„Matka” S. E. Lynes

aaPrzeczytawszy tę powieść, kompletnie zgłupiałam. Lubię takie pokręcone historie, ale to, co się tu wydarzyło, szczególnie na końcu, ale też i na samym początku, zbiło mnie z tropu i chyba do tej pory nie wiem, kto był kim i co było prawdą. Nie wie tego również chyba sam bohater, ani jego matka, która od czasu do czasu pojawia się jako narratorka. Normalnie obłęd jakiś :)

Książka opowiada historię Christophera, który mieszka w małym miasteczku Morecombe w Anglii. Jest nastolatkiem, który dopiero rozpocznie studenckie życie w większym mieście. Ale zanim wyjedzie na studia, dowie się przypadkiem, że został adoptowany. Oczywiście rodzice również mu o tym powiedzą, ale dopiero za jakiś czas. Wiadomo, co chłopak poczuje: rozgorycznie, żal, smutek, strach. Kim jest? Kto jest jego prawdziwą matką? Dlaczego został porzucony, oddany, osierocony? Wszystkie te pytania będą gnębić Christophera bardzo długo, aż postanowi poszukać prawdziwej matki. 

Jego spokojny charakter jest tylko pozorny. Wewnątrz wszystko się gotuje, buzuje i zaciska w grubą linę, która ciągle mu przeszkadza, dusi go i nie pozwala zaczerpnąć oddechu, poczuć wolności bycia sobą, bo ciągle nie zna swoich korzeni, nie czuje przynależności , nie potrafi odnaleźć się również w kontaktach damsko-męskich. Czasem wydaje mu się, że nie wie co robi, że jest potworem zdolnym do najgorszych czynów.  Nowe życie w nowym mieście, z nowymi znajomymi nie będzie łatwe, rzeczywistość niebezpieczna z powodu grasujacego mordercy kobiet, a tęsknota za miłością i czułością nadal ogromna. 

Kiedy chłopak dowiaduje się nieco więcej o swojej historii  i o adopcji, wszystko toczy się już bardzo szybko. Ogrom uczuć i prawdziwie wielka miłość do odnalezionej matki biologicznej, która kompletnie różni się od tej, która go wychowała, eksplodują nie tylko z jego strony. Od pierwszego listu i pierwszego spotkania, uczucie jakim się obdarzą może się wydawać nawet dość kontrowersyjne, lekko nawet na granicy erotyzmu, a słodycz tej nagle odnalezionej miłości będzie spływała z każdej kartki książki.

Też do czasu. Nagle wydarzy się coś, co całkowicie zaburzy podejście Christophera (który, już nosi kompletnie inne imię) do rzeczywistości. Zaskoczenie, szok i niedowierzanie. A do tego tragedia, jedna za drugą. Czyżby jednak potwór w ludzkiej skórze? Czy może jednak zwykłe zagubienie i nadmiar emocji? „Zawsze wiedziałem” – mawiał. Jak bardzo te słowa były prawdziwe; jak mało z nich rozumiałam”. 

Czytało mi się świetnie. Były emocje, zaskoczenie, zagubienie, pytania z brakiem odpowiedzi… Polecam, dobry thriller, choć początkowo jest zwykłą, obyczajową historią. 

„Matka”, S.E. Lynes, tłum. Marek Król, wyd. Vesper 2019.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.