„Rzeźnik” Max Czornyj

DSC06653

„Nie boję się śmierci. Czasem zdaje mi się, że miałem umrzeć już wiele razy. Razem ze wszystkim, co mnie otaczało, co kochałem i czego nienawidziłem. Śmierć towarzyszyła mi od urodzenia. Jest czymś całkowicie naturalnym i chyba już się do niej przyzwyczaiłem. Albo inaczej. Oswoiłem ją. Jeśli ktoś myśli, że nie można oswoić się ze śmiercią, niech tkwi dalej w swojej bajce. Powodzenia. Wszystko, co przychodzi na świat, musi też z niego odejść. Kto nie dopuszcza do siebie tej myśli, jest głupi albo szalony. Skutki mają swoje przyczyny, a przyczyny niosą skutki. Proste. Proste? Poza tym czy w umieraniu jest coś złego? Absolutnie nie. Umieranie to taki sam etap życia, jak jedzenie, spanie czy seks. Jedyna różnica polega na tym, że nikt nie potrafi o tym szczegółowo opowiedzieć”.

Nie wiem, jak to się stało, ale nie słyszałam wcześniej o Józefie Cyppku – Rzeźniku z Niebuszewa, który w 1952r. został skazany na śmierć przez powieszenie za brutalne morderstwo swojej 26-letniej sąsiadki. Okazało się później, że to nie była jego jedyna ofiara i że samo zabijanie nie było aż tak istotne. Przerażające było to, że Cyppek ćwiartował swoje ofiary, a ich mięso zjadał, tudzież oddawał je do sprzedaży pewnej znajomej handlującej mięsem na targu. Kiedy mięsa na półkach w sklepach było niewiele, albo prawie wcale, towar szybko schodził. Na targu zyskał od razu swoich klientów. Niewyobrażalne. Nieludzkie. Chore. Ale nie dla Cyppka. Dla niego to było jak wyświęcenie tych ofiar. Podarowanie ich w ofierze, uczynienie z ich ciał czegoś dobrego, czegoś co dawało innym przyjemność i radość. Ktoś mógł skosztować pysznego mięsa, oczywiście nie wiedząc skąd ono pochodzi. Cyppka to nie tyle podniecało, co sprawiało mu ogromne szczęście. Było to też pewnego rodzaju zadośćuczynienie za tragiczne wydarzenia z przeszłości. m.in śmierć jednego z jego synów. Uważał, że każde ciało po śmierci powinno się jeszcze na coś przydać, a nie zgnić gdzieś w ziemi, zapomniane, pochowane i skryte przed światem na zmarnowanie.

„To, czy mamy dla tego świata jakiekolwiek znaczenie, równie mocno zależy od tego, co zrobią z nami po śmierci, jak od tego, co samy zrobimy za życia”.

„Czy właśnie wtedy stałem się tym kim jestem? Po raz pierwszy zostałem sam i nic już nie miało znaczenia”.

To pierwsza książka Maxa Czornyja, jaką sobie kupiłam i przeczytałam. Oparta na prawdziwej historii, jest opowieścią o człowieku, któremu psychika zwichrowała się na tyle, by popaść w szaleństwo, okrucieństwo i potworność. Jego postać przedstawiona jest w taki sposób, by nie tyle usprawiedliwić jego czyny, ale pokazać, jaki mogą mieć wpływ na człowieka wydarzenia z jego przeszłości, a ta nie była usłana różami oraz jak właściwie może wyglądać umysł seryjnego mordercy.

Cyppek, który tak naprawdę urodził się w Opolu, był członkiem niemieckiej partii komunistycznej, w czasie I wojny światowej stracił nogę, a w 1952 zamieszkał w Szczecinie, gdzie pracował jako motorniczy. Autor przedstawia go jako człowieka, na którym wojna i wszechobecna śmierć, wywierają dość szczegółny wpływ. Cyppek jest źle traktowany, szczególnie nie może zapomnieć czasu kiedy był więziony i przesłuchiwany, czuje się brudnym, marnym robakiem, który mimo iż, próbuje ułożyć sobie życie z kobietą, widzi, że miłość szybko się wypala. „Niczego nie zdobyłem ani niczego nie osiągnąłem” mówi. W jego głowie zaczyna kiełkować myśl o tym, by się JAKOŚ zapisać w umysłach ludzkich. Bo kiedy odejdzie z tego świata, ludzie powinni wiedzieć, że istniał. 

Książka świetnie napisana. Narracja jest pierwszoosobowa, a narratorem jest sam Cyppek. Autor, uważam, świetnie, „wszedł” w jego umysł. Nie jest to książka jednak dla każdego, bo niestety opisy morderstw, których kilka się tu pojawi, są naprawdę makabryczne i nie przeznaczone dla osób wrażliwych. Sama wstrzymywałam oddech i próbowałam odwracać wzrok od kartek… bardzo to było dziwne uczucie, nie tyle obrzydzenie, co strach przed złem, jakie budzi się / rodzi w człowieku, który na pozór może być normalnym, miłym sąsiadem. Z drugiej zaś strony dziwna fascynacja umysłem seryjnego mordercy, dlatego, jeśli interesują was tego typu przypadki to warto sięgnąć. Czasem mieszała mi się chronologia zdarzeń, bo autor często przeskakuje z roku 1945 do 1951 albo do 1916r. Ale można to opanować. 

No i teraz, ciekawa jestem bardzo tej serii. Ktoś z Was czytał, polecacie? 

max

„Rzeźnik”, Max Czornyj, wydawnictwo Filia 2019

5 komentarzy do “„Rzeźnik” Max Czornyj

  1. Olga Kowalska

    Kto jak kto, ale biografię słowami samego kanibala-mordercy mógł napisać tylko Max Czornyj – ten facet jest mistrzem współczesnej makabry i mocnego thrillera. Jestem ogromnie ciekawa tej książki! :)

    Polubienie

  2. Gandalf

    „Rzeźnik” to bardzo mocna, przerażająca i angażująca książka, ale warto po nią sięgnąć. Max Czornyj ma niesamowity dar do przekazywania takich historii. Podobnie jest zresztą z pozostałymi jego tytułami, z którymi zdecydowanie trzeba się zapoznać!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.