[o ksiazkach]

„Piękna młoda żona” Tommy Wieringa

717569-352x500Tommy Wieringa to holenderski pisarz, którego już znam, bo jakiś czas temu czytałam jego bardzo dobrą powieść „Joe Speadboat” (recenzja tutaj, a książka do zdobycia za jakieś grosze na allegro). Było to dawno temu i pamiętam, że bardzo mi się podobało.

„Piękna młoda żona” to zaledwie 127 stron, ale takich, które zapadają w pamięć. To ciekawe studium psychologiczne mężczyzny po czterdziestce, któremu nagle zmienia się życie i postrzeganie świata.

Edward, znany wirusolog, od wielu lat zajmujący się badaniami naukowymi, mieszka w Utrechcie i nie ma szczęścia do kobiet, nie założył jeszcze rodziny choć ma 46 lat. Pewnego dnia poznaje Ruth, młodszą o 14 lat kobietę, która staje się dla niego motorem napędowym, całym światem, wielką miłością, aż w końcą tytułową piękną, młodą żoną. Wszystko jest idealne: seks, randki, wreszcie wspólne życie, ale do czasu. Edward coraz gorzej czuje się w swojej skórze. Czuje, że się starzeje, podczas gdy jego żona wygląda przy nim zawsze dużo młodziej. Bardzo go to męczy, napawa jakimś lękiem, żalem i podskórna zazdrością. Nawet nie tyle o młodszych mężczyzn, którzy mogliby się pojawić, ale o tę witalność i chęć podboju świata, jaka charakteryzuje młodych.

Po czasie dociera do niego, że właściwie to Ruth się przy nim starzeje. On nie ma jej nic do zaoferowania, staje się smutnym, zgorzkniałym, pozbawionym energii facetem, który właściwie nie wiem czemu się tak nad sobą użala. Irytowało mnie to w nim bardzo. W końcu mężczyzna przed 50tką to nie jakiś staruszek, który tylko powinien czekać na śmierć! Niemniej jednak, można to zrozumieć…  wiele osób ma w sobie pewnego rodzaju żal za niespełnionym, smutek przemijania i świadomość zmierzania do końca ostatecznego, do rozpadu, rozkładu i śmierci. Każdy ma swoje „demony” niezależnie od wieku i stara się je okiełznać, pozorując szczęśliwe życie. Niestety, pozory to tylko pozory. Nie ma w nich prawdy. A uczucia? „Może po prostu nie był już zdolny do takich uczuć, ponieważ jego serce słabiej się tliło i powoli wygasało”. Może gdyby w związku Edwarda i Ruth pojawiło się dziecko, to byłaby szansa na scalenie tego, co się rozlatuje? Powszechne myślenie, mam wrażenie. Czy jednak to pomoże? 

Nasz bohater czuje się przytłoczony wszystkim. Pracą, w której musi przeprowadzać testy na zwierzętach, które według niego (co dopiero teraz do niego dotarło) mogą również odczuwać ból i cierpienie, a małżeństwo i świeżo narodzony syn komplikują sprawy coraz bardziej. Edward zaczyna szukać odskoczni. Jak się to skończy? Czy przyzna się przed sobą, że tak naprawdę to jego życie jest jednym wielkim oszustwem?  Co tak naprawdę czuje Ruth? Czy ten idealny z pozoru związek ma szansę przetrwać?  A może po prostu to Edward jest jedynym, wyczerpanym i  nieprzystosowanym do życia człowiekiem, którego…  gdyby był ptakiem zadziobałoby stado?

Mądra ksiażka, i choć krótka, to dająca do myślenia, prowokująca do zastanowienia się nad tym, co w naszym życiu jest prawdziwe, a co wątpliwe; i o co warto walczyć i czy w ogóle warto. Jacy jesteśmy: czy szczerzy ze sobą, czy okrutni w zakłamaniu. Polecam, bo choć to nie jest jakaś rewelacyjna proza, to wydaje mi się, że warto sięgnąć.

p.s. brawo dla wydawnictwa Pauza za piękną, minimalistyczną okładkę.

„Piękna młoda żona” Tommy Wieringa, tłumaczenie Alicja Oczko, wydawnictwo Pauza, 2019.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.