„Nad Śnieżnymi Kotłami” Krzysztof Koziołek

nad-snieznymi-kotlamiNie odpoczywam od kryminałów, trafiam na tak dobre, że tylko je czytać. Kolejna polska propozycja i kolejna świetna.
Akcja dzieje się w Szklarskiej Porębie w roku 1939. Wtedy to jeszcze nie Polska. To państwo Rzeszy,  kiedy odwracamy ostatnią stronę książki, to właśnie wtedy wybucha II wojna światowa. Szklarska Poręba (Schreiberhau) i nie istniejący już hotel „Nad Śnieżnymi Kotłami” są głównym miejscem akcji tego kryminału retro, którego  bohaterem jest asystent kryminalny Anton Habicht.

Przeniesiony z poprzedniego miejsca pracy do Schreiberhau ma rozwiązać sprawę kradzieży biżuterii właśnie w w/w hotelu. Sprawa okazuje się banalnie prosta, ale przypadkowo, podczas pobytu Habichta w hotelu, nagle z okna wypada kobieta i ginie na miejscu. 

– Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na wczorajsze zdarzenie o podłożu kryminalnym. – Habicht poczuł krew i zamierzał to wykorzystać. – Należy przyprowadzić szeroko zakrojone śledztwo, które pozwoli wyjaśnić okoliczności tragicznej śmierci pani Goretzkej.

– Przecież to był wypadek. – Z ust przełożonego wypadł kawałek cebuli. – Po jaką cholerę chce pan przeprowadzać śledztwo? Nie ma pan ważniejszej roboty?

– Zdobyte informacje wskazują na niewyjaśniony udział osoby trzeciej. – Opisał Schmidta.

– To, że pani Goretzka miała kochanka, jeszcze o niczym nie świadczy…

– Ale fakt, że w tamtym czasie w hotelu górskim przebywało kilku dystyngowanych obywateli Schreiberhau, już tak – odparował asystent kryminalny. – Żaden z nich nie ucieszyłby się na wieść, że policja bagatelizuje sprawę, której byli świadkami.

Sombrowski przygryzł wargę, irytując się w duchu na kleszcze, w jakich się znalazł. Z jednej strony nie chciał przyznawać Habichtowi racji, z drugiej jednak ten użył argumentu o ogromnej wadze. Koniec końców przeważył strach przed zarzutami o zlekceważenie obowiązków. Każda z osób wymienionych przez asystenta kryminalnego, gdyby tylko chciała, mogła narobić kłopotów. A czego jak czego, problemów szef miejscowej żandarmerii starał się unikać jak diabeł święconej wody.

– W takim razie ma pan przeprowadzić śledztwo. Tylko fachowo! – zastrzegł. – Żegnam. – Machnął lekceważąco ręką.”

Ten właśnie fragment pokazuje upór, dokładność i ambicje Habichta (choć uwierzcie mi, jeszcze bardziej spodobają wam się jego celne riposty!). Z kolei Sombrowski, przełożony Habichta, to wiecznie wściekły wąsacz z problemami z męskością i obżartuch (też świetnie odmalowana postać). Jest jeszcze Dressler, młody żandarm, choć już z piątką dzieci, niezbyt lubiany w pracy, nieco dziwny, bo gadający coś o Duchu Gór i przesądach – i to jedyny kolega Habichta, choć właściwie bardziej się kłócą niż przyjaźnią. 

Śledztwo mozolnie się ciągnie, Habicht ma swoje przypuszczenia, ale wszystko nagle staje się bardzo skomplikowane i zmierza ku jakiejś tajemniczej sprawie, w którą zamieszani są najprawdopodobnie najbardziej znamienici mieszkańcy miasta. Kobieta, która zginęła w hotelu okazuje się być żoną kogoś z tej elity, stare sztolnie w Górach Izerskich być może skrywają coś cennego, coś na czym zależy zbyt wielu osobom, a w pobliskim Domu Opieki dla Idiotów nagle ginie spora ilość upośledzonych dzieci. Jak to wszystko powiązać? O co w tym wszystkim chodzi? I dlaczego Dressler zostaje znaleziony martwy na torach? Samobójstwo? Habicht jest w szoku. Musi działać szybko, bo coś nie daje mu spokoju. Okazuje się, że tu nic nie jest takie jak się wydaje. Tajemnica goni tajemnicę, a do tego Rzesza przygotowuje się do wojny i już głęboko pracuje nad „oczyszczaniem” rasy. Jak? Habicht będzie bardzo tym wszystkim zdeprymowany… Czy uda mu się rozwikłać te wszystkie zagadki? Sprawa będzie go bardzo męczyć, ale prawie conocne igraszki z żoną będą dodawać mu energii i zapału.

Oprócz samej fabuły, która jak widać, ma wiele wątków jest tu ogrom historii. Praca jaką włożył autor w napisanie tej książki jest ogromna. Odwzorowanie miasta topograficznie, takim jakie było przed wojną, z nazwami ulic, umiejscowieniem budynków, restauracji, pensjonatów, schronisk, przebiegiem górskich szlaków, opisem skalnych formacji jak n.p. Cukiernica (aktualnie Chybotek), czy też przytaczanie legend odnośnie Liczyrzepy (Ducha Gór) czy innych wielu, naprawdę wielu niezwykłych szczegółów, wydarzeń i nazwisk z tamtych czasów, to naprawdę coś co wzbudzilo mój ogromny szacunek i podziw dla autora. Na pewno wymagało to mnóstwa czasu, wnikliwości i dyscypliny. Zresztą, to nie pierwsza książka Krzysztofa Koziołka z tego typu detalami. Już wcześniejsze mnie tym zachwycały: „Wzgórze Piastów” i „Góra Synaj” (w tej ostatniej poznajemy już Antona Habichta). 

Polecam miłośnikom kryminałów, szczególnie tym, którzy lubią kryminały retro. Świetna rozrywka i można się naprawdę bardzo dużo dowiedzieć. Habicht to postać, która nie wszystkim może przypaść do gustu, bo jest bezczelny, ironiczny, nieco napastliwy i czasem wulgarny, ale ja go polubiłam. I czekam na kolejne powieści autora.

„Nad Śnieżnymi Kotłami”, Krzysztof Koziołek, wydawnictwo Akurat, 2019.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.