonu. Wiara jest dla niej spełnieniem, a poświęcenie Bogu ukoronowaniem dojrzałości i sensu życia. On jest niewierzący i po kryjomu nadal popija whisky, nie widząc, jak bardzo zasmuca żonę swoim zachowaniem, która mówi „Chcę wykorzystać czas, który mi jeszcze został. Zrobić coś więcej, niż tylko patrzeć jak pijesz”. W tle przewijają się wspomnienia z lat 70-tych w Irlandii ogarniętej wojną domową: Krwawa Niedziela, eksplozje bomb i krew na ulicach. Ciężarna Stella postrzelona w brzuch i strach Garry’ego, białego jak ściana, jak te białe goździki, które kupił. Ich życie musiało się przenieść w inne, spokojniejsze miejsce, by trwać nadal. A teraz nagle Stella mówi, że „Źle skroiliśmy tkaninę naszego życia, więc teraz kiepsko leży. Na mnie na pewno. Co do ciebie nie jestem pewna”.

Czy faktycznie tak jest? Czy w tych wszystkich wątpliwościach na pewno nie ma już miłości, czułości, przywiązania, bliskości? Wiadomo, że każdy związek z pewnym stażem nie funkcjonuje tak samo jak na początku. Dojrzałość, upływ czasu i doświadczenia wzmacniają go, ale też czasem, gdzieś po drodze gubią się ważne szczegóły, a w codziennej rutynie przestajemy zwracać uwagę na drobiazgi. Lub też … patrzymy zbyt powierzchownie i gubimy z oczu prawdę o drugiej osobie. Jak jest w przypadku Stelli i Garry’ego? 

To piękna książka, taka naturalna w przekazie, poruszająca momentami i melancholijna. Podobała mi się. Sporo tu takich małych tęsknot, pytań, które pojawiają się przecież u każdego w jakimś momencie życia. I przede wszystkim dużo tu czułości i miłości … pomimo.

(I piękna okładka).

„Przed końcem zimy” Bernard MacLaverty, tłum. Jarek Westermark, wyd. Agora, 2019

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Przed końcem zimy” Bernard MacLaverty

  1. Lubię taką prozę….nawet nie ze względu na swój wiek….a książka, jak wywnioskowałam z Twej opinii warta jest przeczytania.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.