„Na Giewont się patrzy”, Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska

DSC06180

„Na Pierwszą Komunię do kościoła 7 kilometrów na piechotę musiałam iść. Gospodyni księdza bułkę upiekła i kakao zrobiła, i takie było po mszy śniadanie. I po komunii, i do widzenia. Zdjęcia robił organista, miał czarną skrzynkę, przykrywał szmatką i tam zaglądał. Bałam się. Jak wyszliśmy z kościoła, to od mamy dostałam rolkę dropsów. Po powrocie do domu, że miałam święto, pozwolili mi poleżeć na łączce, ale ino godzinę, bo miałam iść gęsi paść czy krowy. Było biednie, surowo i prosto. Nikt nie miał pretensji do nikogo, bo i o co?”

W dzisiejszej gonitwie i współczesnym świecie, gdzie coraz więcej wiary w ludzi się traci, cudownie było zanurzyć się w świat wspomnień mieszkańców Skalnego Podhala, spisanych podczas długich rozmów przez obie autorki. Rozmówcy chętnie dzielili się również starymi fotografiami, które w książce się pojawiły. Niezwykle klimatyczne, stare zdjęcia przedstawiające czasy przedwojenne lub powojenne, czy też po prostu lata dzieciństwa i młodości, sąsiadują ze zdjęciami współczesnymi, osób z którymi rozmawiają autorki. Na ich twarzach maluje się wzruszenie, uśmiech, ale też i tęsknota za dawnymi czasami, a w oczach nieczęsto widać smutek i trudy, jakie musieli wycierpieć.

Jedni wspominają swoich rodziców i ich ciężką pracę, która miała zapewnić rodzinie godny choć bardzo skromny byt, inni, czasy szkoły, święta i obyczaje, codzienne prace w polu czy przy wypasie owiec. Są wspominki z czasów wojny pełnych strachu, biedy i bezradności: „Czasem po chleb do Czarnego Dunajca na nogach my szli 14 kilometrów. Zimą też. Chleb był na kartki”. Są wspomnienia z wakacji, kiedy do podhalańskich wsi czy do Zakopanego przyjeżdżali letnicy, są niezwykłe i ważne wydarzenia, jak wizyta prezydenta Ignacego Mościckiego, czy próba wypuszczenia do stratosfery balonu „Gwiazda Polski” w 1938r. A wszystko w pięknych warunkach tatrzańskiej przyrody, kiedy na Giewont się patrzy…

Autorki pozwalają otworzyć się swoim rozmówcom. Słuchają i wyłuskują z rozmów te najbardziej wzruszające i piękne momenty, by potem zaledwie w kilkunastu czy kilku nawet zdaniach umieścić je w książce. „Drobinki złota odnalezione wśród kamieni” – tak nazywają autorki te wspomnienia. Autentyczne i melancholijne, zwyczajne, ale jakby z innego, niezwyczajnego świata. Tego świata już nie ma. Został on tylko w pamięci najstarszych pokoleń. W tym przypadku, w głowach: Anieli, Joanny, Janiny, Józefy, Ireny, dwóch Ann, dwóch Zofii, czterech Marii, Władysława, Tadeusza, Franciszka, Karola, Tomasza, dwóch Janów, dwóch Andrzejów i siedmiu Józefów.

Przepiękna książka, która bardzo mnie wzruszyła. Pełna ciepła. Pełna tęsknoty i miłości do życia, mimo, iż nie było ono łatwe. A mimo to, nikt się nie nienawidził, nikt nikomu nie rzucał butelką w głowę, nikt nie musiał urządzać marszów równości, nikt nie narzekał. Ceniło się i szanowało drugiego człowieka. Doceniało się wszystko co się miało, a często była to tylko rzepa i ziemniaki. Dlaczego teraz nie możemy żyć z takimi wartościami, jak żyło się wtedy? Co się z nami, ludźmi, porobiło? 

Ogromnie polecam. Nie tylko miłośnikom gór. Piękna książka, również pięknie wydana.

DSC06184DSC06181DSC06182DSC06183

„Na Giewont się patrzy”, Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska, wyd. Oficyna Wydawnicza Oryginały 2016.

2 uwagi do wpisu “„Na Giewont się patrzy”, Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.